Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Tak dzisiaj zagłosowaliby Polacy. Jedna partia rośnie, druga traci poparcie w błyskawicznym tempie
Weronika Cibor
Weronika Cibor 04.02.2026 07:25

Tak dzisiaj zagłosowaliby Polacy. Jedna partia rośnie, druga traci poparcie w błyskawicznym tempie

Tak dzisiaj zagłosowaliby Polacy. Jedna partia rośnie, druga traci poparcie w błyskawicznym tempie
Fot. KAPiF

Najnowsze badanie opinii publicznej pokazuje, że układ sił w polskiej polityce może wkrótce wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze kilka tygodni temu. Widać wyraźne przesunięcia elektoratu, zaskakujące wzrosty i bolesne spadki, a także sygnały głębszej zmiany nastrojów społecznych. Ten sondaż to nie tylko zestaw liczb – to ostrzeżenie i zapowiedź politycznego przesilenia.

  • Jak zmienia się układ sił między największymi partiami
  • Prawica pęka na dwie części – nowy lider radykalnego skrzydła
  • Mniejsze ugrupowania i matematyka sejmowa – kto może rządzić

KO umacnia przewagę, PiS traci pozycję lidera

Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje wyraźne wzmocnienie Koalicji Obywatelskiej. Formacja Donalda Tuska uzyskała 31,4 proc. poparcia, poprawiając swój wynik względem poprzedniego badania. To sygnał, że mimo trudnych decyzji rządowych i napiętej sytuacji gospodarczej, KO potrafi utrzymać, a nawet rozszerzać bazę wyborców.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja Prawa i Sprawiedliwości, które spadło do 23,3 proc. To jeden z najsłabszych wyników partii Jarosława Kaczyńskiego od wielu lat. Spadek o niemal cztery punkty procentowe w tak krótkim czasie świadczy o poważnym kryzysie zaufania wśród dotychczasowego elektoratu.

Różnica między KO a PiS wynosi obecnie ponad 8 punktów procentowych, co oznacza, że nie mamy już do czynienia z politycznym remisem czy wahaniem. To wyraźna zmiana dynamiki – KO staje się samodzielnym liderem, a PiS po raz pierwszy od dekady musi mierzyć się z realną utratą dominującej pozycji.

Eksperci zwracają uwagę, że nie jest to wyłącznie efekt działań rządu, lecz także narastających problemów wewnętrznych PiS: braku nowej narracji, zmęczenia wyborców oraz niejasnych sygnałów dotyczących przyszłego przywództwa.

Tak dzisiaj zagłosowaliby Polacy. Jedna partia rośnie, druga traci poparcie w błyskawicznym tempie
PiS, fot. KAPIF

Prawica w rozsypce. Jedna Konfederacja traci, druga wystrzeliwuje

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów sondażu jest sytuacja na prawicy. Konfederacja Mentzena i Bosaka spadła do 12,6 proc., tracąc wyraźnie w porównaniu z poprzednim badaniem. Jednocześnie spektakularny wzrost zanotowała Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która osiągnęła aż 9 proc. poparcia.

To oznacza, że bardziej radykalna, narodowo-konserwatywna narracja zaczyna przyciągać wyborców szybciej niż liberalno-wolnorynkowe skrzydło Konfederacji. Braun, dotąd postrzegany jako polityczny outsider, staje się realnym graczem, który potrafi zagospodarować emocje części elektoratu rozczarowanego zarówno PiS, jak i umiarkowaną prawicą.

Łączne poparcie obu formacji konfederacyjnych przekracza 21 proc., co pokazuje, że prawicowy elektorat nie znika – on się przemieszcza. Jednocześnie rośnie ryzyko trwałego rozbicia tej strony sceny politycznej, co może znacząco utrudnić budowę wspólnego frontu przeciwko rządzącej koalicji.

To także jasny sygnał, że w czasach niepewności społecznej i gospodarczej wyborcy częściej sięgają po radykalne, jednoznaczne przekazy, nawet jeśli są one kontrowersyjne.

Lewica, PSL i matematyka w Sejmie. Kto ma realną większość?

Wśród mniejszych ugrupowań pozytywnie wyróżnia się Lewica, która zwiększyła poparcie do 8,1 proc., oraz PSL, które osiągnęło 5,4 proc. Dla ludowców to szczególnie ważny wynik – po długim okresie balansowania na granicy progu wyborczego partia odzyskuje stabilność.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Polski 2050, która z wynikiem 1,7 proc. znalazła się w głębokim kryzysie. Formacja, która miała być alternatywą dla polaryzacji, dziś praktycznie znika z politycznej mapy. Również Partia Razem, mimo rozpoznawalności medialnej, nie przekracza progu wyborczego.

Przeliczenie wyników na mandaty pokazuje, jak krucha byłaby ewentualna większość rządząca. KO, Lewica i PSL miałyby razem 230 mandatów, czyli o jeden mniej niż potrzeba do samodzielnych rządów. Oznacza to konieczność szukania wsparcia lub ryzyko permanentnej niestabilności parlamentarnej.

Jednocześnie obóz opozycyjny – PiS oraz obie Konfederacje – dysponowałby podobnym łącznym poparciem społecznym, ale byłby znacznie bardziej podzielony ideowo.

Tak dzisiaj zagłosowaliby Polacy. Jedna partia rośnie, druga traci poparcie w błyskawicznym tempie
sejm, Fot. KAPiF
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji