Zełenski znowu rozmawiał z Trumpem. Stanowcza reakcja Kremla
Rzecznik Kremla cytowany przez agencję RIA Nowosti odniósł się do decyzji Donalda Trumpa o przekazaniu Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk. Dimitrij Pieskow miał powiedzieć o zaognieniu konfliktu z Zachodem i przygotowaniu “brudnej bomby” przez Ukrainę.
Trump i Zełenski o rakietach Tomahawk. Jest odpowiedź Kremla
Donald Trump i Wołodymyr Zełenski odbyli dwie rozmowy w ciągu dwóch dni, o czym właśnie poinformował na portalu X Zełenski. W sobotę, 11 października 2025 roku, przywódcy rozmawiali telefonicznie, według źródeł portalu Axios, o możliwości przekazania Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu Tomahawk. Rozmowa trwała około 30 minut i została przez Zełenskiego opisana jako "bardzo pozytywna i produktywna". Prezydent Ukrainy poinformował Trumpa o rosyjskich atakach na ukraiński system energetyczny i docenił jego wolę wsparcia w zakresie obrony powietrznej.
12 października w niedzielę, Zełenski napisał na portalu X, że właśnie zakończył kolejna rozmowę z Trumpem i dodał:
- Właśnie rozmawiałem z prezydentem Stanów Zjednoczony – po raz drugi w ciągu dwóch dni – i dzisiejsza rozmowa również była bardzo produktywna.
Wczoraj uzgodniliśmy listę tematów do dzisiejszej dyskusji i omówiliśmy wszystkie aspekty sytuacji: obronę życia w naszym kraju, wzmocnienie naszych zdolności – w zakresie obrony powietrznej, odporności i zdolności dalekiego zasięgu. Omówiliśmy także wiele szczegółów związanych z sektorem energetycznym. Prezydent Trump jest dobrze poinformowany o wszystkim, co się dzieje (na Ukrainie przyp.).
Uzgodniliśmy, że będziemy kontynuować nasz dialog, a nasze zespoły prowadzą własne przygotowania. Dziękuję!
Zełenski zauważył, że dotychczasowe uzgodnienia w sprawie rakiet dalekiego zasięgu wciąż są aktualne i Donald Trump wydaje się być dobrze poinformowany jeśli chodzi o sytuację na froncie. To kolejna rozmowa polityków o rakietach Tomahawk.
Kreml reaguje na ustalenia USA. Co powiedział Pieskow o rakietach Tomahawk?
Doniesienia o rozmowach na temat Tomahawków natychmiast wywołały ostrą reakcję na Kremlu, gdzie temat ten budzi "ogromny niepokój". Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, w niedzielę stwierdził, że Tomahawk to "szczególny rodzaj broni" o bardzo dużym zasięgu, która może występować również w wersji jądrowej. Pieskow cytował wcześniejsze słowa prezydenta Putina, który określił potencjalne dostarczenie tej broni jako "zupełnie nowy, jakościowo nowy etap eskalacji". Prezydent Rosji utrzymuje jednak, że ta broń i tak nie jest w stanie zmienić sytuacji na froncie.
Przypomnijcie sobie raporty naszych służb wywiadowczych sprzed półtora, dwóch lat, o tym, że Ukraińcy mogliby stworzyć coś w rodzaju "brudnej bomby". Wyobraźcie sobie: rakieta dalekiego zasięgu startuje i leci, a my wiemy, że może być zdolna do przenoszenia głowic nuklearnych. Co ma o tym myśleć Federacja Rosyjska? Zagraniczni eksperci wojskowi powinni to zrozumieć — powiedział Pieskow.
Rzecznik Kremla dodał jednak, że Rosja jest gotowa na pokojowe rozwiązanie konfliktu, czemu sprzeciwiają się, jego zdaniem, Europa i Ukraina, wykazując "całkowity brak chęci" do rozmów. Władze rosyjskie bacznie odnotowują i analizują wszelkie oświadczenia dotyczące Tomahawków.
To nie było jedyne ostrzeżenie Kremla dotyczące rakiet dalekiego zasięgu. Szef Komisji Obrony Dumy Państwowej, Andriej Kartapołow, oświadczył, że po przekazaniu broni Ukrainie reakcja Rosji będzie "ostra, zróżnicowana, przemyślana i asymetryczna", obiecując znalezienie sposobów, by "bolało tych, którzy robią nam nieprzyjemności". Mimo tych gróźb, Pieskow utrzymuje, że dostawy pocisków dalekiego zasięgu i tak nie są w stanie zmienić sytuacji na froncie.
Trump zgodził się na rakiety Tomahawk dla Ukrainy. Kreml zaniepokojony
Potencjalna dostawa Tomahawków ma kluczowe znaczenie strategiczne dla Ukrainy, ponieważ pociski te mogłyby uderzać w cele wojskowe, a nawet w krytyczną infrastrukturę rosyjską, w tym Moskwę. Zełenski uważa, że siła militarna, wsparta konkretnymi porozumieniami obronnymi, może zmusić Rosję do podjęcia "prawdziwej dyplomacji". Tomahawki, o których dostawę Zełenski prosił już we wrześniu podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ, mają znacznie dłuższy zasięg niż dotychczas dostarczane pociski i mogłyby uderzać głęboko na terytorium Rosji. Trump wcześniej wspominał, że "w pewnym stopniu podjął decyzję" o sprzedaży Tomahawków państwom NATO z przeznaczeniem do przekazania ich Ukrainie, choć chce znać ukraińskie plany ich użycia.