Kard. Dziwisz nie pojawił się w sądzie. Nie chce, by wzywano go ponownie
Kard. Stanisław Dziwisz po raz kolejny nie stawił się przed Sądem Okręgowym w Krakowie, gdzie miał zostać przesłuchany jako świadek w procesie cywilnym Janusza Szymika przeciwko Archidiecezji Krakowskiej. Emerytowany metropolita przesłał do sądu pismo, w którym poprosił, aby nie wzywać go już na przesłuchania. Sąd wyznaczył już kolejny termin.
Kard. Dziwisz ponownie nie pojawił się w sądzie. Złożył wniosek o niewzywanie go na przesłuchania
W środę, 15 lipca, przed Sądem Okręgowym w Krakowie odbyła się kolejna rozprawa w procesie z powództwa Janusza Szymika przeciwko Archidiecezji Krakowskiej. Mężczyzna domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, których – jak wskazuje – doznał jako dziecko w wyniku wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim, ks. Jana W. Jednym z najważniejszych świadków w tej sprawie miał być kard. Stanisław Dziwisz, jednak po raz kolejny nie pojawił się w sądzie.
Sędzia Monika Szczepaniec-Czech poinformowała, że do sądu wpłynęło kolejne pismo od hierarchy, datowane na 29 czerwca. Kardynał napisał, że w latach 1978–2004 przebywał w Rzymie, dlatego – jak twierdzi – nie posiada wiedzy dotyczącej działalności ks. Jana W. Kardynał w piśmie wskazał również, że ze względu na swój wiek, stan zdrowia oraz zalecenia lekarzy nie może uczestniczyć w czynnościach wywołujących u niego stres. Zwrócił się także z prośbą, aby sąd nie wzywał go więcej na przesłuchania.
Sąd oczekuje obecnie na zaświadczenie lekarza sądowego, które potwierdzi wskazywane przez kardynała okoliczności zdrowotne. Jak wyjaśniła sędzia, jeśli dokument zostanie przedłożony, możliwe będzie przesłuchanie świadka w miejscu jego zamieszkania. W przeciwnym razie sąd będzie mógł zastosować przewidziane prawem środki, w tym nałożyć grzywnę lub zdecydować o przymusowym doprowadzeniu świadka.
Sąd żąda potwierdzenia zagranicznego wyjazdu. Wyznaczono kolejny termin przesłuchania
Środowa nieobecność kard. Dziwisza była już kolejną w tej sprawie. Jak przekazała sędzia Monika Szczepaniec-Czech, tym razem powodem miał być zaplanowany wcześniej urlop, obejmujący również wyjazd do Watykanu, który ma potrwać do 31 lipca. W związku z tym sąd zobowiązał hierarchy do przedstawienia dokumentów potwierdzających realizację zagranicznych wyjazdów, w tym rezerwacji biletów oraz noclegów.
Sędzia ponownie przypomniała, że świadek ma obowiązek usprawiedliwić swoją nieobecność. Brak odpowiednich dokumentów może skutkować nałożeniem grzywny. Na wcześniejszej rozprawie sąd nie krył zastrzeżeń wobec postawy świadka. Sędzia cytowana przez PAP oceniła wówczas, że "nie jest to poważne traktowanie sądu”, przypominając jednocześnie, że poza karami finansowymi przepisy przewidują również możliwość zarządzenia przymusowego doprowadzenia świadka przez policję.
Nowy termin przesłuchania kard. Stanisława Dziwisza został wyznaczony na 3 sierpnia. Pełnomocnicy Janusza Szymika podtrzymują stanowisko, że zeznania hierarchy mogą mieć znaczenie dla sprawy. Ich zdaniem kardynał mógł posiadać informacje dotyczące działań ks. Jana W, ponieważ – jak argumentują – śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski kierował do niego sygnały z prośbami o interwencję. Sam kard. Dziwisz w przesłanym do sądu piśmie utrzymuje jednak, że nie dysponuje wiedzą dotyczącą tej sprawy.
Zobacz także: Łódzkie. Czołowe zderzenie dwóch samochodów. Są ranni, w tym 12-letnie dziecko

Janusz Szymik domaga się 20 mln zł. Proces dotyczy odpowiedzialności Archidiecezji Krakowskiej
Proces przed Sądem Okręgowym w Krakowie dotyczy pozwu Janusza Szymika przeciwko Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim. Powód domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, których – jak twierdzi – doznał jako dziecko w latach 1984–1989 w wyniku wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W. Pozew opiera się na przekonaniu, że kościelni zwierzchnicy ponoszą odpowiedzialność za działania duchownego.
Sprawa ma również związek z wcześniejszym wyrokiem Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej. W 2025 r. sąd przyznał Januszowi Szymikowi 400 tys. zł zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej za brak reakcji na informacje o nadużyciach seksualnych. W uzasadnieniu wskazano, że Szymik "został wielokrotnie wykorzystany seksualnie przez proboszcza”. Jednocześnie sąd uznał, że odpowiedzialność za czyny duchownego należy wiązać z Archidiecezją Krakowską, ponieważ w czasie popełniania przestępstw ks. Jan W. był jej podwładnym.
Jak relacjonował Janusz Szymik, po raz pierwszy został skrzywdzony przez proboszcza, gdy miał 12 lat. Po utworzeniu Diecezji Bielsko-Żywieckiej w 1992 r. poinformował o wszystkim jej ordynariusza, bp. Tadeusza Rakoczego, jednak jego zgłoszenie pozostało bez odpowiedzi. Działania kościelne podjęto dopiero w 2014 r., gdy ordynariuszem został bp Roman Pindel. W toku procesu kanonicznego ks. Jan W. przyznał się do współżycia z osobą nieletnią, po czym został zawieszony, a następnie ukarany przez Kościół. Obecnie pełnomocnicy powoda starają się również doprowadzić do przesłuchania byłego duchownego, jednak miejsce jego pobytu pozostaje nieznane.
