Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Szturm na amerykański konsulat, nagle padły strzały. Jest wiele ofiar, sytuacja jest ciężka
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 01.03.2026 09:19

Szturm na amerykański konsulat, nagle padły strzały. Jest wiele ofiar, sytuacja jest ciężka

Szturm na amerykański konsulat, nagle padły strzały. Jest wiele ofiar, sytuacja jest ciężka
Donald Trump, fot. BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News

W niedzielę rano setki demonstrantów wtargnęło na teren konsulatu USA w pakistańskim porcie Karaczi. Tłum tłukł szyby i próbował sforsować wejście. Interweniowała policja i siły paramilitarne. Do starć doszło zaledwie kilka godzin po potwierdzeniu śmierci ajatollaha Alego Chameneia, zabitego w amerykańsko-izraelskim ataku. Prezydent Donald Trump osobiście ogłosił śmierć irańskiego przywódcy.

  • Ofiary śmiertelne w starciach pod konsulatem: co najmniej jeden demonstrant zginął, według służb ratunkowych Edhi nawet sześć osób
  • Prezydent Donald Trump potwierdził śmierć lidera Iranu i ostrzegł Teheran przed odwetem, grożąc „siłą, jakiej świat nie widział”
  • Szturm nastąpił bezpośrednio po zabiciu ajatollaha Alego Chameneia w operacji USA i Izraela

Szturm na amerykański konsulat. Niepokojące doniesienia obiegły świat

Setki osób, głównie zwolenników proirańskich ugrupowań, zebrało się przed konsulatem USA w Karaczi. Demonstranci wspięli się na bramę, wdarli na podjazd i zaczęli demolować budynek. Na nagraniach widać tłuczone szyby i próby podpalenia.

Policja pod dowództwem Mohammeda Jawada oraz siły paramilitarne natychmiast ruszyły do akcji. Użyto pałek i gazu łzawiącego, lecz to nie wszystko – pakistańscy funkcjonariusze otworzyli ogień w stronę demonstrantów. W zamieszkach doszło do bezpośrednich starć. Według lokalnej policji zginął co najmniej jeden demonstrant, a kilku odniosło obrażenia.

Służby ratunkowe Edhi oraz doniesienia Al Jazeera mówią o co najmniej sześciu ofiarach śmiertelnych w całym zajściu. To pokazuje, jak szybko emocje po śmierci Chameneia przerodziły się w przemoc na ulicach Pakistanu.

Śmierć Chameneia jako katalizator kryzysu

Wszystko rozpoczęło się od wspólnego uderzenia amerykańsko-izraelskiego na Teheran. W sobotę ajatollah Ali Chamenei zginął razem z kilkoma wysokimi dowódcami irańskimi. Prezydent Donald Trump ogłosił to osobiście na Truth Social.

Trump nazwał Chameneiego „jedną z najbardziej złych osób w historii” i stwierdził, że jego śmierć daje Irańczykom szansę na przejęcie władzy. Operacja miała zapobiec zagrożeniom nuklearnym i rakietowym ze strony Teheranu.

Efekt był jednak odwrotny. Iran potwierdził śmierć przywódcy i natychmiast zapowiedział zemstę. Kilka godzin później rakiety irańskie poleciały w kierunku Izraela i amerykańskich baz w krajach Zatoki.

Trump grozi, a region płonie

Prezydent Donald Trump zareagował błyskawicznie. Na swojej platformie napisał wprost: 

- Iran właśnie oświadczył, że zamierza uderzyć bardzo mocno. Lepiej, żeby tego nie robili, bo jeśli to zrobią, uderzymy w nich z siłą jakiej nigdy wcześniej nie widziano.

Mimo ostrzeżeń irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej przeprowadził ataki odwetowe. Jednocześnie w Pakistanie wybuchły antyamerykańskie protesty. Szturm na konsulat w Karaczi to kolejny dowód, że konflikt nie ogranicza się do Iranu.

W podobnym tonie przebiegają wydarzenia w Iraku, gdzie demonstranci próbowali szturmować ambasadę USA w Bagdadzie. Decyzje Waszyngtonu mają natychmiastowe reperkusje daleko poza granicami Iranu.

Sytuacja wymyka się spod kontroli administracji Trumpa

Działania prezydenta Donalda Trumpa miały przynieść przełom i osłabić irański reżim. Zamiast tego obserwujemy lawinową eskalację. Rakietowe uderzenia Iranu, zamieszki z ofiarami w Pakistanie i próby ataków na placówki dyplomatyczne pokazują, jak szybko sytuacja wymyka się spod kontroli.

Pakistan, tradycyjny partner USA w regionie, stał się areną gwałtownych antyamerykańskich demonstracji. Policja musiała bronić konsulatu siłą, a ofiary śmiertelne wśród cywilów tylko podsycają napięcia.

Administracja Trumpa stoi przed wyzwaniem powstrzymania rozprzestrzeniania się kryzysu. Twarda retoryka i kolejne groźby nie powstrzymały ani irańskiego odwetu, ani fali protestów w sąsiednich krajach. Czas pokaże, czy Waszyngton zdoła opanować chaos, który rozlał się po całym Bliskim Wschodzie.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji