Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Sport > Zaskakujący komunikat pierwszego trenera Mai Chwalińskiej. Mocne wyznanie tuż przed finałem
Jakub Sumera
Jakub Sumera 06.06.2026 09:33

Zaskakujący komunikat pierwszego trenera Mai Chwalińskiej. Mocne wyznanie tuż przed finałem

Zaskakujący komunikat pierwszego trenera Mai Chwalińskiej. Mocne wyznanie tuż przed finałem
Maja Chwalińska, fot. East News

Tegoroczny Roland Garros przynosi przełomowy moment w karierze Mai Chwalińskiej. Polska tenisistka po raz pierwszy w karierze awansowała do głównej drabinki paryskiego Wielkiego Szlema, a następnie dotarła aż do finału, zapisując się w historii krajowego tenisa. Przed decydującym meczem jej drogę i rozwój skomentował w rozmowie z „Rzeczpospolitą” pierwszy trener zawodniczki, Paweł Kałuża.

Historyczny turniej Mai Chwalińskiej

Na drodze do finału Polka pokonała kilka uznanych rywalek, notując serię zwycięstw, które szybko przyciągnęły uwagę tenisowego świata. Wśród pokonanych znalazły się m.in. mistrzyni olimpijska z Paryża Qinwen Zheng, Elise Mertens, Maria Sakkari, Diana Parry, Anna Kalinska oraz Diana Sznajder. Każde kolejne zwycięstwo wzmacniało przekonanie, że 24-latka jest w stanie sprawić dużą niespodziankę, szczególnie w starciach z bardziej doświadczonymi i wyżej notowanymi zawodniczkami.

Teraz przed Chwalińską najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze. W finale Rolanda Garrosa zmierzy się z Mirrą Andriejewą, a stawką będzie pierwszy wielkoszlemowy tytuł oraz przypieczętowanie znakomitego występu w Paryżu. Niezależnie od wyniku Polka już udowodniła, że potrafi rywalizować z najlepszymi, a kibice liczą, że jej historia doczeka się jeszcze jednego, najważniejszego rozdziału.

Pierwszy trener o rozwoju Mai Chwalińskiej

Po kolejnych zwycięstwach w turnieju „Rzeczpospolita” zapytała pierwszego trener Mai Chwalińskiej, czy takie spotkania kosztują go dużo emocji. Szkoleniowiec podkreślił, że patrzy na występy swojej byłej podopiecznej ze spokojem i dużą wiarą w jej przygotowanie.

- Jestem spokojny, pewny gry Mai. Widać, że jest dobrze przygotowana do tego turnieju, gra swój najlepszy tenis, więc w ogóle się nie denerwuję - mówił Paweł Kałuża.

Jak dodał, kluczowe w jej rozwoju było długofalowe podejście i cierpliwe budowanie formy. Zwrócił uwagę, że sukcesy są efektem konsekwentnej pracy, a porażki traktowane były jako element procesu szkoleniowego.

- Pracowaliśmy z Mają prorozwojowo, wykuwaliśmy talent z założeniem, by wyniki przyszły w odpowiednim momencie, czyli teraz. Wówczas granie było bardziej treningiem. Zwycięstwa utwierdzały nas, że idziemy w dobrym kierunku, a porażki były okazją do analizy, szukania przyczyn, stawały się krokiem w rozwoju.

Trener podkreślił również, że od początku budowano u niej mentalność zwycięzcy, opartą na silnej motywacji wewnętrznej i ambitnych celach.

- Oczywiście Maja na każdy turniej jechała z przeświadczeniem, że chce go wygrać. Budowanie mentalności zwycięzcy jest bardzo ważne. Mocno stawiałem na motywację wewnętrzną, a nią jest właśnie wygranie turnieju, wskazywanie celów, że chcę być najlepszą, wygrać kiedyś Wielkiego Szlema. Jak się ogląda archiwalne wywiady, to mała Maja często o tym mówiła.

Co zdecyduje o finale?

W rozmowie poruszono również kwestię finału i tego, co może zdecydować o wyniku starcia z Mirrą Andriejewą. Zdaniem Pawła Kałuży kluczowe znaczenie będzie miało przygotowanie mentalne, choć nie bez znaczenia pozostaną także umiejętności i dyspozycja fizyczna.

- Sport to przede wszystkim głowa, bo przy pełnych trybunach, kamerach, oczekiwaniach, ona musi sprostać zadaniu, ale bez umiejętności nie da sobie rady. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że Maja będzie grała w finale dziesiąty mecz w turnieju, a przeciwniczka siódmy. Półfinał też grała bardziej wyczerpujący. Widzę, że jest w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że tego paliwa może zabraknąć - tłumaczył pierwszy trener Chwalińskiej.

Szkoleniowiec nie ukrywa jednak, że niezależnie od wyniku finału, występ w Paryżu już teraz można uznać za ogromny sukces, który spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem.

- Liczę na piękny mecz i zwycięstwo, ale jak by się nie skończyło, ona wygraną tego turnieju już jest. Pokazała się z bardzo dobrej strony, jest bardzo pozytywnie odbierana, w półfinale miała za sobą trybuny, co było bardzo miłe i na pewno ją mobilizuje. Dzięki temu regeneracja przebiega bardzo dobrze - dodał.

Kałuża odniósł się też do pytania, czy sukces w Roland Garros może być początkiem stałej obecności zawodniczki w światowej czołówce.

- Jestem o to spokojny. Nie chcę pompować balonika, ale przygotowywała się do tego przez te wszystkie lata i teraz udowadnia, że potrafi. Oczywiście jej rzeczywistość się po Paryżu zmieni, ale ona się w niej odnajdzie - podsumował.

Jak dodał, najważniejsze jest, by w finale zawodniczka pozostała wierna swojemu stylowi i czerpała radość z gry.

- Baw się na korcie, graj swój magiczny tenis, realizuj założenie trenera.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji