Nie żyje 22-letni żołnierz. Żandarmeria Wojskowa wyjaśnia okoliczności
Tragedia na Zamojszczyźnie poruszyła wojskowe środowisko. W jednej z miejscowości niedaleko wschodniej granicy zginął 22-letni żołnierz z jednostki w Koszalinie. Sprawę wyjaśniają Żandarmeria Wojskowa i prokuratura wojskowa.
Tragedia na Zamojszczyźnie. Żandarmeria Wojskowa wyjaśnia okoliczności
Do dramatycznego zdarzenia doszło 25 czerwca na terenie jednej z miejscowości na Zamojszczyźnie w województwie lubelskim. Informację o śmierci młodego żołnierza potwierdziła Żandarmeria Wojskowa. Chodzi o 22-latka z koszalińskiej jednostki, który od lutego 2026 r. pełnił służbę operatora.

Sprawa od początku była traktowana bardzo poważnie. Na miejsce skierowano patrol Żandarmerii Wojskowej oraz grupę dochodzeniowo-śledczą, której zadaniem było zabezpieczenie miejsca zdarzenia i zebranie pierwszych materiałów. Mundurowi prowadzili czynności, które mają pomóc w ustaleniu dokładnego przebiegu wydarzeń z czwartkowej nocy.
– Potwierdzam, że 25 czerwca otrzymaliśmy informację o tragicznym zdarzeniu na terenie jednej z miejscowości na Zamojszczyźnie. Zginął żołnierz z jednostki w Koszalinie – poinformował mjr Damian Stanula, rzecznik Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie, w rozmowie z Fakt.pl.
Nie żyje 22-letni żołnierz z Koszalina. Służył od lutego
Według przekazanych informacji do tragedii doszło w nocy z 24 na 25 czerwca, około godziny 1. Wtedy padł śmiertelny strzał. Żołnierz brał wówczas udział w czynnościach wojskowych. Mimo podjętych działań nie udało się go uratować. 22-latek zginął na miejscu.
Śledczy zabezpieczyli teren, przeprowadzili oględziny ciała oraz miejsca zdarzenia. Zebrano również ślady balistyczne, które będą analizowane w toku dalszych czynności. Przesłuchiwani mają być świadkowie, w tym przełożeni młodego żołnierza oraz jego koledzy z jednostki. To standardowe działania w tego typu sprawach, zwłaszcza gdy do śmierci dochodzi w czasie pełnienia czynności wojskowych.
– Żołnierz brał udział w czynnościach wojskowych. Poniósł śmierć na miejscu. Na miejsce wysłano patrol Żandarmerii Wojskowej i grupę dochodzeniowo-śledczą. Przeprowadzono oględziny ciała i miejsca zdarzenia, zabezpieczono ślady balistyczne, przesłuchiwani będą świadkowie, tj. przełożeni żołnierza, jego koledzy – wyjaśnił mjr Damian Stanula w rozmowie z Fakt.pl.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w chwili zdarzenia żołnierz był sam. Nie było osób, które bezpośrednio widziały moment tragedii. To oznacza, że śledczy będą musieli odtworzyć przebieg wydarzeń przede wszystkim na podstawie zabezpieczonych śladów, dokumentacji oraz zeznań osób związanych ze służbą 22-latka.
Śmierć żołnierza niedaleko granicy. Śledztwo w trybie dwóch artykułów
Wstępne informacje Żandarmerii Wojskowej wskazują, że na obecnym etapie nie ma dowodów na udział innych osób w śmierci 22-latka. Rzecznik lubelskiego oddziału Żandarmerii zaznaczył też, że śledczy nie widzą na razie podstaw, by łączyć tragedię bezpośrednio z wykonywaną służbą.
– Na ten moment wykluczono udział osób trzecich. Nie ma też podstaw, by stwierdzić, że zdarzenie miało bezpośredni związek z pełnioną służbą – zaznaczył mjr Damian Stanula, rzecznik Oddziału Żandarmerii Wojskowej w Lublinie, w rozmowie z Fakt.pl.
Materiały w tej sprawie trafiły do Prokuratury Rejonowej w Lublinie do spraw wojskowych. Postępowanie ma zostać prowadzone w trybie dwóch przepisów kodeksu karnego: art. 151, który dotyczy doprowadzenia do samobójstwa, oraz art. 359, odnoszącego się do utraty środków walki. Taki kierunek śledztwa ma pozwolić na pełne sprawdzenie okoliczności tragedii.
Śledczy będą ustalać m.in., czy nikt nie nakłaniał żołnierza do targnięcia się na własne życie. Sprawdzane będzie także to, czy broń, która pojawia się w sprawie, znalazła się w jego posiadaniu zgodnie z procedurami. Na tym etapie służby podkreślają, że postępowanie ma charakter wyjaśniający i ma dać odpowiedź na wszystkie najważniejsze pytania dotyczące śmierci 22-latka.