Śmierć Łukasza Litewki. Kierowca opuścił areszt, prokuratura przekazała ważne informacje
57-letni kierowca podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki wyszedł na wolność po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Decyzję o możliwości opuszczenia aresztu podjął sąd w Dąbrowie Górniczej. Prokuratura nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem i złożyła zażalenie, które wciąż jest rozpatrywane.
Tragiczny wypadek w Dąbrowie Górniczej. Okoliczności zdarzenia
Do dramatycznych wydarzeń doszło w ubiegły czwartek po południu na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. To właśnie tam 36-letni poseł z Sosnowca, Łukasz Litewka, poruszał się rowerem, gdy doszło do tragicznego w skutkach potrącenia przez samochód. Zdarzenie zakończyło się śmiercią parlamentarzysty, co natychmiast odbiło się szerokim echem zarówno w regionie, jak i w całym kraju.
Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, jednak obrażenia okazały się na tyle poważne, że życia posła nie udało się uratować. Sprawa od początku była traktowana jako wyjątkowo poważna, a śledczy przystąpili do szczegółowego wyjaśniania wszystkich okoliczności zdarzenia. Kluczowe znaczenie mają tu zarówno ustalenia dotyczące przebiegu samego wypadku, jak i zachowania kierowcy.

Decyzja sądu i poręczenie majątkowe. Kierowca wyszedł na wolność
W związku ze sprawą zarzuty usłyszał 57-letni kierowca, który brał udział w zdarzeniu. W sobotę sąd w Dąbrowie Górniczej zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztu. Jednocześnie zastrzeżono możliwość opuszczenia aresztu po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. zł.
Ta opcja została wykorzystana. Jak przekazał prokurator Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, mężczyzna opuścił areszt po wpłaceniu wymaganej kwoty. Informację tę podał w rozmowie z „Faktem”. Tym samym podejrzany przebywa obecnie na wolności, choć nadal pozostaje objęty postępowaniem.
Decyzja sądu od samego początku wzbudzała kontrowersje. Prokuratura nie zgodziła się z takim rozstrzygnięciem i już w poniedziałek zdecydowała się na złożenie zażalenia. Śledczy argumentują, że tylko izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci aresztu może skutecznie zabezpieczyć prawidłowy przebieg śledztwa.
Zażalenie prokuratury w toku. Możliwy ponowny areszt
Sprawa nie jest jednak zakończona i wciąż może przybrać zupełnie inny obrót. Zażalenie złożone przez prokuraturę trafiło do Sądu Okręgowego w Sosnowcu, który będzie je rozpatrywał. To właśnie od tej decyzji zależy, czy obecna sytuacja podejrzanego ulegnie zmianie.
Rzecznik prokuratury jasno wskazuje, że postępowanie w tej sprawie nadal trwa.
– Jest w toku – potwierdza prok. Bartosz Kilian w rozmowie z „Faktem”.
Jednocześnie prokurator wyjaśnia możliwe konsekwencje decyzji sądu odwoławczego.
– Jego ewentualne uwzględnienie będzie miało dodatkowy skutek, gdy sąd odwoławczy areszt uzna za konieczny, wyda nakaz ponownego zatrzymania – tłumaczy prok. Bartosz Kilian w rozmowie z „Faktem”.
Oznacza to, że mimo opuszczenia aresztu przez 57-latka, jego sytuacja procesowa wciąż pozostaje niepewna. Jeśli sąd przychyli się do argumentów prokuratury, mężczyzna może zostać ponownie zatrzymany i trafić do aresztu. W praktyce sprawa wciąż pozostaje otwarta, a jej finał zależy od kolejnych decyzji sądu.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI