Rozbierają się w nocnych klubach, myją szpitalne podłogi za głodowe stawki lub sprzedają rękodzieło, by starczyło na leki. Karolina Rogaska, dziennikarka tygodnika „Newsweek” i autorka książki o pracy seksualnej w Polsce, wchodzi w role, o których społeczeństwo woli na co dzień zapomnieć. Jej wcieleniowe reportaże obnażają nie tylko hipokryzję Polaków, ale przede wszystkim systemową znieczulicę elit politycznych, dla których los wykluczonych to żaden kapitał wyborczy.Praca pod przykrywką to jedno z najbardziej ryzykownych narzędzi w arsenale dziennikarza. Wymaga nie tylko warsztatu, ale też ogromnej odporności psychicznej i fizycznej. Karolina Rogaska na własnej skórze sprawdza, jak wygląda codzienność osób zepchniętych na margines debaty publicznej, udowadniając, że rzeczywistość rzadko przypomina paski informacyjne w telewizji.– Czym innym jest rozmawiać z ludźmi i pytać o ich perspektywę, a czym innym samemu przeżyć te emocje – tłumaczy dziennikarka w programie Gońca “Nagi Kadr”. – Trzeba na przykład rozebrać się przed zupełnie obcym mężczyzną i być pociągającą, zachowując przy tym kontrolę. Zyskujemy dzięki temu drugą perspektywę, której często nie widzą osoby tkwiące w danym środowisku od lat.
10 grudnia 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok, który zamiast przybliżyć nas do prawdy o jednej z najbardziej ponurych afer III RP, pozostawia po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Sprawa dotyczyła nagrań z agencji towarzyskich na Podkarpaciu – materiałów, które przez lata miały krążyć w obiegu służb i polityki, kompromitując ludzi z samego szczytu władzy. Ostatecznie jednak na ławie oskarżonych znalazł się tylko jeden człowiek: były agent CBA Wojciech Janik. I tylko on został skazany.Janik usłyszał wyrok dwóch lat i trzech miesięcy bezwzględnego więzienia za składanie fałszywych zeznań, fałszywe oskarżenia oraz ujawnienie informacji niejawnych. Nikt inny – ani właściciele agencji towarzyskich, ani funkcjonariusze, ani politycy, których nazwiska przez lata pojawiały się w kuluarach – nie poniósł odpowiedzialności.Pozostaje pytanie: co działo się tam naprawdę?