Mateusz Borek ostro o ostatnim meczu reprezentacji. "Jestem zbulwersowany"
Reprezentacja Polski przegrała towarzyskie spotkanie z Ukrainą 0:2, a po meczu nie brakowało ostrych komentarzy. Najmocniej uderzył w drużynę i sztab szkoleniowy komentator Mateusz Borek, który mówił o wyraźnym spadku formy zespołu. W jego opinii kibice mają pełne prawo czuć rozczarowanie po tym występie.
Porażka Polski z Ukrainą 0:2. Rosnące rozczarowanie kibiców
Spotkanie z Ukrainą miało być dla reprezentacji Polski okazją do sprawdzenia formy i pewnych wariantów gry w warunkach meczowych, ale ostatecznie skończyło się wynikiem, który trudno uznać za satysfakcjonujący. Przegrana 0:2 sprawiła, że ponownie wróciły pytania o stabilność zespołu i jego realny poziom w starciu z wymagającymi rywalami.

Mecz rozgrywany we Wrocławiu przyciągnął sporą liczbę kibiców, którzy liczyli na widowisko i lepszą postawę drużyny narodowej. Tymczasem już przebieg gry pokazał, że Polacy mieli problemy z organizacją i skutecznością, a rywale potrafili wykorzystać swoje momenty.
Na listę strzelców wpisali się Roman Jaremczuk oraz Andrij Jarmołenko, co tylko podkreśliło różnicę w efektywności obu zespołów. W tle pojawiały się też oczekiwania kibiców, którzy – jak podkreślano – zapłacili za bilety niemałe pieniądze i liczyli na bardziej angażujące spotkanie.
Mateusz Borek krytykuje reprezentację. Mówi o regresie kadry
Po meczu bardzo krytycznie wypowiedział się Mateusz Borek, który w programie Kanału Sportowego nie ukrywał frustracji. W jego ocenie nie chodziło wyłącznie o sam wynik, ale o ogólną jakość gry i wrażenie, jakie pozostawiła reprezentacja na tle rywala. Komentator zwracał uwagę, że w jego odczuciu drużyna nie spełniła podstawowych oczekiwań, jakie stawia się przed kadrą narodową, niezależnie od tego, czy gra ona mecz towarzyski, czy spotkanie o stawkę.
Podkreślał też, że wybór rywala i okoliczności organizacyjne mogły budzić pytania, szczególnie w kontekście frekwencji i wcześniejszych ustaleń dotyczących przeciwnika. W jego wypowiedzi pojawiło się mocne stwierdzenie o „regresie” w grze zespołu, które – jak zaznaczał – zauważalne jest w dłuższym okresie, a nie tylko w jednym spotkaniu.
– Jestem zbulwersowany, ludzie zapłacili po 190 zł, żeby przyjść na rozrywkę i miałem takie wrażenie, że wybór Ukrainy wynikał z dwóch powodów. Po pierwsze, tutaj jest mnóstwo Ukraińców we Wrocławiu. Z tego, co się orientuję, to grubo powyżej 100 tys. Po drugie, bali się chyba o frekwencję po przegranych barażach, żeby nie grać z Kosowem, które pierwotnie było zakontraktowane. Ostatecznie padł wybór na Ukrainę. To była totalna fuszerka. Jest takie słowo na "R" i to jest "Regres". Ja zauważam regres w grze reprezentacji Polski – mówił Mateusz Borek na antenie Kanału Sportowego.
Borek odnosił się również do atmosfery wokół meczu i oczekiwań kibiców, sugerując, że publiczność miała prawo liczyć na większe zaangażowanie i lepszy poziom widowiska. W jego narracji wybrzmiewało rozczarowanie tym, że drużyna nie potrafiła odpowiedzieć na te oczekiwania.
Kontrowersje wokół zmian i decyzji Jana Urbana po meczu Polski
W dalszej części swojej oceny Mateusz Borek zwrócił uwagę także na decyzje podejmowane w trakcie meczu przez sztab szkoleniowy. Jego zdaniem momenty zmian i sposób zarządzania składem mogły wpływać nie tylko na obraz gry, ale też na odbiór spotkania przez kibiców zgromadzonych na stadionie.

W wypowiedziach pojawiały się sugestie, że część decyzji mogła zostać podjęta w sposób, który nie uwzględnił odpowiednio kontekstu meczu oraz emocji fanów. Szczególnie odnosił się do sytuacji, w której część liderów drużyny – w tym Robert Lewandowski – opuściła boisko w momencie, który zdaniem komentatora nie pozwolił kibicom na właściwe pożegnanie się z zawodnikami.
W ocenie Borka takie detale mają znaczenie, ponieważ wpływają na odbiór całej reprezentacji i budują lub osłabiają relację między drużyną a kibicami. Wskazywał, że nawet mecze towarzyskie w kadrze narodowej niosą ze sobą dużą wagę symboliczną i nie powinny być traktowane zbyt lekko.
– Nie da się grać byle jak w reprezentacji. To zawsze jest duma, tożsamość. Bez względu na to, czy to mecz towarzyski, czy o punkty. To zawsze jest mecz najważniejszy. Przyszli ludzie dla "Lewego", dla Zielińskiego. Dlaczego oni nie zeszli w 55. minucie? Kibice mogliby im podziękować. Zeszli liderzy w przerwie - totalnie niezauważeni. Czuję niesmak po tym meczu – mówił Borek na antenie Kanału Sportowego.
Na tym tle pojawia się również szersza refleksja nad formą zespołu i jego przygotowaniem do kolejnych spotkań, w tym zaplanowanego meczu z Nigerią, który ma być kolejnym testem dla drużyny prowadzonej przez sztab szkoleniowy.