Hakerzy ze słynnej grupy Anonymous znów uderzyli w Federacje Rosyjską. Za pośrednictwem swojego Twittera poinformowali, że włamali się do ściśle strzeżonych danych rosyjskiego Banku Centralnego. Przedstawiciele kolektywu zagrozili, że ujawnią dziesiątki tysięcy tajnych akt.Anonymous poinformowali o swojej akcji za pośrednictwem Twittera. Oświadczenie kolektywu jasno wskazuje, że ich celem padł Bank Centralny Federacji Rosyjskiej. - Zespół Anonymous rozbił Bank Centralny Rosji. Ponad 35 000 plików z tajnymi danymi zostanie opublikowanych w ciągu 48 godzin - brzmi komunikat grupy.Według agencji Ukrinform od początku rosyjskiej inwazji na terenie Ukrainy Anonymous zhakowali ponad 2500 oficjalnych rosyjskich i białoruskich stron internetowych. Najbardziej medialne były jednak bezprecedensowe ataki wymierzone w oficjalne strony rosyjskiego rządu.JUST IN: The #Anonymous collective has hacked the Central Bank of Russia. More than 35.000 files will be released within 48 hours with secret agreements. #OpRussia pic.twitter.com/lop140ytcp— Anonymous TV 🇺🇦 (@YourAnonTV) March 23, 2022
Ukraiński minister spraw zagranicznych, Dmytro Kułeba przekazał, że białoruskie wojska nie chcą walczyć na terenie Ukrainy, a także nie są gotowe na zbrojną operację. Polityk podkreślił również, że atak na jego kraj może mieć dla Białorusi tragiczne konsekwencje, ponieważ jej siły zbrojne zostaną zniszczone równie bezwzględnie, jak wojska rosyjskie.Szef MSZ Ukrainy Dmytro Kułeba poinformował w środę za pomocą swojego Telegrama, że białoruskie wojsko nie chce brać udziału w rosyjskich działaniach na terenie Ukrainy. Polityk podkreślił, że Kijów posiada istotne informacje, iż siły Aleksandra Łukaszenki nie są przygotowane, by w skuteczny sposób prowadzić działania zbrojne. Kułeba wystosował również ostrzeżenie do władzy w Mińsku. Poinformował, że zbrojna agresja na terytorium jego kraju może mieć fatalne konsekwencje.
Rosyjskie bomby, które od wielu dni spadają na terenie Mariupola, przyczyniły się do śmierci zatrważającej liczby cywili. Podczas jednego z bombardowań zginęła 11-letnia gimnastyczka, Katia Diaczenko. O zaistniałej sytuacji napisała w social mediach jej trenerka Anastasia Meszczanenkowa. Od początku wojny, która ma miejsce na terenie Ukrainy, dochodzi do regularnych ataków, z użyciem bomb, które niszczą zarówno infrastrukturę miejską, jak i spadają na domy zwykłych mieszkańców. Zbrodnicze działania strony rosyjskiej każdego dnia pochłaniają gigantyczną liczbę ofiar. Niestety, ale wśród nich znajdują się również małe dzieci. Podczas jednego z nalotów na Mariupol, swoje życie straciła 11-letnia gimnastyczka, Katia Diaczenko. O śmierci małej sportsmenki poinformowała jej trenerka Anastasia Meszczanenkowa. Dziewczynka zginęła po jednym z bombardowań pod gruzami własnego domu.
Sejm przyjął dziś przez aklamację uchwałę w sprawie popełniania zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości oraz łamania praw człowieka przez Rosję na terenie Ukrainy. Decyzję mają uzasadniać "dostępne dowody zbrodni".- Publicznie dostępne dowody zbrodni uzasadniają uznanie Władimira Putina przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej i przez międzynarodową społeczność za zbrodniarza wojennego - zapisano w dokumencie.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden wyleciał do Europy. Podczas swojej wizyty na Starym Kontynencie odwiedzi między innymi Polskę. Agencja Reutera poinformowała, że tuż przed wylotem, przywódca USA poinformował, że rosyjski atak chemiczny na Ukrainie "jest realny".W czwartek 24 marca Joe Biden rozpocznie swoją wizytę w Europie od szczytu NATO w Brukseli. Z kolei w piątek wyląduje w Warszawie, gdzie dzień później dojdzie do spotkania z prezydentem Polski, Andrzejem Dudą. Tuż przed wylotem z USA, Joe Biden został zapytany przez jednego z dziennikarzy, czy groźba rosyjskiego ataku bronią chemiczną jest możliwa. Przywódca Stanów Zjednoczonych nie rozwinął swojej odpowiedzi, aczkolwiek odparł, "myślę, że to realne zagrożenie".Słynna agencja Reuters podała, że cytowana wypowiedź, odnoszącą się do użycia broni chemicznej, dotyczyła terytorium Ukrainy.
Kanclerz Niemiec poinformował, że odbył rozmowę z Władimirem Putinem. Olaf Scholz powiedział, że przestrzegł prezydenta Rosji przed użyciem broni biologicznej bądź chemicznej na terenie Ukrainy. Przywódca Niemiec zwrócił się też na Twitterze do Wołodymyra Zełenskiego, informując go, że Ukraina może liczyć na pomoc jego narodu.Sytuacja na Ukrainie z każdym dniem staje się coraz bardziej napięta. Niepowodzenia wojsk rosyjskich w znaczny sposób wpływają na cierpliwość Władimira Putina, który sfrustrowany brakiem jakichkolwiek postępów, może zdecydować się na użycie zakazanego arsenału. Przywódca Rosji był wielokrotnie przestrzegany przez światowych przywódców, przed użyciem broni biologicznej, bądź też chemicznej. Swoje słowa do Putina skierował również kanclerz Niemiec, Olaf Scholz.Polityk, pytany w wywiadzie dla "Die Welt", czy nałożyłby kolejne sankcje na Rosję, gdyby Putin użył broni chemicznej lub biologicznej, odpowiedział, że w czasie bezpośrednich rozmów przestrzegł przywódcę Federacji Rosyjskiej przed takim rozwiązaniem.W opinii kanclerza Niemiec, otwarte sugerowanie przez Rosjan, że Ukraina może pracować nad taką bronią lub Stany Zjednoczone mogą rozważać jej użycie, może oznaczać, że to właśnie Rosja szykuje się do jej wykorzystania.- Dlatego ważne było dla mnie, aby powiedzieć mu bardzo wyraźnie i bezpośrednio: byłoby to nie do przyjęcia i niewybaczalne - powiedział dziennikarzom Scholz.
Jak się okazuje, zbrojna agresja Rosji na terytorium Ukrainy obiła się również na prywatnym życiu najstarszej córki Władimira Putina. Maria Woroncowa-Faasen rozstała się ze swoim mężem, a dodatkowo nie jej ambitne plany dotyczące otworzenia wymarzonej kliniki legły w gruzach.Wojna w Ukrainie zbiera krwawe żniwo po obu stronach konfliktu. Szczególnie mocno narażeni są zwykli obywatele Ukrainy, którzy przez zbrodnicze działania Rosji stracili swoje domy oraz bliskich. Jak się okazuje, skutki szaleńczych działań Władimira Putina odczuła jego najstarsza córka Maria Woroncowa-Faasen. Najnowsze informacje dotyczące kobiety opublikował brytyjski Daily Mail.Według informacji przekazanych przez dziennik, córka Putina przeżywa ciężki czas, a jest on efektem wstrząsających działań jej ojca. Warto podkreślić, że tuż przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie, 36-latka rozstała się ze swoim mężem Jorritem Faassenem. Oboje znajdowali się w związku małżeńskim od 2010 roku. Para doczekała się syna.Warto przypomnieć, że w przeszłości małżonkowie mieszkali w holenderskim mieście Voorschoten. Zostali jednak z niego wydaleni, w związku z zestrzeleniem holenderskiego samolotu, do którego doszło na terenie Ukrainy.
Dziennikarze portalu śledczego Mediazona zwrócili uwagę, że rosyjski minister obrony, Siergiej Szojgu już od 11 marca nie pojawia się publicznie. Podkreślają również, że szef resortu obrony był zazwyczaj stałym bywalcem propagandowych mediów, nierzadko wręczając nagrody żołnierzom biorącym udział w zbrojnej inwazji na terenie Ukrainy.Dziennikarze portalu Mediazona zadają proste, aczkolwiek niezwykle interesujące pytanie. Gdzie jest Siergiej Szojgu? Minister obrony Rosji był widziany ostatni raz 11 marca, a więc niemal dwa tygodnie temu.- Wielkiego PR-owca, ministra Szojgu nie ma w przestrzeni publicznej od 11 marca. Od 11 dni wojny nie mamy ministra obrony. Gdzie on jest? W Czornobajiwce? - zapytał we wtorek na Twitterze dziennikarz niezależnego śledczego portalu Mediazona Dmitrij Trieszczanin.Warto podkreślić, że Czornobajiwka to mała miejscowość nieopodal Chersonia. To właśnie tam, siły rosyjskie przejęły kontrolę nad lotniskiem, gdzie został rozmieszczony ich sprzęt wojskowy, który systematycznie jest bombardowany przez wojska ukraińskie.Jak wskazują eksperci, Szojgu był osobą, która bardzo często występowała w mediach, promując swój wizerunek. Od 2012 roku, kiedy to został ministrem obrony, znacznie wzrosła liczba osób, które pracują w służbach prasowych.- Ministerstwo zaczęło przywiązywać dużą wagę do swojego publicznego wizerunku - przypomniał portal Ukraińska Prawda, odnosząc się do doniesień Mediazonu.Szojgu po raz ostatni pojawił się w telewizji 11 marca, kiedy to odbył rozmowę telefoniczną ze swoim tureckim odpowiednikiem Hulusim Akarem. Ministerstwo Obrony Rosji przekazało również, że tego samego dnia udał się on do szpitala wojskowego, gdzie znajdują się ranni żołnierze. Wiadomo, że w podczas wizyty, minister wręczył im odznaczenia.18 marca, czyli w ósmą rocznicę aneksji Krymu przez Rosję, służby prasowe Kremla przekazały, że Szojgu uczestniczył w spotkaniu stałych członków Rady Bezpieczeństwa z prezydentem Władimirem Putinem. Co ciekawe, żadnych zdjęć, czy też nagrań wideo nie opublikowano.Nie jest żadną tajemnicą, że Szojgu był uznawany za jednego z najbliższych sojuszników Putina. Co ciekawe, rosyjskie media zwróciły uwagę, że od pewnego czasu publicznie nie pojawia się także szef sztabu generalnego Walerij Gierasimow.
Wołodymyr Zełenski poinformował, że zaprosił papieża Franciszka do złożenia wizyty na terenie okupowanej Ukrainy. W jednym z nagrań, które zostało opublikowane w nocy z wtorku na środę, podkreślił, że ma żywą nadzieję na to, iż uda mu się zorganizować to niezwykle ważne wydarzenie. Na materiał wideo opublikowany przez prezydenta Ukrainy bardzo szybko zareagował watykański sekretarz stanu Pietro Parolin, który przekazał, że nie jest w stanie odpowiedzieć, czy w ogóle dojdzie do takiej wizyty.Już od niemal miesiąca na terenie Ukrainy trwają krwawe i wyczerpujące walki, a Wołodymyr Zełenski szuka niezbędnego wsparcia na wszelkie możliwe sposoby. W nocy z wtorku na środę poinformował, że rozmawiał z papieżem Franciszkiem. - We wtorek rano rozmawiałem z Jego Świątobliwością Papieżem Franciszkiem o poszukiwaniu pokoju dla Ukrainy, dla naszego państwa, o okrucieństwach okupanta, a także korytarzach humanitarnych dla oblężonych miast - zakomunikował ukraiński przywódca w swoim wystąpieniu.
Ukraińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że we wtorek doszło do kolejnego zatrzymania rosyjskiego dywersanta, działającego na terenie Kijowa. Wiceszef resortu, Jehwen Jenin przekazał, że spiskowiec odgrywał nietypową rolę. - Wróg wykorzystuje różnorodne przykrywki - podkreślił polityk, cytowany przez portal Suspilne.Informacje na temat zatrzymania kolejnego, rosyjskiego agenta przekazał wiceszef ministerstwa spraw wewnętrznych Ukrainy, Jehwen Jenin. Podkreślił, że do zdarzenia doszło we wtorek w stolicy kraju, Kijowie.Jak się okazało, rosyjski agent podawał się za mnicha, chcąc skutecznie odepchnąć od swojej osoby wszelkie oskarżenia. - 41-letni złoczyńca, który podawał się za mnicha jednej ze świątyń, został zatrzymany przez funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego Policji Narodowej Ukrainy na jednej ze stacji metra - poinformowała na swojej stronie ukraińska policja.У Києві поліцейські затримали прихильника «руського міра» за підозрою у розвідувально-диверсійній діяльності З’ясувалося, що затриманий підтримував дії російської армії на території України, пропагував ідеї «руського міра» та співпрацював із ворогом. https://t.co/e4QCIEJBtY pic.twitter.com/sdZhAenOjd— Національна Поліція (@NPU_GOV_UA) March 22, 2022
Od kiedy Wołodymyr Zełenski ogłosił rozpoczęcie naboru do legionu cudzoziemskiego, na Ukrainę przyjechało już około 20 tysięcy ochotników z różnych krajów świata. Wśród nich znajdują się m.in. wybitni weterani, którzy przyglądając się działaniom rosyjskiej armii, bez ogródek krytykują nieporadność żołnierzy Putina, wskazując liczne błędy w ich taktyce.Nie jest tajemnicą, że rosyjskie wojsko nie radzi sobie najlepiej w starciach z ukraińską armią. Według szacunków Amerykanów Rosjanie stracili od początku wojny już około 7 tysięcy swoich wojskowych, w tym wielu poważanych generałów. Szacunki Ukraińskiego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych mówią aż o ponad 14 tysiącach ofiar po stronie agresora.Choć Ukraińcom nie można odmówić wielkiego poświęcenia i determinacji, eksperci coraz częściej wyrażają przekonanie, że klęski Rosji to wynik głównie nieporadności armii Władimira Putina.Zdanie to podziela m.in. wytrawny brytyjski snajper, który przybył na Ukrainę, by pomóc w szkoleniu cywilów zapisany do wojsk obrony terytorialnej.
Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski poinformował, o tym, co stanie się tuż po wojnie. Polityk podkreślił, że rosyjska agresja nie załamie jego narodu, który bardzo szybko odbuduje swoją wielkość. W swoim wystąpieniu przekonywał, że Ukraina podniesie się po wszystkich ciosach.Wołodymyr Zełenski opublikował za pośrednictwem Facebooka wyjątkowy film, który został podzielony na dwie części. W pierwszej z nich podkreślił skalę zniszczeń wywołanych wojną, a także wskazał, że wielu jego rodaków zginęło w koszmarnych okolicznościach.Podkreślił, że proste słowo "było" jest aktualnie zarezerwowane dla narodu rosyjskiego. Dodał również, że Rosjanie pogrążyli jego kraj w we krwi, łzach i ciałach dzieci. Przekazał również, co w niedalekiej przyszłości czeka Ukrainę.
Rzeczniczka Białego Domu poinformowała w niedzielę, że już wkrótce zostanie ogłoszony szczegółowy harmonogram podróży Joe Bidena do Europy. Jen Psaki podkreśliła, że przywódca Stanów Zjednoczonych nie ma w swoich planach wizyty na terenie okupowanej Ukrainy.24 marca Joe Biden przyleci do Europy, gdzie w Brukseli weźmie udział w szczycie NATO. Jak przekazała rzecznik Białego Domu, Jen Psaki, dalszy program jego pobytu na Starym Kontynencie, zostanie opublikowany w najbliższym czasie. - Będzie koncentrował się na dalszym mobilizowaniu świata we wspieraniu Ukraińców i sprzeciwie wobec inwazji prezydenta Putina na Ukrainę - podkreśliła Psaki. Dodała, że Joe Biden nie ma planów dotyczących wyjazdu na Ukrainę.We will have additional details of @potus trip to Europe to announce later today. The trip will be focused on continuing to rally the world in support of the Ukrainian people and against President Putin’s invasion of Ukraine,but there are no plans to travel into Ukraine.— Jen Psaki (@PressSec) March 20, 2022 Przywódca Stanów Zjednoczonych otrzymał oficjalne zaproszenie od byłego prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki. Ukraiński polityk stwierdził, że w czasie swojej europejskiej wizyty, Joe Biden powinien odwiedzić naszych wschodnich sąsiadów.
Wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Wojciech Skurkiewicz poinformował, że "Polska na szczycie NATO w Brukseli formalnie zgłosi propozycję misji pokojowej na Ukrainie wraz ze szczegółowym pakietem rozwiązań".Propozycję ma przedstawić w Brukseli wraz z rządem Andrzej Duda. Realizacja wspomnianej misji miałaby być możliwa "za tydzień lub za miesiąc". Przypomnijmy, że jej zapowiedź padła z ust Jarosława Kaczyńskiego podczas wizyty w Kijowie.
Brytyjski dziennik "The Telegraph", powołując się na białoruskich lekarzy, podaje, że do Białoruśsi trafiło ponad 2500 ciał rosyjskich żołnierzy. Zwłoki zostały przetransportowane pod osłoną nocy, by ukryć ogromne starty, jakie ponosi armia Putina. Mieszkańcy białoruskich miasteczek nie kryją szoku.Podczas gdy Polska mierzy się z napływem ogromnej liczby uchodźców z Ukrainy, Białorusini walczą z zatorem w szpitalach i kostnicach. Wszystko dlatego, że to właśnie tam trafiać mają ciała poległych w wojnie z Ukrainą rosyjskich żołnierzy.
- Okupanci nie będą mogli dostarczać pociągami wojskowego sprzętu do naszego kraju - powiedział prezes Kolei Ukraińskich Ołeksandr Kamyszyn. Tym samym zasugerował, że białoruscy kolejarze przystali na jego prośbę i doprowadzili do antyrosyjskiego sabotażu, a połączenie kolejowe między Ukrainą a Białorusią zostało zlikwidowane.Białoruś od początku wojny w Ukrainie podejrzewana jest o zakulisowe wspieranie wojsk rosyjskich, a przynajmniej udostępnianie swojego terytorium do przeprowadzania ataków na Ukriańców. Oficjalnie jednak Alaksandr Łukaszenka zaprzecza tym tezom, twierdząc, że w jego interesie nie jest angażowanie się w jakikolwiek konflikt zbrojny.Choć dyktator jest bliskim sojusznikiem Putina, z pewnością nie można tego powiedzieć o białoruskim społeczeństwie, od lat zniewolonym przez Łukaszenkę. Z tego też powodu miało dojść do umowy między kolejarzami z Białorusi i Ukrainy, którzy zaplanowali antyrosyjski sabotaż linii kolejowych.
Wojna rosyjsko-ukraińska pochłania liczne ofiary nie tylko po stronie zaatakowanych. Wojska piechoty Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowały o zlikwidowaniu kapitana Andrieja Palija, zastępcy dowódcy Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej. To już kolejny wysoki rangą wojskowy, którego straciła Rosja w wyniku działań wojennych w Ukrainie.Rosjanie ponoszą kolejne, dotkliwe straty w walkach za naszą wschodnią granicą. Kremlowska propaganda przyznaje się jednak tylko do niewielkiej liczby ofiar, nazywając poległych "bohaterami" w walce z "ukraińskimi nacjonalistami". Bardziej rzetelne informacje dostarczane są więc głównie przez stronę ukraińską, która w ostatnich dniach co chwilę informuje o likwidacji wysokiego rangą wojskowego z armii Władimira Putina.
Amerykańskie media zwróciły uwagę na znaczącą przemianę Jarosława Kaczyńskiego, która miała mieć miejsce w ostatnich dniach. Według dziennikarzy "New York Times" lider Prawa i Sprawiedliwości przyjął nową, aczkolwiek nieprawdopodobną rolę - orędownika europejskiej solidarności w obronie Ukrainy i wartości demokratycznych. Sobotnie wydanie popularnego "New York Times" wzbudziło niemałe emocje na polskiej scenie politycznej. Amerykański dziennik opublikował wyjątkowy materiał poświęcony Jarosławowi Kaczyńskiemu. Tamtejsi dziennikarze zauważyli znaczącą zmianę dotyczącą przywódcy Prawa i Sprawiedliwości.- Lider populistycznej partii rządzącej w Polsce przyjął nową, nieprawdopodobną rolę: orędownika europejskiej solidarności w obronie Ukrainy i wartości demokratycznych - można przeczytać w jednym z artykułów.W opinii amerykańskiego dziennika, za przemianą polskiego polityka stoi w głównej mierze ciężka sytuacja na terenie Ukrainy. "New York Times" powołuje się na ostatnią wizytę Kaczyńskiego w Kijowie, gdzie udał się wraz z premierami Polski, Czech i Słowenii.Jarosław Kaczyński podczas swojej wypowiedzi podkreślił, że Ukrainie potrzebuje misji pokojowej NATO lub szerszego układu międzynarodowego. Wskazał również, że tylko w takim przypadku, będzie ona w stanie skutecznie się bronić.
Hakerzy ze słynnej grupy Anonymous przekazali informacje, że to oni stali za zakłóceniem transmisji piątkowego wystąpienia prezydenta Rosji Władimira Putina. Jej członkowie twierdzą, że to oni doprowadzili do przeciążenia serwera, przez co występ rosyjskiego dyktatora został przerwany. Podkreślili również, że będą mieć bardzo ważną wiadomość dla wszystkich Rosjan.W miniony piątek 16 marca na moskiewskim stadionie Łużniki doszło do specjalnego wystąpienia Władimira Putina, które miało miejsce z okazji ósmej rocznicy aneksji Krymu przez Rosję. W pewnym momencie transmisja z wydarzenia została przerwana, przez co przekaz rosyjskiego przywódcy nie dotarł do milionów Rosjan zasiadających przed telewizorami. Według oficjalnych informacji podanych przez Kreml, na stadionie miało znajdować się aż 200 tysięcy osób, a samo wydarzenie było transmitowane przez państwowe media.W czasie transmisji doszło jednak do niespodziewanego incydentu. Przemówienie Putina zostało przerwane. Jak się okazało, za atakiem stała słynna grupa hakerska Anonymous. Jej przedstawiciele przekazali, że doprowadzili do przeciążenia serwera, przez co zamiast wystąpienia prezydenta Rosji, w telewizji pokazywano występ muzyczny.
Emerytowany generał sił lądowych USA Paul Eaton twierdzi, że NATO musi przejść do bardziej aktywnych działań i odwrócić uwagę Rosji od Ukrainy. Jednym z takich działań, miałoby być rozmieszczenie wojsk np. dywizji pancernej - wokół obwodu kaliningradzkiego.Według generała, w sytuacji, w której większość bojowych jednostek rosyjskich sił skupiona jest na Ukrainie, Zachód powinien "strategicznie" odciągnąć uwagę Kremla.- Powinniśmy zrobić coś, by wybić Putina z rytmu, żeby go czymś zaskoczyć i zaniepokoić, przejąć inicjatywę. Takim czymś mogłoby być rozmieszczenie wojsk - np. dywizji pancernej - wokół obwodu kaliningradzkiego. Chodzi o to, żeby sprawić, żeby miał się czego obawiać. Sama obecność tam wojsk uczyniłoby życie Rosjan dość nieprzyjemnym - powiedział cytowany przez Polsat News, emerytowany generał, uczestnik misji w Iraku i były doradca Hillary Clinton.Dodał także, że istnieją też inne sposoby, by to zrobić np. w obszarze cybernetycznym czy za pomocą dyplomacji - zacieśniając stosunki z przychylnymi dotąd Moskwie państwami.
Julia, która uciekała przed wojną w swoim kraju twierdzi, że została oszukana przez agenta biletowego na warszawskim Lotnisku Chopina. Sprzedawca za wejście na stronę LOT-u, wpisanie danych i wydrukowanie rezerwacji "skasował" Ukrainkę na prawie 2500 złotych. Przedstawiciele polskiego przewoźnika oraz stołecznego portu lotniczego są oburzeni. Czy ludzka chciwość ma jakieś granice?Od kilku dni docierają do naszej redakcji niepokojące sygnały o wątpliwych praktykach wobec uchodźców z Ukrainy stosowanych przez agenta biletowego Global Airline Services na Lotnisku Chopina w Warszawie. Polskie Linie Lotnicze LOT przestrzegają przed nieuczciwymi agencjami sprzedającymi bilety po zawyżonych cenach.Pani Julia, która uciekła z Ukrainy przed wojną, trafiła z granicy na warszawskie lotnisko. Chciała zakupić trzy bilety dla siebie i dwóch córek na lot do Tbilisi w Gruzji.- Mamy tam znajomych, którzy przyjmą nas za darmo na czas trwającej w moim kraju wojny - opowiada Julia w rozmowie z Goniec.pl.Wycieńczona podróżą z kraju objętego wojną trafiła na lotnisku do agenta Global Airline Services. Sprzedawca zaproponował pani Julii lot 13 marca do Gruzji dla trzech osób za 1580 dolarów. Jak opowiada w rozmowie z nami, miała przy sobie 2000 dolarów, które były wszystkim, co udało jej się zgromadzić przed ucieczką z Ukrainy.- Zapytałam, dlaczego bilety są takie drogie? W odpowiedzi usłyszałem, że wszystkie miejsca w niższych cenach się sprzedały i dostępne są tylko takie. Nie miałam wyjścia, zapłaciłam w gotówce - relacjonuje Julia.Po dotarciu do hotelu Julia postanowiła sprawdzić w internecie, ile rzeczywiście kosztują bilety PLL LOT do Gruzji. Okazało się, że były dużo tańsze niż u agenta na lotnisku. Standardem w pośrednictwie zakupu biletów lotniczych jest naliczanie przez agenta prowizji, jednak standardowo jest to kwota ok. 80 złotych za bilet. Z informacji, do których udało się dotrzeć redakcji Goniec.pl wynika, że bilety bezpośrednio w systemie LOT-u kosztowały ok. 990 dolarów. Dodatkowo pasażerka nie została poinformowana o kursie wymiany (red. bardzo niskim). Agent powinien przeliczyć cenę biletu po kursie NBP z dnia poprzedniego. Stąd tak absurdalna kwota za "usługę zakupu biletów". Co oznacza, że łącznie - licząc zaniżony kurs waluty - agent Global Airline Services naliczył 590 dolarów prowizji, czyli ok. 2500 złotych. O tyle taniej pani Julia mogła kupić bilety na swój lot do Gruzji.- Pracownicy tej firmy opłacali bilety swoimi kartami, a pobierali od Ukraińców gotówkę - opowiada w rozmowie z Goniec.pl anonimowo osoba związana z lotniskiem.
Według brytyjskiego MON-u rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy słabnie w głównej mierze przez poważne problemy logistyczne. Skutecznie utrudniają one dostawy najpotrzebniejszych towarów, co w znaczący sposób odbija się na jakości dalszej ofensywy. Jak się okazuje, jednym z głównych problemów Rosjan w czasie ofensywy na Ukrainę są luki logistyczne. W znaczący sposób osłabiły one siłę uderzeniową okupantów, sprawiając, że siły ukraińskie mogą skutecznie kontratakować i rozbijać rosyjskie odziały.- Niechęć do manewrowania w terenie, brak kontroli nad przestrzenią powietrzną i ograniczone zdolności przerzutu uniemożliwiają Rosji skuteczne zaopatrywanie wysuniętych oddziałów nawet w podstawowe towary, takie jak żywność i paliwo. Nieustanne ukraińskie kontrataki zmuszają Rosję do przekierowania dużej liczby wojsk do obrony własnych linii zaopatrzenia. Poważnie ogranicza to potencjał ofensywny Rosji - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej. Latest Defence Intelligence update on the situation in Ukraine - 17 March 2022 Find out more about the UK government's response: https://t.co/a5algmAMCg🇺🇦 #StandWithUkraine 🇺🇦 pic.twitter.com/mZIb3wyBG4— Ministry of Defence 🇬🇧 (@DefenceHQ) March 17, 2022 Dane pozyskane przez amerykański wywiad wskazują, że w ciągu trzech tygodni działań na terenie Ukrainy zginęło ponad 7000 rosyjskich żołnierzy. Podane statystyki są bezlitosne dla Władimira Putina, który decydując się na zbrojną agresję, nie przypuszczał, że odniesie aż tak dotkliwe straty.
Wołodymyr Zełenski po raz kolejny wystosował pilny apel do osób walczących po stronie Rosji. Prezydent Ukrainy zwrócił się również do wszystkich zainteresowanych udziałem w dalszej inwazji na jego kraj. Podczas nocnego przemówienia padły bardzo mocne słowa. - Nie potrzebujemy brać tysięcy jeńców, nie potrzebujemy 13 tys. zwłok rosyjskich żołnierzy. Nie chcieliśmy tej wojny, my chcemy tylko pokoju - poinformował Wołodymyr Zełenski. Przywódca naszych wschodnich sąsiadów podkreślił, że jego kraj za wszelką cenę stara się znaleźć pokojowe wyjście z tej ciężkiej sytuacji. Ukraińscy żołnierze jednocześnie "odpowiadają na każdy atak, na każde uderzenie okupanta".- Wielcy ludzie wielkiej Ukrainy. Zakończył się 22. dzień naszej walki z jedną z największych armii świata, którą zmniejszamy każdego dnia. Mamy informacje, że Rosja przyciąga ludzi z innych krajów, chcą oszukać jak największą liczbę młodych i zaciągnąć ich do służby wojskowej. My wiemy, że im to nie pomoże - rozpoczął swoje wystąpienie Zełenski.
Ukraińskie media poinformowały, że w wyniku walk w Ukrainie zginął 23-letni Georgij Dudorow. Mężczyzna był synem przyjaciela Władimira Putina i jednocześnie byłego oficera KGB. Poza nim, życie stracił również dowódca jednego z pułków. Tym samym dotkliwe straty Rosji systematycznie się powiększają.Wojska rosyjskie ponoszą kolejne porażki w walkach w Ukrainie. Choć władze tuszują doniesienia o ofiarach, strona przeciwna na bieżąco informuje o startach wroga.Według najnowszych doniesień amerykańskiego wywiadu, Rosja musiała pożegnać już ponad 7 tysięcy żołnierzy, a rannych może być nawet 21 tysięcy.Wśród tych, którzy stracili życie są nie tylko szeregowi wojskowi, ale także ważni dowódcy i osobistości powiązane z kręgami władzy, w tym syn przyjaciela samego Władimira Putina.
Analityk dezinformacji przestrzega przed publikowaniem w mediach materiałów pokazujących przemieszczanie wojsk po Polsce, które wykorzystuje rosyjska propaganda. Ostrzega też przed aktywnością informacyjną Rosji, której celem jest powrót do granic NATO sprzed 1997 roku i stłumienie antyrządowych nastrojów. Michał Marek z Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, autor monografii "Operacja Ukraina" i badacz dezinformacji, udzielił wywiadu portalowi WP. Wnioski, jakie wpłyną z jego wypowiedzi nie są optymistyczne i wskazują na zaciętą wojnę informacyjną, jaka rozgrywa się między Rosją a Zachodem.
Wkrótce do wojny w Ukrainie może dołączyć 40 tysięcy bojowników z Syrii. Według doniesień agencji Interfax-Ukraina, prezydent tego kraju Baszar el-Asad miał obiecać Rosji wsparcie w walkach. Eksperci twierdzą jednak, że przerzucenie tylu ludzi do Europy może być logistycznie niewykonalne dla Rosjan.Doniesienia o tym, że syryjscy bojownicy mają być wsparciem dla rosyjskich wojsk oparte są na ustaleniach ukraińskiego wywiadu wojskowego. Ten twierdzi, że rosyjska baza lotnicza Hmejmim w Syrii, wydzierżawiona w 2017 roku, została poinstruowana, by wysyłać na Ukrainę ok. 300 bojowników dziennie.- We wtorek z bazy wysłanych zostało 150 najemników, którzy mają walczyć po stronie Rosji - przekazała agencja Interfax-Ukraina.
Kłótnia w Bundestagu po wystąpieniu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Niemieccy parlamentarzyści nie mogli dojść do porozumienia, czy rozmawiać o wojnie, czy też poruszyć temat szczepień przeciwko COVID-19. Ostatecznie wniosek o poruszenie tematu agresji na Ukrainę został odrzucony.Prezydent Ukrainy po tym, jak wystąpił przed kanadyjskim parlamentem, polskim Zgromadzeniem Narodowym i amerykańskim Kongresem, przemówił w czwartek w niemieckim Bundestagu. Mowa Wołodymyra Zełenskiego pełna była gorzkich słów i zarzutów pod adresem rządu Niemiec, który zdaniem polityka stawia mur dzielący Europę i pozostaje głuchy na apele Ukraińców.Jego słowa wywołały duże emocje wśród parlamentarzystów i wszystkich słuchaczy, ale temperatura nie opadła nawet po zakończeniu wystąpienia. Po tym, jak prezydent zniknął z ekranów, na sali plenarnej doszło do poważnej kłótni, której centrum były wydarzenia w Ukrainie.
Wielka Brytania ulokuje na terytorium Polski swój najnowocześniejszy system przeciwlotniczy Sky Sabre, a także wyśle 100 żołnierzy. Wszystko po to, by zagwarantować bezpieczeństwo polskiej strefy powietrznej - poinformował brytyjski sekretarz obrony, Ben Wallace. Wielka Brytania z niepokojem obserwuje rozwój sytuacji tuż za wschodnią granicą Sojuszu Północnoatlantyckiego. W związku z tym postanowiła zwiększyć potencjał militarny okolicznych państw, w tym Polski.W czwartek 17 marca szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak spotkał się w Warszawie z sekretarzem obrony Wielkiej Brytani Benem Wallace'm. Głównym tematem rozmów była napięta sytuacja na Ukrainie, a także bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO. Na wspólnej konferencji prasowej polski minister podkreślał, że nasz kraj może liczyć na Wielką Brytanię oraz jej nieocenioną pomoc.- Przede wszystkim chciałem podziękować za wizytę, za te kontakty bardzo bliskie, bardzo ścisłe kontakty między Polską a Wielką Brytanią, Zjednoczonym Królestwem. Dzięki tym kontaktom nasze relacje są bardzo bliskie, dzięki tym kontaktom Polska i NATO są bezpieczne - poinformował minister obrony.