Tragedia w żłobku pod Warszawą, nie żyje 2-letnie dziecko. Pojawiły się nowe, nieoficjalne ustalenia
W podwarszawskich Ząbkach doszło do tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością. W jednym ze żłobków zmarło niespełna dwuletnie dziecko. Policja i prokuratura prowadzą postępowanie wyjaśniające, a do sprawy napływają nowe informacje dotyczące dramatycznej akcji ratunkowej.
Tragedia w żłobku w Ząbkach. Informowaliśmy o pierwszych ustaleniach
O tragedii informowaliśmy wcześniej na podstawie doniesień portalu tvn24.pl. Pierwsze informacje wskazywały, że w jednym ze żłobków na terenie Ząbek zmarło niespełna dwuletnie dziecko, na miejscu od początku pracowali policjanci oraz prokurator. Funkcjonariusze potwierdzili wówczas jedynie, że trwa ustalanie okoliczności zdarzenia.
Jak przekazał wcześniej mł. asp. Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji, zgłoszenie wpłynęło o godzinie 16.20.
Możemy potwierdzić, że w żłobku na terenie Ząbek zginęło niespełna dwuletnie dziecko — mówił policjant w rozmowie z tvn24.pl.
Służby od początku zachowywały dużą ostrożność w przekazywaniu szczegółów sprawy i nie ujawniały informacji dotyczących przebiegu tragedii.
W środę wieczorem pojawiły się jednak kolejne ustalenia dotyczące dramatycznych wydarzeń w żłobku. Nowe informacje opublikował "Fakt”, który dotarł do szczegółów akcji ratunkowej prowadzonej na miejscu.
Godzinna walka o życie dziecka. Nowe wstrząsające informacje
Jak informuje "Fakt”, służby przez około godzinę walczyły o życie niespełna dwuletniego dziecka. Reanimacja prowadzona na miejscu miała rozpocząć się tuż po przyjeździe ratowników i policjantów. Niestety mimo wysiłków nie udało się uratować malucha.
O godz. 16.20 dostaliśmy informację w tej sprawie. Pięć minut później policjanci byli na miejscu. Okazało się, że nie żyje niespełna dwuletnie dziecko — przekazał w rozmowie z "Faktem” mł. asp. Paweł Chmura z Komendy Stołecznej Policji.
Policjant podkreślił również, że sprawa jest obecnie szczegółowo badana przez śledczych.
Okoliczności tego zdarzenia wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora. Rodzice tego dziecka są pod opieką psychologów — dodał funkcjonariusz.
Według ustaleń "Faktu” scena rozgrywająca się podczas reanimacji była niezwykle dramatyczna. Świadkowie relacjonowali, że jeden ze strażaków po zakończeniu akcji miał zdjąć hełm i modlić się na miejscu tragedii. Informacje te wywołały ogromne poruszenie wśród mieszkańców Ząbek oraz internautów śledzących sprawę.
W sieci pojawiły się spekulacje. Śledczy na razie nie potwierdzają tych informacji
Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się nieoficjalne informacje dotyczące możliwych okoliczności śmierci dziecka. Jak podaje "Fakt”, część komentarzy sugeruje, że dziecko mogło utonąć w oczku wodnym znajdującym się przy posesji sąsiadującej ze żłobkiem. Według tych doniesień furtka prowadząca z terenu placówki miała być niedomknięta.
Na ten moment służby nie potwierdziły jednak tych informacji, co za tym idzie nie można ich na tym etapie traktować jako przyczynę śmierci dziecka. Należy poczekać na oficjalne stanowisko służb w tej sprawie
Policja oraz prokuratura konsekwentnie odmawiają podawania szczegółów dotyczących przebiegu tragedii. Śledczy podkreślają, że trwa gromadzenie materiału dowodowego i przesłuchiwanie osób, które mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy.
Brak oficjalnych komunikatów wynika między innymi z dobra prowadzonego postępowania oraz ochrony prywatności rodziny dziecka. Niewykluczone, że w najbliższych dniach prokuratura przekaże kolejne informacje dotyczące ustaleń śledczych. Do tego czasu służby apelują o ostrożność i niepowielanie niesprawdzonych doniesień pojawiających się w internecie.