Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Tej afery boją się Polscy politycy. Nowe fakty o nagraniach z agencji towarzyskich
Radosław Gruca
Radosław Gruca 02.01.2026 11:59

Tej afery boją się Polscy politycy. Nowe fakty o nagraniach z agencji towarzyskich

Tej afery boją się Polscy politycy. Nowe fakty o nagraniach z agencji towarzyskich
Ta sprawa wraca jak bumerang. Kogo nagrano w agencji towarzyskiej? Fot. Equinox/REX

10 grudnia 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok, który zamiast przybliżyć nas do prawdy o jednej z najbardziej ponurych afer III RP, pozostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. 

Sprawa dotyczyła nagrań z agencji towarzyskich na Podkarpaciu – materiałów, które przez lata miały krążyć w obiegu służb i polityki, kompromitując ludzi z samego szczytu władzy. Ostatecznie jednak na ławie oskarżonych znalazł się tylko jeden człowiek: były agent CBA Wojciech Janik. I tylko on został skazany.

Janik usłyszał wyrok dwóch lat i trzech miesięcy bezwzględnego więzienia za składanie fałszywych zeznań, fałszywe oskarżenia oraz ujawnienie informacji niejawnych. Nikt inny – ani właściciele agencji towarzyskich, ani funkcjonariusze, ani politycy, których nazwiska przez lata pojawiały się w kuluarach – nie poniósł odpowiedzialności.

Pozostaje pytanie: co działo się tam naprawdę?

Kara dla tego, który powiedział za dużo

W tej historii szczególnie uderzające jest to, że państwo zdecydowało się ukarać właśnie sygnalistę. Człowieka, który jako pierwszy opowiedział o istnieniu kompromitujących materiałów i mechanizmach ich wykorzystywania. Z perspektywy instytucji państwa wysłany został jasny sygnał: ujawnianie patologii może skończyć się więzieniem.

To kolejny dowód na głęboki problem z funkcjonowaniem Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Instytucji, która miała walczyć z korupcją, a w pewnym momencie zaczęła pełnić zupełnie inną rolę.

CBA miało zajmować się korupcją, a nie być polityczną policją.

Skazanie Janika nie zamyka sprawy afery podkarpackiej. Ono ją zamraża – i skutecznie odstrasza innych potencjalnych świadków.

Zaginiona płyta i strach władzy

Centralnym wątkiem procesu była kwestia rzekomej płyty wideo, która – według Janika – miała dokumentować spotkanie ówczesnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego z 14-letnią dziewczyną z Ukrainy w jednym z podkarpackich domów publicznych. Sąd uznał te zeznania za niewiarygodne, wskazując, że płyta nigdy nie została odnaleziona, a wersji Janika nie potwierdził żaden inny świadek.

Tyle że sądowa ocena wiarygodności to jedno, a reakcja służb – drugie. Bo z materiałów, do których dotarłem, wynika jasno, że kierownictwo CBA traktowało tę informację śmiertelnie poważnie.

W poszukiwania zaangażowano nie tylko CBA, ale także Agencję Wywiadu, która sprawdzała tropy prowadzące m.in. na Ukrainę. Skala operacji pokazuje jedno: strach przed kompromitującymi nagraniami był w kręgach władzy realny. I to strach paraliżujący.

Bracia R. i system nagrań

Afera podkarpacka nie ogranicza się jednak do polityków. W jej centrum znajduje się także świat zorganizowanej przestępczości. Kluczową rolę odgrywali tzw. bracia R. – obywatele Ukrainy o rosyjskich korzeniach – właściciele agencji towarzyskich i hoteli, w których masowo nagrywano klientów.

Nagrania miały dotyczyć ludzi z elity: prawników, biznesmenów, polityków. Materiały te – jak wynika z relacji świadków – były wykorzystywane do szantażu i budowania wpływów. Mimo to działalność braci R. przez lata spotykała się z wyjątkową pobłażliwością wymiaru sprawiedliwości.

Tajemnicza śmierć świadka

Najciemniejszym punktem tej historii pozostaje śmierć boksera Dawida Kosteckiego. Człowieka, który znał realia podkarpackiego układu, bywał w agencjach towarzyskich i – co kluczowe – zaczął współpracować z organami ścigania.

Oficjalnie popełnił samobójstwo w celi. Ale sposób, w jaki to rzekomo zrobił, budzi ogromne wątpliwości.

On powiesił się, leżąc we własnym łóżku.

Kostecki miał być jednym z kluczowych świadków w sprawie systemowego nagrywania VIP-ów. Jego śmierć skutecznie zamknęła ten wątek.

To jeszcze nie jest koniec

Na koniec warto dodać jeszcze jeden element: wyrok wobec Wojciecha Janika wydał sędzia powołany w procedurze, która od lat budzi kontrowersje i jest kwestionowana na arenie międzynarodowej. To oznacza, że w przyszłości cały proces może zostać uznany za wadliwy lub nieważny.

Afera podkarpacka pozostaje więc sprawą niedomkniętą. Z politykami, których nazwiska krążą w tle, z nagraniami, których oficjalnie „nie ma”, i z państwem, które – zamiast wyjaśniać – woli karać tych, którzy mówią za dużo.

To nie jest finał tej historii. To tylko kolejny dowód na to, jak bardzo III RP nie potrafi rozliczać własnych demonów.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
długi, przedawnienie długów
Tych długów nie będziesz musiał spłacać. Przedawnią się 31 grudnia 2025 r.
afera Ziobry
Największa afera obozu Ziobry. Kto tak naprawdę pogrążył PiS?
Prowadzący TVP wypalił to w Sylwestra przed całą Polską. Widzów aż zamurowało.
Zaskakująca wypowiedź dziennikarza TVP. Wszystko działo się w sylwestra
sąd
Z ostatniej chwili: Jest akt oskarżenia przeciwko b. ministrowi w rządzie PiS
sąd
Skandal w Ukrainie. Sużby ujawniają grupę przestępczą z udziałem posłów
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić