Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Tusk i Merz wprost wyśmiewają Trumpa. Prof. Pawłuszko: "Od wielkości do śmieszności"
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 04.05.2026 11:39

Tusk i Merz wprost wyśmiewają Trumpa. Prof. Pawłuszko: "Od wielkości do śmieszności"

Tusk i Merz wprost wyśmiewają Trumpa. Prof. Pawłuszko: "Od wielkości do śmieszności"
Ochłodzenie na linii Europa-USA, fot.EastNews

Relacje między kluczowymi europejskimi liderami a administracją Donalda Trumpa wchodzą w fazę wyraźnego ochłodzenia. Ostatnie, zsynchronizowane czasowo wypowiedzi polityków takich jak Donald Tusk czy Friedrich Merz wskazują na definitywny koniec dyplomatycznej zachowawczości. W podobnym, znacznie bardziej asertywnym tonie wypowiadają się również Emmanuel Macron, Pedro Sánchez, Keir Starmer oraz António Costa. Zamiast dotychczasowych prób łagodzenia napięć, elity Starego Kontynentu zaczynają otwarcie krytykować i dystansować się od mało skutecznej polityki Waszyngtonu. Skomentował to dla nas profesor Tomasz Pawłuszko, analityk stosunków międzynarodowych i bezpieczeństwa z Uniwersytetu Opolskiego.

  • Premier Donald Tusk w rozmowie z dziennikiem "Financial Times" wprost podważył praktyczny wymiar gwarancji sojuszniczych USA, pytając o realną gotowość do wywiązania się z traktatów
  • Kanclerz Friedrich Merz przyjmuje konfrontacyjną postawę, doprowadzając do sytuacji, w której amerykański prezydent staje się obiektem drwin ze strony berlińskiego rządu
  • Profesor Tomasz Pawłuszko z Uniwersytetu Opolskiego wskazuje, że obecne zjawisko to chłodna reakcja Europy na utratę politycznego sprawstwa przez Amerykę

Asertywność zamiast uległości w stolicach europejskich

Ostatnie dni przyniosły zauważalne zaostrzenie retoryki głównych graczy na Starym Kontynencie. Pod koniec kwietnia 2026 roku premier Donald Tusk na łamach brytyjskiego dziennika "Financial Times" stwierdził, że najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe okazać tak wielką lojalność, jak opisano to w dokumentach. Szef polskiego rządu publicznie wyraził wątpliwości co do praktycznego zastosowania artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Wskazał tym samym, że samo uznawanie przez Waszyngton Polski za najbliższego sojusznika to za mało, gdy brakuje konkretów w obliczu realnego zagrożenia konfliktem.

Sytuacja stała się równie napięta w Berlinie. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz otwarcie dystansuje się od postawy Donalda Trumpa, co sprowokowało prezydenta USA do formułowania otwartych gróźb dotyczących zmniejszenia liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących na niemieckim terytorium. W odpowiedzi na te naciski, środowisko kanclerza Niemiec wprost zaczęło wyśmiewać niespójność amerykańskiej administracji. Podobny, wysoce zniecierpliwiony front prezentują obecnie prezydent Francji Emmanuel Macron, premierzy Hiszpanii i Wielkiej Brytanii oraz reprezentujący struktury unijne António Costa.

Zgodne stanowisko państw Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii sygnalizuje początek zupełnie nowego rozdziału w polityce transatlantyckiej. Europejskie stolice doszły do konkluzji, że dotychczasowa strategia ostrożnego omijania konfrontacji z amerykańskim przywódcą nie przynosi zamierzonych rezultatów, a jedynie nakręca eskalację żądań zza oceanu. Bezpośrednia krytyka stała się więc nowym narzędziem nacisku dyplomatycznego.

Diagnoza sytuacji: Waszyngton gubi dawne sprawstwo

Przez wiele dekad kraje Starego Kontynentu uważały, że nie mogą sobie pozwolić na bezpośrednie spięcia z gospodarzem Białego Domu, obawiając się przede wszystkim naruszenia amerykańskiego parasola bezpieczeństwa. Jednak obecna radykalna zmiana postawy wynika z chłodnej oceny bieżącej kondycji USA. Profesor Tomasz Pawłuszko wskazuje, że obecne skoordynowane działania polityków europejskich to efekt dogłębnej znajomości samego adwersarza.

– Europejscy liderzy znają Trumpa osobiście od lat. Znają też jego profil psychologiczny, jego retorykę oraz skutki działań. Być może Trump w obecnej chwili pada ofiarą zasady Napoleona, że od wielkości do śmieszności jest tylko jeden krok – diagnozuje profesor Tomasz Pawłuszko.

Nowa dynamika w stosunkach wynika bezpośrednio z braku sukcesów w aktualnej polityce gabinetu Donalda Trumpa. Amerykańska usterkowość decyzyjna dała europejskim przywódcom przestrzeń do odrzucenia dotychczasowych obaw. Badacz z Uniwersytetu Opolskiego tłumaczy tę woltę bezpośrednią utratą geopolitycznej skuteczności przez supermocarstwo: 

– Trump przez lata prowadził politykę pełną narcyzmu, wywyższał się, mówił o swojej potędze, kpił z sojuszników, a teraz... sam znalazł się w sytuacji, że jest wyśmiewany, bo rezultaty jego działań są mało skuteczne. Ameryka traci sprawstwo. W dodatku jego administracja popełnia liczne gafy i gubi poparcie. Być może jest to moment aby się zreflektować.

Szczyt NATO testem dla skuteczności nowej strategii

Zastosowanie drwiny i zmasowanej presji w mediach publicznych jest w tym przypadku narzędziem ściśle psychologicznym. W stosunkach międzynarodowych takie posunięcia wdraża się wobec liderów o egocentrycznej konstrukcji, by wymusić rewizję ich kalkulacji. Według politologa, kpiny i wątpliwości, jakie celowo sieją Tusk czy Merz, mają wywołać pożądany efekt przebudzenia w Gabinecie Owalnym.

– Zwykle żarty są dla egocentryków bardzo bolesne - i być może skłoni to Trumpa do bardziej rozsądnych działań – ocenia tę taktykę analityk.

Przejęcie europejskiej inicjatywy informacyjnej to jednak zaledwie połowa drogi do sukcesu. Nadrzędnym celem nie jest obniżenie prestiżu prezydenta USA, lecz powrót do stabilnego i przewidywalnego układu bezpieczeństwa w ramach całego sojuszu. Asertywność na poziomie deklaracji nie obroni granic, jeśli państwa europejskie nie przygotują własnych alternatyw. 

– Pamiętajmy, że zbliża się szczyt NATO i w ślad za krytyką Trumpa Europejczycy powinni też zaoferować konstruktywne rozwiązania kryzysów. Myślę, że po prostu chodzi o to, żeby Trump się nie obraził, ale spojrzał na inne warianty rozwoju sytuacji – ostrzega profesor Tomasz Pawłuszko.

Stary Kontynent znajduje się zatem w przełomowym momencie. Przed zachodnimi gabinetami stoi potężne wyzwanie przekucia zuchwałej retoryki w wymierne instrumenty obronne i instytucjonalne. Aby nacisk transatlantycki okazał się skuteczny, państwa regionu w najbliższych miesiącach zmuszone są do podjęcia następujących kroków:

  • radykalnego przyspieszenia inwestycji we własny przemysł zbrojeniowy bez czekania na logistykę z Pentagonu,
  • zaprezentowania Amerykanom jednolitego bloku strukturalnego najpotężniejszych gospodarek Unii Europejskiej,
  • wykazania operacyjnej zdolności do samodzielnego zarządzania mniejszymi kryzysami na wschodniej flance NATO.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji