Nauczyciele i sąsiedzi Mai Chwalińskiej zabrali głos. Tak ją wspominają
Osoby z najbliższego otoczenia Mai Chwalińskiej zabierają głos po ostatnich wydarzeniach w Londynie. W relacjach medialnych nauczyciele, menedżer oraz współpracownicy tenisistki jednoznacznie oceniają jej postawę poza kortem. Zebrane przez ogólnopolskie stacje i magazyny wypowiedzi odsłaniają fakty, które do tej pory pozostawały w cieniu sportowej rywalizacji.
Pokora przed obiektywem
Redakcja magazynu „Vogue Polska” opublikowała w mediach społecznościowych ocenę współpracy z Mają Chwalińską przy realizacji wakacyjnego numeru. Z relacji zespołu wynika, że sportsmenka pojawiła się na planie dzień po powrocie z Paryża, a mimo zmęczenia była skupiona, spokojna i uważna wobec ekipy.
Sama tenisistka odniosła się w opublikowanym wywiadzie do swojej postawy życiowej:
„W tenisie bardzo rzadko się wygrywa, dlatego tak ważna jest pokora. To dzięki niej potrafimy wyciągać wnioski i doskonalić siebie”.
W materiale Joanny Łazarz pt. „Nieustępliwa” Chwalińska dodała również:
„Nigdy nikomu nie powiem: nie poddawaj się. Ja się poddawałam wiele razy, ale wróciłam”.
Skromna uczennica sprzed lat
Spostrzeżenia te potwierdzają osoby, które towarzyszyły Chwalińskiej w czasach szkolnych. W rozmowie z programem „halo tu polsat” jej była wychowawczyni, Beata Kaczmarzyk, wspominała:
„Była bardzo ambitna, pracowita, solidna. Mimo że dość dużo jej nie było w szkole, ponieważ jeździła na zawody, na jakieś przygotowania, to po prostu bardzo się starała. Była bardzo skromną dziewczynką”.
Z kolei dyrektor placówki Andrzej Krowicki zwrócił uwagę na to, jak Maja reagowała na własne sukcesy:
„Zawsze, jak pojawiała się w szkole po tych sukcesach, nigdy się nimi nie chwaliła. Do tego stopnia, że pani wychowawczyni musiała wręcz zapytać się Mai, czy może powiedzieć klasie o tych sukcesach”.
Dąbrowa Górnicza pamięta
Sukcesami zawodniczki podczas turnieju Roland Garros żyła cała lokalna społeczność. W reportażach telewizyjnych mieszkańcy Dąbrowy Górniczej podkreślali, że tenisistka od najmłodszych lat dała się poznać jako osoba wyjątkowo miła i bezkonfliktowa.
Lokalne otoczenie przywoływało też opinie szkoleniowców, którzy prowadzili jej pierwsze kroki na korcie. Jedna z młodych mieszkanek miasta streściła te relacje przed kamerami:
„Trenerzy, którzy ją trenowali, mówią, że była naprawdę cudowną dziewczyną, była bardzo miła. I też podobno była bardzo dobra w innych sportach”.
Zdaniem sąsiadów wysokie predyspozycje do uprawiania różnych dyscyplin nigdy nie zmieniły naturalnego i pełnego szacunku podejścia dziewczyny do drugiego człowieka.

„Tu już nawet nie chodzi o sport”
Najbliższe otoczenie zawodowej kariery sportsmenki podkreśla z kolei jej determinację i empatię wobec kibiców. Menedżer tenisistki, Piotr Szczypka, w rozmowie z Arturem Gacem z portalu Interia Sport opisał emocje, jakie towarzyszyły sztabowi podczas meczu w Londynie, gdzie Polka doznała kontuzji przy piłce meczowej.
„Nie wiem, co powiedzieć, naprawdę. Tak trudno znaleźć właściwie słowa. Jeszcze nigdy nie przeżyłem czegoś podobnego, żeby z piłki meczowej w taki sposób potoczyły się wydarzenia. To jest okropne uczucie, gdy ktoś bliski tak cierpi, a ty nie możesz mu pomóc... Tu już nawet nie chodzi o sport” – wyznał Szczypka.
Menedżer dodał, że Chwalińska grała z silnym bólem, ponieważ nie chciała zawieść fanów.