Zaskakująca zmiana w polskim wojsku. Żelazny Generał schodzi z pola walki
W Wojsku Polskim doszło do wydarzenia, które błyskawicznie rozeszło się po korytarzach sztabów i jednostek w całym kraju. Decyzja jednego z kluczowych dowódców uruchomiła falę komentarzy, spekulacji i pytań o to, jak wpłynie to na bezpieczeństwo państwa w czasie, gdy region przeżywa największe napięcia od dekad. Choć oficjalne komunikaty są oszczędne w słowach, znaczenie tej zmiany wykracza daleko poza personalne roszady.
• Kim jest generał, o którym mówi dziś cała armia
• Granica, wojna hybrydowa i największy test jego dowodzenia
• Co zmienia jego odejście i kto przejmuje stery „Żelaznej Dywizji”
Generał, który zbudował siłę od podstaw. Kim jest Arkadiusz Szkutnik?
Arkadiusz Szkutnik to nazwisko, które w polskich siłach zbrojnych budzi respekt od wielu lat. Jego wojskowa droga zaczęła się jeszcze w czasach, gdy polska armia funkcjonowała w zupełnie innych realiach. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie szybko trafił do jednostek, gdzie nie liczyły się koneksje, lecz kompetencje, dyscyplina i odporność na presję.
Służył w jednostkach pancernych i zmechanizowanych, dowodził brygadami, a później piął się po szczeblach struktury dowodzenia. Szczególnym rozdziałem jego kariery były misje zagraniczne – Kosowo, Irak, Afganistan. To właśnie tam zyskał opinię dowódcy, który nie dowodzi zza biurka, lecz jest blisko swoich żołnierzy. Podczas jednego z ataków w Afganistanie jego opanowanie i zdecydowanie miały realny wpływ na uratowanie ludzi i sprzętu. Za te działania otrzymał Wojskowy Krzyż Zasługi z Mieczami – jedno z najwyższych odznaczeń bojowych.
Po powrocie do kraju Szkutnik nie zniknął w administracji. Owszem, pracował w Sztabie Generalnym i Dowództwie Generalnym, ale to właśnie jemu powierzono jedno z najważniejszych zadań ostatnich lat: zbudowanie i poprowadzenie od zera 18. Dywizji Zmechanizowanej – jednostki, która miała stać się nową tarczą na wschodzie Polski. Pod jego dowództwem dywizja została wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt: Abramsy, HIMARS-y, nową artylerię i systemy dowodzenia. Ale jeszcze ważniejsze było coś innego – stworzenie zespołu ludzi gotowych do realnej walki.
Granica i wojna nerwów. Jak generał zmienił sposób obrony wschodniej flanki?
Najtrudniejszy sprawdzian dla generała i jego żołnierzy przyszedł nie na poligonie, lecz na granicy z Białorusią. Gdy presja migracyjna i działania hybrydowe zaczęły eskalować, potrzebna była nie tylko obecność wojska, ale zupełnie nowa filozofia działania. I właśnie wtedy 18. Dywizja pod dowództwem Szkutnika odegrała kluczową rolę.
Operacja „Bezpieczne Podlasie”, którą kierował, była czymś więcej niż rutynowym wsparciem Straży Granicznej. Zamiast sztywnych posterunków wprowadzono system mobilnych patroli, reagujących w czasie rzeczywistym na to, co działo się w pasie przygranicznym. Wojsko, policja i straż graniczna zaczęły działać jak jeden organizm, wspierany przez drony, monitoring i nowoczesne środki rozpoznania.
To właśnie w tym okresie Szkutnik zyskał przydomek „Żelaznego Generała”. Był bezkompromisowy w egzekwowaniu zadań, ale jednocześnie dbał o morale i warunki służby swoich ludzi. Kiedy otrzymał prestiżową nagrodę „Buzdygan”, nie zatrzymał jej dla siebie – przekazał ją na pomoc weterance, pokazując, że dla niego służba to nie wizerunek, lecz realna odpowiedzialność za innych.
Co dalej z „Żelazną Dywizją”? Kulisy decyzji i przyszłość jednostki
Oficjalnie generał Arkadiusz Szkutnik zakończył służbę z powodów zdrowotnych. Wprost przyznał, że nie chce dowodzić, jeśli nie może być w pełni dyspozycyjny i sprawny – a 18. Dywizja to związek taktyczny, który musi mieć dowódcę w pełni gotowego do działania w każdej chwili. Podkreślił też, że nie ma tu ani polityki, ani personalnych konfliktów.
Jednak w wojsku tak nagłe odejścia rzadko pozostają bez echa. W kuluarach mówi się o ogromnym obciążeniu psychicznym i fizycznym, jakie przez ostatnie lata spoczywało na dowódcach jednostek stojących na pierwszej linii nowej zimnej wojny. Granica, wojna w Ukrainie, presja NATO i tempo modernizacji – to wszystko tworzy środowisko, w którym wypalenie i problemy zdrowotne nie są wyjątkiem, lecz coraz częstszą normą.
Nowym dowódcą 18. Dywizji został dotychczasowy zastępca generała – Dariusz Lewandowski. Ma to zagwarantować ciągłość dowodzenia i brak chaosu w jednostce, która odpowiada za jeden z kluczowych odcinków obrony kraju. Mimo to wielu oficerów nie kryje żalu. Doświadczenie Szkutnika, jego styl przywództwa i autorytet wśród żołnierzy były czymś, czego nie da się łatwo zastąpić.
Odejście „Żelaznego Generała” zamyka ważny rozdział w historii współczesnej polskiej armii. Teraz pozostaje pytanie, czy dywizja, którą stworzył, utrzyma poziom gotowości i ducha, jaki w niej zaszczepił – i czy wojsko potrafi zatrzymać oraz chronić takich dowódców, zanim cena służby okaże się dla nich zbyt wysoka.
