Posłanka PiS w tarapatach. Kontrowersyjna wypowiedź może skutkować karą więzienia
Kontrowersyjna wypowiedź posłanki PiS Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom na antenie TV Republika wywołała natychmiastową reakcję szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Minister zapowiedział kroki prawne w dosadnym wpisie na platformie X, w którym oskarżył parlamentarzystkę o naruszenie jego dóbr osobistych. Sprawa może mieć swój finał w sądzie, a polityczce grozi nawet kara pozbawienia wolności.
- Szokujące słowa na antenie telewizyjnej
- Stanowcza odpowiedź ministra na platformie X
- Możliwe konsekwencje karne i rok więzienia
- Sprzeciw policji wobec słów parlamentarzystki
Szokujące słowa na antenie telewizyjnej
Afera wybuchła po komentarzu posłanki dotyczącym tragicznego zdarzenia w Piasecznie, gdzie pijany dowódca oddziału prewencji miał dopuścić się gwałtu na podwładnej policjantce. Agnieszka Wojciechowska van Heukelom stwierdziła, że trudno dziwić się zachowaniu funkcjonariuszy, skoro ich przełożony – minister Marcin Kierwiński – rzekomo występował publicznie „pod wpływem alkoholu”. Parlamentarzystka nawiązała tym samym do sytuacji z maja 2024 roku, mimo że minister udowodnił badaniem alkomatem swoją trzeźwość i tłumaczył problemy z mową awarią nagłośnienia.
Stanowcza odpowiedź ministra na platformie X
Reakcja szefa MSWiA była niemal natychmiastowa i niezwykle surowa w doborze słów. W opublikowanym 7 stycznia 2026 roku wpisie na platformie X Marcin Kierwiński określił wypowiedź posłanki jako „prymitywną i kłamliwą”. Polityk jednoznacznie zadeklarował, że Agnieszka Wojciechowska van Heukelom może spodziewać się pozwu za naruszenie jego dóbr osobistych, a swój wpis zakończył zapowiedzią: „Nie odpuszczę”.
Niejaka Wojciechowska van Heukelom za swoje prymitywne i kłamliwe słowa może spodziewać się pozwu. Naruszyła moje dobra osobiste i odpowie za to. Nie odpuszczę.
Możliwe konsekwencje karne i rok więzienia
Konsekwencje tych słów mogą okazać się dla posłanki Prawa i Sprawiedliwości wyjątkowo dotkliwe pod względem prawnym. Ekspert prawny mec. Piotr Milik dla “Faktu” wskazuje, że za zniesławienie za pomocą środków masowego komunikowania polski kodeks karny przewiduje surowe sankcje. Oprócz dotkliwej grzywny czy kary ograniczenia wolności, w grę wchodzi również najwyższy wymiar kary – do roku pozbawienia wolności.
Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania, a tak jest w tym przypadku, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. - Podział Piotr Milik dla Faktu.
Sprzeciw policji wobec słów parlamentarzystki
Wypowiedź posłanki uderzyła nie tylko w ministra, ale wywołała również stanowczy sprzeciw samej formacji mundurowej. Komenda policji w Piasecznie oficjalnie zaprotestowała przeciwko hejtowi i pomówieniom, które w ocenie funkcjonariuszy godzą w dobre imię policji. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w mediach społecznościowych, a wpis ministra Kierwińskiego zapowiadający proces w krótkim czasie zdobył setki tysięcy wyświetleń.