Koszmarnego odkrycia dokonano na cmentarzu parafialnym w Płońsku w województwie mazowiecki. Po osłoną nocy na terenie nekropolii ktoś zakopał zwłoki noworodka. Sprawą zajęła się prokuratura.Osoba odwiedzająca grób bliskiego zauważyła nieopodal świeżo rozkopaną ziemię. Powiadomiony o niepokojącym znalezisku grabarz udał się na wskazane miejsce i zaczął kopać. Po chwili oczom mężczyzny ukazał się makabryczny widok.
W czwartek 24 czerwca 31-letnia kobieta przyjechała do jednego z komisariatów w Gdańsku z martwym dzieckiem w samochodzie. Przyznała się funkcjonariuszom, że zabiła swoją córeczkę. Służby mundurowe natychmiast udzieliły pierwszej pomocy niemowlęciu, ale było już za późno i maluch nie przeżył. Okoliczności zdarzenia bada już gdańska prokuratura.Zgodnie z informacjami przekazanymi przez służby matka dziecka pojawiła się w jednym z gdańskich komisariatów w godzinach wieczornych. Młoda kobieta podeszła do dyżurnego policjanta i oświadczyła, że zabiła swoją córeczkę, której ciało znajdowało się w samochodzie 31-latki.Po otrzymaniu szokującej wiadomości policjanci natychmiast dostali się do dziecka i przystąpili do udzielania pierwszej pomocy. Na miejsce wezwano też ratowników medycznych. Niemowlę zostało przetransportowane do szpitala przez pogotowie. Tam lekarz stwierdził zgon dziewczynki.
Do dramatycznych scen w Nowej Soli doszło w nocy z wtorku 22 czerwca na środę 23 czerwca 2021 roku. 3-letnia dziewczynka zawisła na smyczy, podczas gdy obok niej spała pijana matka. Dziecko w ostatniej chwili uratował ojciec, który również był pod wpływem alkoholu.Niebezpieczna sytuacja wydarzyła się w jednej z kawalerek w kamienicy przy ul. Wyspiańskiego w Nowej Soli w województwie lubuskim. Po libacji, w której udział brali rodzice 3-latki oraz ich znajomy, domownicy i ich gość położyli się spać. Nikt nie spodziewał się, że za kilka godzin omal nie dojdzie do tragedii.
Dawna Wright z USA postanowiła wykorzystać upalny dzień, zabierając czteroletnią córkę na plac zabaw. Dziewczynka, która korzystała ze zjeżdżalni, doznała poparzeń drugiego stopnia. Sprzęt był rozgrzany do 68 stopni Celsjusza.Letnia aura sprawia, że wiele rodzin decyduje się na wypoczynek na świeżym powietrzu. Matki z małymi dziećmi chętnie kierują kroki na osiedlowe place zabaw, by maluchy mogły pobawić się z rówieśnikami.
Roczny Steve Hernandez zaginął w 1995 roku. Jego mama, Maria Mancia, tamtego feralnego dnia wyszła do pracy. Gdy wróciła do domu, dziecka już nie było. Dopiero po 21 latach policja cudem wpadła na trop chłopca i jego ojca. Matka dowiedziała się, że to jej partner stał za porwaniem.Maria przez ponad 20 lat nieustępliwie poszukiwała swojego syna. Śledczy po wznowieniu dochodzenia wpadli na obiecujący trop, który tym razem miał szczęśliwe zakończenie. Rodzina znów jest w komplecie, koszmar matki się zakończył.
Dwuletnia Harper-Lee Nicklin z Wielkiej Brytanii zmarła po połknięciu baterii zegarkowej, która znajdowała się w pilocie do telewizora. Mimo szybkiej interwencji lekarzom nie udało się uratować życia dziewczynki.Do tragicznego zdarzenia doszło 23 maja w w angielskim hrabstwie Staffordshire. Stacey Nicklin, mama dwulatki, nie zauważyła, że jej córka bawi się pilotem do telewizora, gdyż była zajęta domowymi obowiązkami.
Do dramatycznych scen doszło w piątek 18 czerwca w Częstochowie. Mama z dzieckiem stała na przystanku, gdy 4-latek nagle wybiegł na ulicę. Kobieta rzuciła się za nim, ale akurat nadjeżdżał samochód, którego kierowca nie miał szans odpowiednio szybko zareagować. Trwa walka o życie dziecka.Do wypadku doszło ok. godz. 9:30 w alei Wojska Polskiego na wysokości ulicy Mireckiego. 34-letnia matka stała na przystanku z 4-letnim dzieckiem, które nagle wybiegło na ulicę. Mama szybko zareagowała, ale nie zdążyła złapać dziecka, które wbiegło prosto pod nadjeżdżający samochód marki Fiat.
Nie każdy rodzic zdaje sobie sprawę z tego, w jakim niebezpieczeństwie może się znaleźć jego dziecko, jeśli zaufa nieodpowiedniej osobie. Lubuscy policjanci postanowili przestrzec opiekunów nieletnich i zamieścili w sieci film, który rodzice powinni obejrzeć wraz ze swoimi pociechami.Nagranie przygotowane przez policjantów z województwa lubuskiego pokazuje potencjalnie groźną sytuację, do której może dojść na każdym placu zabaw w kraju. Film trafił do sieci wraz z apelem skierowanym do rodziców.
Służby wyłowiły ciało dziecka, które zostało bohaterem. 10-letni Ricky Lee Sneve z Południowej Dakoty podczas ostatniego weekendu wskoczył za siostrą do rzeki Big Sioux. Amerykanin uratował 5-latkę, ale niestety nie przeżył. Dzieci bawiły się wówczas nad rzeką. Do mediów trafiła wstrząsająca relacja o tym, jak dziecko rzuciło się w nurt rzeki po to, by ratować swoją młodszą siostrę. Mowa o 10-letnim bohaterze, jakim jest Ricky Lee Sneve.Po tym, jak Ricky Lee Sneve zniknął pod taflą wody, ciała dziecka zaczęły szukać służby. Wreszcie nurkowie wyłowili 10-latka. Niestety nie udało się przywrócić jego czynności życiowych, a chłopiec poniósł bohaterską śmierć.
Jennifer Abma przeżyła dramatyczną sytuację związaną z jej dzieckiem. Po wejściu do pokoju córki nie mogła jej wybudzić. Natychmiast postanowiła zadzwonić po pogotowie ratunkowe. Okazało się, że dziewczynka dostała udaru słonecznego. Matka opisała całą sytuację w mediach społecznościowych, by ostrzec innych rodziców.W obliczu zbliżającego się lata ponownie w mediach pojawiają się komunikaty wysyłane do rodziców, by ci nie zostawiali dzieci w zamkniętych samochodach. Gdy temperatura gwałtownie rośnie, może dojść do prawdziwej tragedii. To samo dotyczy osób starszych oraz zwierząt.Nikt jednak nie spodziewałby się, że podobne zagrożenie może czychać na dzieci w ich własnych pokojach. Zwłaszcza że są to pomieszczenia, które łatwo wietrzyć. Jednak okazuje się, że i w takich warunkach może dojść do dramatu. Przekonała się o tym Jenifer Abma.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Kielecka policja rozpoczęła poszukiwania mężczyzny, który miał napastować dziecko na cmentarzu w Cedzynie. 50-latek miał podejść do 9-letniej dziewczynki i na oczach matki dotknąć ją w okolice pośladków. Kobieta natychmiast zawiadomiła służby mundurowe. Jej zdaniem jednak funkcjonariusze zbagatelizowali zgłoszenie.Z informacji przekazanych przez lokalne media wynika, że kobieta, która zawiadomiła policję, znajdowała się na cmentarzu w Cedzynie wraz ze schorowaną babcią i córką. W pewnym momencie na jej oczach wydarzyły się bulwersujące sceny z udziałem starszego mężczyzny.Po tym, co zobaczyła matka 9-letniej dziewczynki, natychmiast postanowiła zawiadomić policję. Gdy kobieta prowadziła babcię, która ma problemy z poruszaniem się, do jej córki zbliżył się nieznajomy mężczyzna w wieku około 50 lat i naruszył jej nietykalność cielesną.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Kraj obiegły tragiczne informacje o śmierci niespełna 3-letniej Zuzi, która od kilkunastu dni walczyła o życie w jednym z toruńskich szpitali. Dziewczynka trafiła do placówki z poważnymi obrażeniami ciała, a rodzice dziecka zostali zatrzymani przez policję i usłyszeli zarzut usiłowania zabójstwa córki.
Monique Rogers i jej mąż Derrick nie mogli doczekać się narodzin bliźniaków. Jednak zaraz po porodzie lekarz zajmujący się jednym z dzieci zrobił niewyobrażalną rzecz. Wszystko się nagrało.Sytuacja miała miejsce w 2019 roku. Monique Rogers właśnie urodziła bliźniaczki, Morgan i Maddison. Dziewczynki były wcześniakami, więc już sam ten fakt sprawiał, że ich zdrowiu mogło coś zagrażać. Nikt jednak nie mógł się spodziewać, że największe zagrożenie przyjdzie ze strony lekarza, który zajmował się dziećmi po porodzie.Derrick chciał uwiecznić pierwsze chwile swoich dzieci, więc wszystko nagrywał. Nagle jeden z lekarzy, którzy opiekowali się noworodkami, upuścił jedno z dzieci na szpitalną gondolę.Mała Morgan poleciała na główkę i chociaż upadek nastąpił z niewielkiej wysokości, wyglądał na bardzo niebezpieczny. Co więcej, zabrakło dosłownie centymetrów, żeby dziecko poleciało metr w dół, prosto na podłogę.Uwadze nie może umknąć również fakt, że lekarz postępował z dzieckiem bardzo energicznie i mało ostrożnie. Jego ruchy wydawały się być zupełnie nie na miejscu, gdy mowa o noworodku, do tego przedwcześnie urodzonym.Nagranie zdenerwowani rodzice wrzucili do internetu, a temat podchwyciło wiele światowych mediów. W wyniku niedowagi Morgan musiała zostać w szpitalu jeszcze przez 12 dni. Później wyszło na jaw, że dziewczynka ma wylew dokomorowy 1. stopnia po lewej stronie mózgu.- To po prostu jest traumatyczne przeżycie. Nosisz dziecko dziewięć miesięcy pod sercem, a ktoś Twoje maleństwo po prostu upuszcza… Nie wiemy tak naprawdę czy dojdzie do długotrwałych szkód, ponieważ nikt z nami nawet na ten temat nie rozmawiał. Nikt nie zwrócił na to uwagi - powiedziała zrozpaczona matka.Nie było dowodów na to, że to upadek dziecka był powodem problemów ich córeczki, mama jednak nie miała co do tego żadnych wątpliwości. Publikując nagranie i nagłaśniając całą sytuację chciała ostrzec wszystkich i nie dopuścić do tego, by ktokolwiek musiał przeżywać podobny koszmar, który przydarzył się jej.Szpital Dignity Health Chandler Regional Medical Center musiał w końcu zareagować, wydano więc oświadczenie, że cała sprawa zostanie potraktowana bardzo poważnie i podjęte zostaną wszystkie możliwe środki, by wyjaśnić całą sytuację.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Zrobiła babci z pozoru niewinne zdjęcie. Odkryła, że stoi za nią zmarły dziadekNa południu Polski z ogromną siłą wystąpiło gradobicieMarian Lichtman opublikował mocny wpis. Miał otrzymać SMS-a od menadżera Krzysztofa KrawczykaJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Webniusy
W niedzielę 6 czerwca w Jastarni doszło do śmiertelnego wypadku. Kierowca samochodu wyjeżdżając z parkingu nie zauważył 2-letniego dziecka.Do tragedii doszło w okolicach sklepu Lewiatan na ul. Adama Mickiewicza w Jastarni. Zdarzenie miało miejsce ok. godz. 14. Na miejscu pracują służby ratunkowe powiatu puckiego, oczekiwano również na pojawienie się prokuratora z ekipą dochodzeniowo-śledczą.
W Sydney doszło do szokującego incydentu z udziałem mężczyzny. W jednym z budynków na przedmieściach miasta obcy wbiegł za małą dziewczynką do windy i próbował ją złapać. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring. Napastnik został oskarżony o napaść na tle seksualnym. Niedawno sąd wydał wyrok w tej sprawie.Sprawa dotycząca 54-letniego mężczyzny została nagłośniona przez telewizję 7News Australia. Materiał opublikowany przez stację, który znalazł się na platformie YouTube, wywołał duże oburzenie zarówno w społeczności Sydney, jak i całego kraju. 54-latek został niedawno został uznany przez sąd za winnego napaści na tle seksualnym.Oskarżony mężczyzna w lipcu 2019 roku dopuścił się niepokojącego zachowania wobec nieletniej dziewczynki. Na szczęście w budynku, w którym miała miejsce napaść, znajdował się monitoring. Dzięki temu śledczy nie mieli problemu z ustaleniem tożsamości sprawcy ani przebiegu wydarzeń.
Zakaz wstępu dla dzieci będzie głównym założeniem nowego osiedla, które właśnie powstaje w Polsce. Ma ono stanąć na Śląsku. Projekt od początku wzbudzał skrajne emocje u Polaków. Jedni uważają, że jest genialny i już orientują się, jakie ceny zaproponuje deweloper. Inni są oburzeni i boją się, co będzie następne.
Policja zatrzymała 18-latka, gdy próbował dostać się do większego pomieszczenia, w którym znajdowało się 20 bezbronnych dzieci. Młody mężczyzna w czasie brutalnego ataku sam ranił się maczetą i trafił do szpitala, a brazylijskie służby badają teraz przyczyny tej wstrząsającej zbrodni.
Dziewięć pierwszych miesięcy swojego życia Jula spędziła podpięta do respiratora. Teraz musi korzystać z urządzenia zawsze, gdy śpi. W przeciwnym wypadku udusiłaby się. Wszystko przez niezwykle rzadkie i niebezpieczne schorzenie, na które cierpi, czyli zespół wrodzonej ośrodkowej hiperwentylacji, zwany również klątwą Ondyny. Rodzice dziewczynki proszą o pomoc w zebraniu środków na operację, która jest jedyną nadzieją na normalne życie dla ich dziecka.
22-letnia Yi Lianxi była niezwykle szczęśliwa, gdy dowiedziała się, że jest w ciąży. Od zawsze marzyła o założeniu rodziny, dlatego wiadomość o tym, że wkrótce zostanie mamą, przyjęła z niezwykłym entuzjazmem.
Dziewczynka podeszła do ołtarza ze swoją mamą, a gdy duchowny rozpoczął udzielanie błogosławieństwa, zmieszane dziecko postanowiło spontanicznie zareagować i przybiło mu tzw. „piątkę”. Wszystko uchwyciła kamera, a nagranie trafiło do sieci.
Pierwsze zdarzenie miało miejsce przy ul. Niepodległości w Lublinie. Policja otrzymała zgłoszenie dotyczące wypadku, któremu uległ 1,5-roczny chłopiec. Okazało się, że maluch spadł z balkonu podczas zabawy z dwoma innymi rówieśnikami.- 1,5-roczny chłopiec prawdopodobnie wspiął się na jakiś pozostawiony na balkonie przedmiot, przechylił się przez barierkę i wypadł z balkonu. Chłopiec spadł na trawiaste podłoże - relacjonuje podkom. Anna Kamola.
Do zdarzenia doszło 19 maja w restauracji El Patron Mexican w Jersey City w USA. Nastolatka weszła do środka i usiadła przy jednym ze stolików. W rękach miała zawiniątko. W pewnej chwili oddała je przechodzącej obok kobiecie, po czym szybko skierowała się do wyjścia.
Eliza Ziółkowska od samych narodzin musiała dzielnie walczyć o każdy kolejny dzień. Chociaż ciąża przebiegała prawidłowo, to urodzona w szpitalu w Parczewie w woj. lubelskim dziewczynka dostała zero punktów w skali Apgar. Zdiagnozowano u niej m.in. ostrą padaczkę, wodogłowie, niedosłuch i problemy ze wzrokiem. Ponadto musiała być karmiona przez sondę.W czasie porodu doszło do niedotlenienia i zamartwicy u dziecka. Rodzice dziecka, Natalia i Robert, uważają, że za ten dramat odpowiada szpital, który niewłaściwie przeprowadził poród. Tego samego zdania jest Rzecznik Praw Pacjenta. Jego zdaniem działanie medyków było niezgodne z wymaganiami aktualnej wiedzy medycznej i nie spełniało wymogu należytej staranności.
Do dramatycznych scen doszło w zeszłym tygodniu na Florydzie w USA. 11-letnia dziewczynka czekała na szkolny autobus, gdy nagle blisko niej zatrzymał się biały samochód. Gdy drzwi się otworzyły, wybiegł z niego mężczyzna z nożem w ręku i rzucił się w stronę dziecka.
Pogrążona w żałobie rodzina 11-letniego Sebastiana, który 23 maja został porwany i zamordowany przez 41-letniego Tomasza M., przekazała informacje na temat pogrzebu chłopca, który odbędzie się już w sobotę 29 maja.
12-letni Patryk od urodzenia miał wielkie problemy ze zdrowiem. Już w pierwszych latach jego życia lekarze zdiagnozowali u niego autyzm atypowy, niedosłuch obustronny średniego stopnia oraz zaburzenia psychoruchowe i komunikacyjne.
Młoda mama przeżyła prawdziwy koszmar na zakupach, gdy jej dziecko nagle zaczęło się dusić i wymiotować. Swoją roczną córeczkę trzymała na siedzisku w wózku sklepowym i wkładała kolejne zakupy do koszyka, gdy dosłownie na kilka sekund spuściła ją z oczu, by wziąć z półki jeden z potrzebnych jej produktów.