Afera Pegasusa rozgrywa się na nowo. Zembaczyński z KO: "W państwie musi być po prostu czysto"
Witold Zembaczyński, poseł Koalicji Obywatelskiej i członek sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, nie ma wątpliwości: proces rozliczania nadużyć poprzedniej władzy już się rozpoczął i nie da się go zatrzymać.
W rozmowie z Gońcem parlamentarzysta odniósł się do głośnych decyzji sądowych dotyczących Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, opowiedział o stanie prac nad raportem „polskiego Watergate” oraz o trudnej odbudowie Funduszu Sprawiedliwości.
Sąd, Ziobro i granice politycznych narracji
Odroczenie posiedzenia w sprawie aresztu dla Zbigniewa Ziobry stało się – zdaniem Zembaczyńskiego – najlepszym dowodem na to, że narracja o politycznym sterowaniu sądami przez obecną władzę nie wytrzymuje konfrontacji z faktami. Jak podkreśla poseł, decyzja zapadła na wyraźny wniosek samego byłego ministra sprawiedliwości.
– Nieważne, czy jesteś byłym ministrem sprawiedliwości, czy osobą podejrzewaną o kierowanie grupą przestępczą – prawo w Polsce dzisiaj, mimo efektu zmrożenia, postpisowskiego zlodowacenia wymiaru sprawiedliwości, jest jednak niezależne i niezawisłe – mówi w rozmowie z Gońcem Zembaczyński.
W jego ocenie sądy stopniowo wychodzą z wieloletniego paraliżu i podejmują decyzje bez oglądania się na bieżącą politykę. Inaczej wygląda sytuacja Marcina Romanowskiego, który przebywa na Węgrzech i uzyskał tam status uchodźcy politycznego. Poseł KO nie kryje krytyki wobec tej decyzji i liczy na skuteczne działania prokuratury.
Zembaczyński zauważa przy tym, że zachowanie polityków Suwerennej Polski ma realne konsekwencje polityczne.
– Im więcej Ziobry na Węgrzech, im więcej Romanowskiego na Węgrzech, im bardziej bezczelne ich wpisy w mediach społecznościowych, tym bardziej PiS traci w sondażach, bo to po prostu ludzi wkurza – ocenia.
I dodaje ostrzej:
– Jak siedzi tam, bieg jeden, na tych Węgrzech pod spódnicą Orbána, to niech tutaj nie szczuje na nas.
Fundusz Sprawiedliwości jak organizm po ciężkiej chorobie
Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest odbudowa Funduszu Sprawiedliwości. Zembaczyński opisuje jego stan przy użyciu metafory medycznej – jako organizm wyniszczony przez wieloletnie nadużycia i polityczną korupcję.
– Tę tkankę głodził PiS, a karmił raka – raka korupcji politycznej na Funduszu Sprawiedliwości – mówi Gońcowi poseł.
Proces naprawy, jak podkreśla, musi być prowadzony ostrożnie. Wstrzymanie części konkursów nie jest działaniem przypadkowym, lecz koniecznością wynikającą z potrzeby stworzenia szczelnych mechanizmów kontroli.
– Oprócz radioterapii i innych terapii, którymi trzeba po prostu nasz organizm – wymiaru sprawiedliwości – uzdrowić, trzeba to zrobić tak, żeby pacjent nie zmarł – tłumaczy.
Zdaniem Zembaczyńskiego państwo musi odbudować system pomocy ofiarom przestępstw bez powrotu do patologii znanych z czasów rządów PiS.
– W państwie musi być po prostu czysto. Higieniczna czystość zapewni nam funkcjonowanie państwa – albo oligarchia – podkreśla.
"Polskie Watergate” i granice inwigilacji
Komisja śledcza ds. Pegasusa wchodzi w decydującą fazę prac. Zembaczyński zapowiada, że raport końcowy powstanie w trzech wersjach: ściśle tajnej, tajnej oraz jawnej – tak, by z jednej strony ujawnić skalę nadużyć, a z drugiej nie narazić bezpieczeństwa państwa.
– To jest nasze polskie Watergate i uważam, że opinia publiczna powinna mieć prawo wiedzieć jak najwięcej na ten temat, ale jednocześnie z zapewnieniem interesu bezpieczeństwa państwa – zaznacza.
Poseł podkreśla, że stawką jest nie tylko rozliczenie przeszłości, ale także przyszłość praw obywatelskich.
– Telefony Polaków muszą być bezpieczne. To znaczy: każdy z nas ma mieć poczucie, że jeżeli nie robi nic złego, to żaden złal w służbach specjalnych, pod presją polityków, nie będzie mu robił kipiszu w telefonie – mówi Gońcowi.
Zembaczyński przypomina, że jeszcze niedawno komisja była przedmiotem kpin ze strony polityków PiS. Dziś – jak twierdzi – sytuacja się zmienia.
– W sprawie Pegasusa Bejda, były szef CBA, po zawiadomieniu komisji śledczej… tak PiS sobie bekę robił z naszej komisji i się śmiali, a teraz zaczynają nas szanować. Za niedługo będą się nas po prostu bać.
CBA do rozformowania
W rozmowie pojawia się także temat przyszłości Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zembaczyński potwierdza, że KO dąży do likwidacji CBA, które jego zdaniem zostało trwale upolitycznione. Choć prezydenckie weto może zablokować ustawę likwidacyjną, rząd rozważa inne metody wygaszania tej instytucji.
– CBA przed natychmiastową likwidacją umknęło… można je rozformować innymi metodami: nie dokonywać nowych zakupów, nie powiększać etatów […] bez tej politycznej szapy, którą CBA niestety nosiło – mówi poseł.
Na koniec Zembaczyński wraca do kwestii rozliczeń i podkreśla, że skala nadużyć była bezprecedensowa.
– Nigdy w Polsce nie było takiej skali rozliczeń, bo nigdy nikt tak w białych rękawiczkach, z premedytacją, nie napadł na kasę państwa.
Źródło: Goniec