Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Ziobro zaczął grzmieć o "fałszerstwie". Wcześniej posłanka potwierdziła autentyczność maili
Szymon Dubyk
Szymon Dubyk 30.11.2025 12:49

Ziobro zaczął grzmieć o "fałszerstwie". Wcześniej posłanka potwierdziła autentyczność maili

Ziobro zaczął grzmieć o "fałszerstwie". Wcześniej posłanka potwierdziła autentyczność maili
Fot: Zbigniew Ziobro/Facebook

Zbigniew Ziobro oskarżył dziennikarza Onetu o oparcie publikacji na nieistniejącym mailu. Domaga się ujawnienia źródła w 24 godziny i zapowiada pozew, twierdząc, że doszło do sfabrykowania dowodów.

Ziobro żąda ujawnienia źródła maila

Zbigniew Ziobro po raz pierwszy od dłuższego czasu publicznie zabrał głos, publikując obszerny wpis na platformie X. Były minister sprawiedliwości zaatakował dziennikarza Onetu Kamila Dziubkę, zarzucając mu opublikowanie materiału opartego na nieistniejącym mailu. Według Ziobry to właśnie fragment korespondencji, w której posłanka Maria Kurowska rzekomo miała interesować się umowami z Funduszem Sprawiedliwości w swoim okręgu, stanowił kluczową część publikacji. Polityk przekonuje jednak, że taki mail w ogóle nie istnieje i sugeruje, że doszło do sfabrykowania dowodu, który miał zaszkodzić parlamentarzystce.

Przewodniczący Suwerennej Polski wskazuje dwie możliwe wersje wydarzeń. Pierwsza, jak twierdzi, stawiałaby Kamila Dziubkę w „bardzo złej sytuacji procesowej”, ponieważ oznaczałaby, że dziennikarz sam wymyślił maila opisującego działania Kurowskiej. Druga — którą Ziobro nazywa bardziej prawdopodobną — zakłada, że ktoś przekazał Onetowi spreparowany dokument. W obu przypadkach polityk sugeruje poważne konsekwencje prawne i moralne, zarzucając redakcji brak rzetelnej weryfikacji informacji.

Ziobro podkreślił, że kancelaria prawna zabezpieczyła pełną korespondencję posłanki, w tym jej kontakty z Ministerstwem Sprawiedliwości. Według niego nie ma w niej śladu opisywanego przez Onet maila. Maria Kurowska, jak relacjonuje Ziobro, dała dziennikarzowi 24 godziny na ujawnienie źródła rzekomego dokumentu. Po upływie tego czasu jej prawnicy mają złożyć pozew przeciwko Onetowi i autorowi publikacji. Były minister porównał sytuację do działań „ubecji”, które polegały na tworzeniu fałszywych dowodów i oczernił wpis jako „kłamliwy paszkwil”.

Ziobro zaczął grzmieć o "fałszerstwie". Wcześniej posłanka potwierdziła autentyczność maili
Fot: Maria Kurowska/Facebook

Polityk stawia poważne zarzuty i zapowiada pozew

W swoim wpisie Ziobro sugeruje, że publikacja Onetu nie tylko narusza dobra osobiste posłanki Kurowskiej, lecz także może stanowić przestępstwo polegające na fałszowaniu materiałów dowodowych. Polityk wskazuje, że jeśli dziennikarz nie był świadomy, iż otrzymał spreparowany dokument, cała sprawa stawia pod znakiem zapytania rzetelność źródeł wykorzystywanych przez media. Według Ziobry publikacja mogła powstać wyłącznie po to, aby zaszkodzić posłance oraz uderzyć w środowisko Suwerennej Polski.

Ziobro informuje także, że kancelaria prawna posłanki zabezpieczyła już pełne archiwum jej skrzynki mailowej, co ma służyć jako materiał dowodowy w przyszłym procesie. Polityk twierdzi, że dokumentacja ta w żaden sposób nie potwierdza wersji przedstawionej przez Onet. Oczekiwanie na ujawnienie źródła ma być więc ostatecznym testem wiarygodności autora publikacji.

Ziobro, znany z agresywnego stylu komunikacji i wieloletniej walki medialnej z największymi redakcjami, przywołał w poście również porównanie do działań służb PRL. W jego ocenie „tworzenie fałszywych dowodów” to metoda charakterystyczna dla dawnych służb bezpieczeństwa. Retoryka ta ma podkreślić wagę zarzutów i wywołać polityczne napięcie wokół rzekomego sfabrykowania materiałów. Sprawa niemal na pewno znajdzie swój finał w sądzie.

Ziobro wraca do ofensywy po miesiącach ciszy

Publikacja wpisu na X to jedno z pierwszych tak obszernych i bezpośrednich wystąpień Zbigniewa Ziobry od dłuższego czasu. Były minister sprawiedliwości, który w ostatnich miesiącach rzadko zabierał głos publicznie, ponownie pojawił się w centrum debaty, wykorzystując charakterystyczny dla siebie ostry styl komunikacji. Dla polityków Suwerennej Polski jest to sygnał, że Ziobro, mimo problemów zdrowotnych i ograniczonej aktywności, wciąż zamierza wpływać na narrację medialną oraz bronić swoich współpracowników.

Jego wpis wpisuje się w szerszą strategię mobilizowania własnego środowiska politycznego i odzyskiwania widoczności. Ziobro od lat znany jest z bezkompromisowych reakcji na publikacje, które uznaje za nieuczciwe czy godzące w jego formację. W tej sytuacji przedstawia się jako obrońca Marii Kurowskiej i sygnalizuje, że zamierza aktywnie reagować na każdy materiał godzący w ludzi związanych z dawnym resortem sprawiedliwości.

Dla obserwatorów życia politycznego to także dowód, że mimo osłabionej pozycji w parlamencie i trwającej rekonfiguracji na prawicy, dawny lider Suwerennej Polski nadal potrafi narzucić temat debacie publicznej jednym wpisem. Jego wystąpienie pokazuje, że pozostaje graczem liczącym się w wewnętrznych układach opozycji, a wejście w konflikt medialny traktuje jako sposób na przypomnienie o swojej roli i wpływach.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News