Bereś: PiS i prawica igrają z bezpieczeństwem polski. "To może się źle skończyć”
Wobec gwałtownych zmian w globalnej polityce i narastających napięć społecznych pytanie o przyszłość Polski wraca dziś z nową siłą. Witold Bereś – publicysta, pisarz i reporter – w rozmowie z Gońcem kreśli diagnozę kondycji polskiej demokracji, bezpieczeństwa i wspólnoty. Jego refleksja nie dotyczy wyłącznie sojuszy wojskowych czy partyjnych sporów, lecz sięga głębiej: do pytania o sens istnienia państwa i rolę kultury jako spoiwa podzielonego społeczeństwa.
– Polska ma sens – mówi Bereś. Ale, jak dodaje, ten sens trzeba dziś na nowo opowiedzieć.
Kruchy sojusz z USA
Punktem wyjścia do rozmowy o polskim bezpieczeństwie są Stany Zjednoczone – dotąd traktowane w Polsce niemal jako gwarant niepodważalny. Bereś podchodzi do tej wiary z rosnącym sceptycyzmem. Przywołuje postać Marka Edelmana, który przez lata widział w Ameryce ostoję wolności i racjonalności, i zestawia ją z dzisiejszym obrazem USA – kraju głęboko podzielonego, targanego kryzysem demokracji.
– Ten słynny marsz, ta próba zdobycia Kapitolu, była dobitnym znakiem, że Stany bardzo się zmieniły – mówi Gońcowi Bereś.
Jego zdaniem narastający izolacjonizm, radykalizacja polityczna i koncentracja USA na rywalizacji z Chinami każą zadać pytanie o trwałość amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Także NATO – choć wciąż kluczowe – nie jest mechanizmem automatycznym. Procedury, konsultacje i wymóg jednomyślności sprawiają, że reakcja sojuszu może być spóźniona wobec realiów współczesnej wojny.
W tle pojawia się bardziej pesymistyczna refleksja o naturze ludzkiej.
– Edelman mówił, że w człowieku jest taka natura, że człowiek jest zły z natury. Coś w tym jest – zauważa Bereś, wskazując, że polityka międzynarodowa coraz częściej opiera się na cynizmie, sile i interesie, a nie na wartościach.
Między Rosją a Niemcami
Najczarniejszy scenariusz dla Polski – zdaniem Beresia – to wycofanie wojsk amerykańskich z Europy. Taki ruch mógłby uruchomić lawinę niebezpiecznych procesów: od wzmocnienia nacjonalizmów po rozchwianie ładu bezpieczeństwa w regionie.
– Wycofanie się wojsk amerykańskich oznacza, że w wypadku zwycięstwa AfD w Niemczech wszystko się może zdarzyć i możemy się znowu znaleźć między Rosją a Niemcami – ostrzega.
Jednocześnie Bereś krytycznie ocenia dominującą w Polsce antyniemiecką narrację. Jego zdaniem opieranie polityki na historycznych resentymentach jest nie tylko intelektualnie jałowe, ale i strategicznie niebezpieczne. To Rosja pozostaje realnym zagrożeniem, a racjonalny sojusz z Niemcami – mimo trudnej historii – jest warunkiem utrzymania Polski w kręgu Zachodu.
Alternatywą jest dryf w stronę modelu, który Bereś określa wprost jako "azjatycko-kremlowski”.
Ogromna nienawiść
Rozmowa nie ucieka od ciemniejszej strony współczesnej Polski. Bereś mówi wprost o skali nienawiści, która przeniknęła życie społeczne.
– To jest naprawdę niezwykła nienawiść. My to mamy na co dzień – na postach, w hejcie – ale to jest też w domach, w rozmowach, w taksówkach. To jest coś niezwykłego – mówi Gońcowi.
Jego zdaniem państwo zbyt długo tolerowało radykalizm, przemoc symboliczną i fizyczną oraz działania bojówek, które podważały autorytet instytucji.
– Państwo ma monopol na używanie siły. Nie bojówki pana Bąkiewicza, nie ekscesy pana Brauna. To jest niedopuszczalne w każdej warstwie – podkreśla.
W tym kontekście krytycznie ocenia także politykę Jarosława Kaczyńskiego po śmierci brata.
– To, co robi “geniusz” z Żoliborza po odejściu brata, to jest właściwie przykład tego, że absolutnie irracjonalne ruchy są dopuszczalne – mówi Bereś.
Bereś z ważnym apelem
Na koniec pojawia się apel nie tyle polityczny, co moralny. Bereś zachęca do autorefleksji i próby spojrzenia na siebie oczami innych.
– Popatrzeć na siebie oczami tych, którzy mogą mieć do nas pretensje, i zastanowić się, co ja musiałbym u siebie zmienić, żeby było lepiej w relacjach międzyludzkich, naszych domowych – mówi.
Bo – jak podkreśla – sens istnienia państwa nie bierze się z deklaracji ani flag, lecz z jakości relacji między ludźmi. I dopóki potrafimy o tym rozmawiać, Polska naprawdę ma sens.