Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Sport > Szwedzi bagatelizują nas przed meczem? Wskazano trzy najsłabsze punkty naszej kadry
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 31.03.2026 16:52

Szwedzi bagatelizują nas przed meczem? Wskazano trzy najsłabsze punkty naszej kadry

Szwedzi bagatelizują nas przed meczem? Wskazano trzy najsłabsze punkty naszej kadry
Szwedzi nas bagatelizują przed meczem, fot.KapiF

Dzisiejszy finał baraży o awans na Mistrzostwa Świata 2026 budzi w Szwecji duży optymizm, choć gospodarze zachowują szacunek dla najwybitniejszych jednostek reprezentacji Polski. Skandynawskie redakcje chłodno przeanalizowały grę kadry Jana Urbana po jej starciu z Albanią, wskazując konkretne luki w naszej defensywie oraz eksponując historyczną niemoc Polaków w wyjazdowych meczach na Północy. 

  • Szwedzka prasa uważa Polskę za zespół wyraźnie słabszy niż podczas wygranych przez nas baraży w 2022 roku, punktując przede wszystkim błędy indywidualne w linii obrony
  • Według analizy dziennika Aftonbladet, Viktor Gyökeres oferuje obecnie większy wpływ na drużynę niż Robert Lewandowski ze względu na wyższą mobilność i pracę w pressingu
  • Szwedzi budują przewagę psychologiczną na historycznej dominacji, przypominając, że Polska nie odniosła zwycięstwa na ich terenie od blisko stu lat

Defensywne luki i brak pressingu na celowniku

Szwedzcy dziennikarze nie mają wątpliwości, że reprezentacja Polski opiera swoją siłę ofensywną na kontratakach oraz stałych fragmentach gry. Michael Wagner na łamach Aftonbladet precyzyjnie wylicza, że połowa polskich goli w eliminacjach padła właśnie w ten sposób, wskazując na Piotra Zielińskiego jako gracza często uderzającego z dystansu oraz kluczową rolę Roberta Lewandowskiego przy rzutach rożnych.

Analitycy w Sztokholmie skupiają się jednak na widocznych problemach polskiej kadry. Wskazują na indywidualne błędy w obronie, wymieniając bezpośrednio zawodników, którzy zostawiają rywalom najwięcej wolnej przestrzeni. W szwedzkich raportach taktycznych negatywnie wyróżniają się:

  • Tomasz Kędziora,
  • Jakub Kiwior,
  • Matty Cash.

To właśnie w strefach operowania tych graczy, połączonych z brakiem agresywnego pressingu i tradycyjnie powolnym wejściem w mecz, gospodarze upatrują swojej największej szansy na zdominowanie boiska.

Wagner porównał obecną kadrę do tej, która wyeliminowała Szwedów cztery lata temu, diagnozując wyraźny spadek jakości. Dziennikarz nie ukrywa, że słaba pierwsza połowa meczu z Albanią utwierdziła ich w przekonaniu o podatności Polaków na błędy. Na łamach swojej gazety podsumował ten wniosek jednoznacznie:

 – Mecz z Albanią sugeruje słabszą Polskę od tej drużyny, która w 2022 roku 2:0 wywalczyła awans na MŚ ze Szwecją po golach Lewandowskiego i Zielińskiego.

Selekcjoner reprezentacji Szwecji, Graham Potter, który z powodzeniem wdrożył ustawienie 5-2-3 w wygranym 3:1 półfinale z Ukrainą, ma narzędzia, by wykorzystać boczne sektory boiska do obnażenia przestrzeni za plecami polskich wahadłowych. Wahadła w jego systemie są stworzone do eksploatowania dokładnie tych słabości bocznych obrońców, o których od kilku dni głośno pisze szwedzka prasa.

Pojedynek snajperów i klątwa sztokholmskiej ziemi

Szwedzka prasa mocno personalizuje to starcie, sprowadzając je do bezpośredniego pojedynku napastników. W tej konfrontacji Michael Wagner jasno opowiada się za wyższością zawodnika gospodarzy, podkreślając, że jest on młodszy, bardziej pracowity w destrukcji i ma obecnie większy wpływ na grę całego zespołu niż kapitan Biało-Czerwonych. Dziennikarz argumentuje to chłodną oceną wydolności obu graczy: 

– Viktor Gyökeres i Robert Lewandowski to ciężko pracujące maszyny do zdobywania bramek, ale w tym konkretnym aspekcie minimalną przewagę ma dziś Gyökeres i ekipa Błękitno-Żółtych.

Poza aspektem czysto sportowym, skandynawskie media chętnie sięgają po argumenty historyczne, tworząc dodatkową presję przed pierwszym gwizdkiem. Portal SVT Sport chętnie cytuje polskiego dziennikarza Macieja Frydrycha, który otwarcie przyznał się do powszechnych obaw panujących w polskim środowisku piłkarskim. Redakcja zbudowała na tym narrację o zbiorowym strachu Polaków, przytaczając jego pesymistyczną wypowiedź: 

– Gdybyśmy grali w Polsce, bylibyśmy mniej zaniepokojeni. Ostatni raz wygraliśmy w Szwecji prawie sto lat temu… To przeraża i brzmi strasznie.

Liczby bezwzględnie potwierdzają tę historyczną dominację, co Szwedzi traktują jako swój dodatkowy kapitał. Dziennikarze przypominają, że Polska wygrała zaledwie 2 z 13 ostatnich meczów z reprezentacją Trzech Koron. Statystyki z meczów wyjazdowych są dla polskiego zespołu jeszcze bardziej brutalne – Biało-Czerwoni nie odnieśli zwycięstwa na szwedzkiej ziemi od 28 września 1930 roku (wynik 3:0), notując od tamtego czasu na wyjazdach dwa remisy i aż dziewięć porażek w oficjalnych starciach.

Rysa w polskim obozie i szwedzka pewność siebie

Dziennikarze Aftonbladet nie ominęli również napiętej atmosfery wokół polskiej drużyny, szczegółowo relacjonując medialny spór między selekcjonerem Janem Urbanem a legendą reprezentacji, Zbigniewem Bońkiem. Szwedzi z satysfakcją odnotowują chłodny realizm polskiego trenera, co mocno kontrastuje z ofensywną narracją byłego prezesa PZPN. Skandynawska prasa wzięła na tapet pragmatyczne podejście selekcjonera Biało-Czerwonych i powiela jego słowa: 

– Byliśmy faworytami z Albanią, ale nie ma wątpliwości, że Szwecja jest faworytem z Polską u siebie.

Słowa Urbana spotkały się z ostrą ripostą Bońka, co z kolei szwedzkie media odebrały jako dowód na wewnętrzne pęknięcie w polskim obozie tuż przed kluczowym spotkaniem o awans. Były piłkarz kategorycznie odrzucił rolę słabszego zespołu, starając się zdjąć z drużyny kompleksy poprzez umniejszanie klasy rywala, co zostało dokładnie przetłumaczone i poddane pod dyskusję w Skandynawii: 

– Jesteśmy lepszym zespołem, mamy lepszych zawodników, bardziej kreatywnych i o wyższej jakości… to nie są gracze z innej planety.

Zupełnie inny nastrój panuje w szatni gospodarzy, co widać po ich ostatnich wypowiedziach. Szwedzcy zawodnicy w rozmowach z portalami Fotbollskanalen oraz stacją SVT określają to spotkanie krótko jako ciężki mecz, ale emanują ogromną pewnością siebie po pokonaniu Ukrainy

Podkreślają dobitnie, że Polska po męczarniach z Albanią jest drużyną absolutnie do ogrania. Słów Roberta Lewandowskiego o tym, że finał ze Szwecją może być łatwiejszy niż poprzednie spotkanie, nikt w Solnie nie traktuje poważnie – są one odczytywane wyłącznie jako próba ratowania pewności siebie we własnych szeregach.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji