Spięcie szefa MSWiA z dziennikarzem podczas konferencji. "Prosiłem pana"
Czwartkowa konferencja prasowa ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego miała być poświęcona w znacznej mierze sukcesowi Straży Granicznej w walce z międzynarodową przestępczością narkotykową. W trakcie spotkania doszło jednak do ostrej wymiany zdań z jednym z dziennikarzy. Po zakończeniu części poświęconej funkcjonariuszom szef MSWiA odniósł się także do pytań dotyczących Dawida Kacprzyka.
Blisko 1,2 tony marihuany ukrytej w kontenerach. Straż Graniczna ujawniła szczegóły akcji
Jednym z tematów czwartkowej konferencji były działania Straży Granicznej wymierzone w międzynarodową przestępczość narkotykową. Jak poinformowano, funkcjonariusze przejęli blisko 1200 kilogramów marihuany, która została ukryta w kontenerach transportujących cegły. Z przekazanych informacji wynika, że nielegalny ładunek został wysłany z Tajlandii, następnie trafił do portu w Hamburgu, skąd miał zostać przewieziony do Polski. Akcja była efektem działań służb zajmujących się zwalczaniem zorganizowanej przestępczości i została przedstawiona jako jeden z ważniejszych sukcesów Straży Granicznej w ostatnim czasie.
Informacje o operacji przekazał minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, któremu podczas konferencji towarzyszyli funkcjonariusze Straży Granicznej. Spotkanie zostało zwołane właśnie po to, aby zaprezentować efekty ich pracy i przedstawić szczegóły udaremnionego przemytu. Dopiero po zakończeniu tej części konferencji oraz po wystąpieniach funkcjonariuszy zaplanowano sesję pytań od dziennikarzy dotyczącą innych spraw.
Kierwiński zwrócił uwagę dziennikarzowi. "Bardzo żałuję, że pan nie zrozumiał tych zasad”
Do napiętej sytuacji doszło w chwili, gdy jeden z dziennikarzy jeszcze przed zakończeniem części poświęconej Straży Granicznej poruszył temat Szpitala Południowego. Zarówno prowadząca konferencję, jak i minister wcześniej prosili przedstawicieli mediów, aby najpierw zadawali pytania dotyczące akcji funkcjonariuszy, a kwestie polityczne pozostawili na koniec spotkania. Reporter kontynuował jednak swoje pytanie, co spotkało się z natychmiastową reakcją szefa MSWiA.
Panie redaktorze, prosiłem pana o zachowanie tej kolejności ze względu na szacunek do munduru. Bardzo żałuję, że pan nie zrozumiał tych zasad – powiedział Marcin Kierwiński.
Minister zaznaczył również, że pamięta dziennikarza z wcześniejszych konferencji i nigdy nie odmawiał mu możliwości zadania pytania.
Czy kiedyś nie odpowiedziałem na pana pytanie? Albo nie miał pan możliwości zadania tego pytania? Więc jeżeli pana proszę, ze względu na szacunek dla polskiego munduru, bo polski mundur nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością polityczną ani ze Szpitalem Południowym, bo w tym temacie chce pan zadawać pytania, to proszę uszanować to – podkreślił.
Jednocześnie zapewnił, że po zakończeniu części poświęconej funkcjonariuszom odpowie również na pytania dotyczące innych tematów.
Zwłaszcza że deklaruję panu, że odpowiem na pana pytania. To jest kwestia elementarnego niełączenia dwóch kwestii. Z szacunku dla tych ludzi, dla ich ciężkiej pracy – dodał.
Kierwiński odpowiedział na pytania o Dawida Kacprzyka. Padły jednoznaczne deklaracje
Po zakończeniu części dotyczącej działań Straży Granicznej minister odniósł się do pytań dotyczących Dawida Kacprzyka. Jeden z dziennikarzy zapytał, czy poczuwa się do odpowiedzialności politycznej w tej sprawie. Marcin Kierwiński przekonywał, że zareagował natychmiast po uzyskaniu informacji o wysokości zarobków oraz potencjalnych nieprawidłowościach.
Jak tylko doszły do mnie informacje i o jego zarobkach, i o potencjalnych nieprawidłowościach, zareagowałem tak, jak zareagować powinienem i tak, jak zawsze reaguje Platforma Obywatelska wcześniej, teraz Koalicja Obywatelska. To znaczy pan Kacprzyk nie jest już członkiem KO i nie jest radnym – powiedział.
Szef MSWiA odniósł się również do zarzutów, że miał być politycznym promotorem Kacprzyka. Wyjaśnił, że po ujawnieniu jego oświadczenia majątkowego sam rekomendował, aby nie awansował na kolejny szczebel samorządu.
Byłem tą osobą, która rekomendowała zarządowi powiatowemu, bo to są decyzje na poziomie zarządu powiatu, aby pan Kasprzyk nie przeszedł do kolejnego szczebla samorządu, kiedy się dowiedziałem o zarobkach pana Kacprzyka – powiedział.
Minister zaznaczył również, że już wcześniej publicznie oceniał wysokość tych zarobków jako niewyobrażalną w zestawieniu ze średnimi wynagrodzeniami w Polsce. W ten sposób odniósł się do zarzutów dotyczących swojej odpowiedzialności politycznej oraz wcześniejszych relacji z byłym samorządowcem.