Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Finanse > Amerykanie odetną nam dostęp do kart? Ekspert mówi, czy to możliwe
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 07.04.2026 15:26

Amerykanie odetną nam dostęp do kart? Ekspert mówi, czy to możliwe

Amerykanie odetną nam dostęp do kart? Ekspert mówi, czy to możliwe
Ekspert ujawnia prawdę o drastycznym scenariuszu, fot.Gemini

Obawy o to, że administracja Donalda Trumpa użyje operatorów Visa i Mastercard jako broni geopolitycznej przeciwko Europie, rozpalają dyskusje o bezpieczeństwie finansowym. Polska infrastruktura bankowa posiada własne mechanizmy obronne, jednak obecna sytuacja przypomina o strategicznej i często marginalizowanej roli fizycznego pieniądza. Komentarza w tej sprawie udzielił nam Jakub Graca, ekspert ds. rynków finansowych.

  • Amerykańskie narzędzia prawne, na czele z ustawą IEEPA, dają administracji USA techniczną możliwość nałożenia sankcji na Europę i zablokowania operacji firm Visa oraz Mastercard
  • Ewentualna blokada globalnych systemów kartowych nie oznaczałaby całkowitego paraliżu w Polsce – kluczową rolę bufora bezpieczeństwa pełniłaby Krajowa Izba Rozliczeniowa (KIR) oraz niezależny system BLIK
  • Jakub Graca, ekspert ds. rynków finansowych, podkreśla, że mimo politycznych napięć (m.in. w kwestiach NATO), relacje transatlantyckie opierają się na obustronnych interesach gospodarczych

Prawne i techniczne możliwości amerykańskiej administracji

Z punktu widzenia amerykańskiego prawa, prezydent USA dysponuje potężnymi narzędziami nacisku gospodarczego. Kluczową rolę odgrywa tutaj Ustawa o Międzynarodowych Nadzwyczajnych Uprawnieniach Gospodarczych (IEEPA), która pozwala głowie państwa na nakładanie restrykcji finansowych poprzez Biuro ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC). Jeśli administracja w Waszyngtonie uznałaby dany region za zagrożenie dla polityki zagranicznej, może prawnie zmusić podmioty podlegające amerykańskiej jurysdykcji – w tym operatorów Visa i Mastercard – do zerwania współpracy z wytypowanymi bankami centralnymi lub komercyjnymi w Europie.

Amerykańskie restrykcje, znane z działań wobec rynków wschodnich, mogłyby technicznie przybrać kilka form uderzających w infrastrukturę. Główne wektory ewentualnych sankcji obejmują:

  • odmowę dostępu europejskich wydawców kart (banków) do globalnej sieci autoryzacyjnej, co skutkowałoby odrzucaniem płatności,
  • odcięcie europejskich agentów rozliczeniowych od możliwości procesowania transakcji w terminalach POS,
  • całkowite zawieszenie płatności transgranicznych, uniemożliwiające np. opłacanie amerykańskich usług cyfrowych za pomocą europejskich kart.

Pomimo istnienia fizycznych i prawnych możliwości odcięcia kontynentu, analityk Jakub Graca tonuje nastroje. Wskazuje na brak bezpośrednich przesłanek do paniki w sferze systemów kartowych, nakreślając jednocześnie szerszy kontekst relacji i zależności gospodarczych.

– Nie ma żadnych konkretnych podstaw, żeby obawiać się akurat odcięcia Europy od systemów Visa/Mastercard, przynajmniej w najbliższym czasie. Na dziś jest to czysta spekulacja, natomiast patrząc szerzej na politykę obecnej administracji w Waszyngtonie, to potencjalnie każdy obszar, w którym Europa jest od USA zależna, może zostać wykorzystany jako karta przetargowa, w zależności od sytuacji. I mając to na uwadze warto oczywiście, aby Europa zidentyfikowała obszary, w których mogłaby wzmocnić swoją niezależność w krótkim okresie, ale pamiętajmy, że Donald Trump najprawdopodobniej przestanie być prezydentem za 3 lata, a dobre relacje USA-Europa są w interesie obu stron, więc budowanie mitycznej "strategicznej autonomii" przez Europę to błędny kurs, o ile w ogóle możliwy do zrealizowania.

Amerykanie odetną nam dostęp do kart? Ekspert mówi, czy to możliwe
Donald Trump, fot. East News

Napięcia geopolityczne a realne ryzyko dla transakcji

Scenariusze odcięcia od amerykańskich technologii finansowych pojawiają się w debacie publicznej w związku z wyraźnymi napięciami na linii Bruksela-Waszyngton. Stany Zjednoczone wywierają silną presję na państwa europejskie w kwestiach obronności. Otwarty spór o poziom finansowania Paktu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz oczekiwania Waszyngtonu dotyczące wsparcia działań militarnych na Bliskim Wschodzie generują dyplomatyczne tarcia. Administracja wykorzystuje te kwestie do nacisków, jednak uderzenie w europejski sektor finansowy byłoby ruchem drastycznym, uderzającym bezpośrednio w przychody amerykańskich korporacji.

Zastosowanie blokad systemów płatniczych wobec strategicznych sojuszników uderzyłoby w stabilność globalnego systemu finansowego, w którym instytucje amerykańskie posiadają status hegemona. Wszelkie gwałtowne ruchy w tym obszarze przyspieszyłyby prace nad niezależnymi europejskimi inicjatywami, takimi jak Europejska Inicjatywa Płatnicza (EPI), która ma docelowo uniezależnić unijny rynek od zewnętrznych operatorów. To właśnie ryzyko utraty wysoce dochodowego, europejskiego rynku stanowi dla USA najsilniejszy czynnik hamujący.

– Uważam, że relacje transatlantyckie nie znajdują się w aż tak trudnym momencie, żeby Trump miał sięgać po taką kartę. W ubiegłym miesiącu chociażby Parlament Europejski zaaprobował umowę handlową między UE a USA. Trump co prawda grozi konsekwencjami wobec NATO za niedostateczne wsparcie ze strony Europy dla amerykańskiej wojny przeciwko Iranowi, ale nie wydaje się na dziś, aby ten spór miał wykroczyć poza sferę bezpieczeństwa.

Polski rynek płatniczy i strategiczna rola gotówki

Analizując potencjalne ryzyka dla Polski, należy zaznaczyć, że krajowy sektor bankowy dysponuje solidną i niezależną architekturą rozliczeniową. Większość transakcji międzybankowych w Polsce procesuje Krajowa Izba Rozliczeniowa (KIR) poprzez lokalne systemy Elixir oraz Express Elixir. Równolegle funkcjonuje zarządzany przez Polski Standard Płatności system BLIK, który przetwarza miliony transakcji dziennie z pominięciem sieci Visa czy Mastercard. W scenariuszu skrajnym, nawet przy całkowitej blokadzie zagranicznych kart, Polacy zachowaliby zdolność do płacenia telefonem, wykonywania przelewów i wypłacania środków z większości bankomatów.

Mimo tego technologicznego zabezpieczenia, odporność państwa na szoki systemowe opiera się również na fizycznych rezerwach. Dyskusja o geopolitycznych naciskach uwydatnia fundamentalną kwestię, która jest często ignorowana w zdominowanej przez cyfryzację rzeczywistości. Chociaż masowe, natychmiastowe wypłacanie oszczędności pozbawione jest ekonomicznego sensu, utrzymywanie żelaznego bufora finansowego w domu to pożądany standard zarządzania ryzykiem.

Wytyczne polskich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo narodowe są w tej kwestii transparentne. Oficjalny poradnik „Bądź gotowy”, opracowany przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB), precyzyjnie rekomenduje tworzenie rezerw gotówkowych o małych nominałach. Mają one stanowić zabezpieczenie na wypadek awarii sieci energetycznych, ataków cybernetycznych czy paraliżu łączności telekomunikacyjnej. To podejście w pełni pokrywa się z wnioskami z analizy rynkowej.

– Na pewno nie warto akurat w tym momencie szykować się konkretnie na taką ewentualność, ale jeśli o tym rozmawiamy, to jest to bardzo dobra okazja, aby zwrócić uwagę na niedocenianą w społeczeństwie wartość gotówki. Gotówka to sprawa bezpieczeństwa narodowego i chociażby rozsyłany niedawno do Polaków rządowy poradnik bezpieczeństwa zaleca posiadanie pewnej ilości gotówki np. na kilka-kilkanaście dni życia. To jest coś, co każdy z nas intuicyjnie powinien wiedzieć, choć w świecie zdominowanym przez nowoczesne technologie, w tym płatności bezgotówkowe, łatwo o tym zapomnieć.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji