Gorąco pod pomnikiem smoleńskim. Takich scen nie było już od lat
Miesięcznica katastrofy smoleńskiej, która co miesiąc gromadzi zarówno polityków, jak i obywateli, odbyła się w wyjątkowo napiętej atmosferze. Tegoroczne obchody przebiegały w cieniu nieobecności Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Takich scen nie było już od wielu lat.
- Nieobecność Jarosława Kaczyńskiego na miesięcznicy smoleńskiej
- Mariusz Błaszczak o historii Smoleńska i zagrożeniu ze strony Rosji
- Miesięcznica smoleńska w napiętej atmosferze politycznej i protestów
Nieobecność Jarosława Kaczyńskiego na miesięcznicy smoleńskiej
Tym razem Jarosław Kaczyński nie pojawił się pod pomnikiem smoleńskim, co było zaskoczeniem dla wielu uczestników i obserwatorów polityki. Prezes PiS zakończył w piątek 6 lutego leczenie infekcji w szpitalu, a jego lekarz zalecił, aby przez najbliższe dni pozostał w domu. Jak ustalił "Fakt", jeszcze w poniedziałek bliskie otoczenie polityka nie miało pewności, czy Kaczyński weźmie udział w obchodach. Tym samym miesiąc luty stał się pierwszym od wielu lat, w którym prezes Prawa i Sprawiedliwości nie uczestniczył w miesięcznicy katastrofy smoleńskiej.
Mimo jego nieobecności, tradycyjnie w uroczystościach wzięli udział inni politycy partii, co pozwoliło zachować charakterystyczny rytuał comiesięcznych obchodów i oddania hołdu ofiarom tragedii sprzed lat.

Mariusz Błaszczak o historii Smoleńska i zagrożeniu ze strony Rosji
Głos podczas obchodów zabrał Mariusz Błaszczak, który przypomniał kontekst historyczny katastrofy smoleńskiej, wskazując na zagrożenia ze strony Rosji.
– Pamiętamy, że nad Smoleńskiem polegli dlatego, że Rosją znów rządzą ludzie, którzy chcą odbudować Imperium Rosyjskie. Tak było, kiedy Imperium Rosyjskie było czerwone. Wtedy, w Katyniu Rosjanie dopuścili się aktu ludobójstwa, mordując polskich oficerów, funkcjonariuszy, elitę polskiego narodu. Imperium Rosyjskie zawsze, czy było białe, czy czerwone, czy teraz putinowskie, śmiertelnie Polsce zagraża — powiedział Mariusz Błaszczak.
W tym samym czasie część uczestników uroczystości protestowała, skandując słowo "kłamca". Na to Mariusz Błaszczak odpowiedział zdecydowanie, określając protestujących mianem „barbarzyńców”.
– Niestety nasze uroczystości są, jak co miesiąc, zakłócane przez ludzi, których w naszej kulturze europejskiej, chrześcijańskiej, nazywa się wprost barbarzyńcami. To ludzie, którzy wpisują się w propagandę imperialnej Rosji, propagandę putinowską. Niestety tak się dzieje, gdyż pozwala im na to obecna władza. Minister sprawiedliwości przyjmuje tych ludzi. Czy napominał ich? Czy mówił im, że takie zachowanie jest niestosowne? Wręcz przeciwnie. Rozzuchwalał ich. Ale bądźmy spokojni. Prawda zawsze zwycięży – stwierdził szef klubu PiS.
Miesięcznica smoleńska w napiętej atmosferze politycznej i protestów
Obchody odbyły się więc w nerwowej atmosferze, w której niepewność dotycząca obecności Kaczyńskiego mieszała się z aktywnymi protestami części zgromadzonych. Chociaż brak prezesa PiS był wyraźnie odczuwalny, uroczystość kontynuowano zgodnie z rytuałem, a obecni politycy starali się podtrzymać oficjalny charakter wydarzenia. Wypowiedzi Mariusza Błaszczaka zarówno przywoływały historyczne konteksty, jak i komentowały bieżącą sytuację polityczną, w tym reakcje przeciwników miesięcznicy.
Dzięki temu uczestnicy i obserwatorzy mogli uzyskać pełniejszy obraz znaczenia tego dnia, który pozostaje jednym z najważniejszych momentów w kalendarzu politycznym i społecznym w Polsce.
