Pozwy, testy DNA, błaganie o ratunek. Mroczne kulisy związków Elona Muska
Czternaścioro dzieci, cztery publicznie znane matki, testy DNA, milionowe ugody, spory o opiekę i córka, która formalnie odcięła się od nazwiska ojca. Prywatne życie Elona Muska od lat budzi niemal tyle samo emocji co jego biznesowe przedsięwzięcia. W tle pojawia się jednak coś więcej niż rodzinny chaos – wizja świata, w której posiadanie dzieci staje się niemal obywatelskim obowiązkiem.
Ashley St. Clair, test DNA i dziecko numer czternaście
Ashley St. Clair – konserwatywna influencerka związana wcześniej ze środowiskiem MAGA – dziś publicznie opowiada o swojej relacji z Elonem Muskiem zupełnie inaczej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Mówi, że początkowo wydawał jej się człowiekiem fascynującym. Inteligentnym, błyskotliwym, prowadzącym rozmowy o filozofii, przyszłości ludzkości i rozwoju cywilizacji. Dziś określa środowisko MAGA mianem sekty i twierdzi, że sama była podatna na jego wpływy.
Kilka miesięcy wcześniej ogłosiła, że urodziła dziecko Elona Muska. Następnie złożyła pozew o ustalenie ojcostwa i wyłączną opiekę nad synem, twierdząc, że Musk praktycznie nie uczestniczy w jego życiu. Miliarder odpowiadał publicznie, że nie ma pewności, czy rzeczywiście jest ojcem dziecka, choć jednocześnie przekazał kobiecie miliony dolarów wsparcia finansowego. Według późniejszych relacji medialnych test DNA wykazał ponad 99,9999 proc. prawdopodobieństwa ojcostwa.
Najbogatszy człowiek świata ma dziś co najmniej czternaścioro dzieci z czterema publicznie znanymi kobietami. Jedno z nich zmarło jako niemowlę. Część przyszła na świat w małżeństwie. Inne w relacjach, które długo pozostawały poza zainteresowaniem opinii publicznej.
W tle pojawiają się testy DNA, wielomilionowe przelewy, zapieczętowane postępowania sądowe, dzieci urodzone w odstępie kilku tygodni przez różne kobiety, była partnerka błagająca publicznie o kontakt w sprawie zdrowia dziecka oraz córka, która formalnie odcięła się od nazwiska ojca.
Musk od lat przekonuje, że ludzkości grozi katastrofa demograficzna i że inteligentni ludzie powinni mieć więcej dzieci. W jego świecie dzieci nie są wyłącznie sprawą prywatną. Są elementem większej wizji przyszłości. Jednak ta troska o przyszłość gatunku ma bardzo specyficzny charakter.
Musk nie alarmuje przede wszystkim tam, gdzie liczba urodzeń pozostaje wysoka. Znacznie częściej mówi o Stanach Zjednoczonych, Europie czy Japonii – społeczeństwach bogatych, rozwiniętych technologicznie i starzejących się. To właśnie dlatego część komentatorów zaczęła określać nowy pronatalizm Doliny Krzemowej jako osobliwe połączenie technologii i tradycjonalizmu.
Z jednej strony pojawia się język rodziny, ciągłości pokoleń i odpowiedzialności za cywilizację. Z drugiej – technologie selekcji zarodków, badania genomów, inwestycje w rozwój medycyny reprodukcyjnej i wizje dzieci, które mają być nie tylko liczne, ale również możliwie najlepiej wyposażone genetycznie.
Według medialnych doniesień Musk przekazał 10 milionów dolarów Uniwersytetowi Teksańskiemu na badania dotyczące dzietności i populacji. Amerykańskie media opisywały również jego zainteresowanie technologiami analizującymi genomy zarodków.
Na tym tle liczba dzieci Muska przestaje być wyłącznie ciekawostką z życia celebryty. Staje się częścią idei, którą sam od lat publicznie promuje. Ale zanim pojawiły się: Grimes, Shivon Zilis czy Ashley St. Clair, była jeszcze pierwsza żona Muska. I historia, która miała naznaczyć całe jego późniejsze życie rodzinne.
CAŁY MATERIAŁ DOSTĘPNY NA NASZYM KANALE YOUTUBE:
Pierwsza żona, śmierć syna i początek rodzinnej historii
Według publicznie dostępnych informacji Elon Musk ma dziś czternaścioro dzieci z czterema publicznie znanymi kobietami: Justine Wilson, Grimes, Shivon Zilis i Ashley St. Clair. Jedno z nich – Nevada Alexander Musk – zmarło jako niemowlę. To właśnie od tej historii wszystko się zaczyna.
Justine Wilson, kanadyjska pisarka i pierwsza żona Muska, poznała go jeszcze na długo przed tym, zanim stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata technologii. Pobrali się w 2000 roku. Musk miał już za sobą sukcesy związane z Zip2 i PayPalem, ale nie był jeszcze człowiekiem kojarzonym z Teslą, SpaceX czy sztuczną inteligencją. W 2002 roku urodził się ich pierwszy syn – Nevada Alexander Musk. Dziesięć tygodni później dziecko zmarło z powodu zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej. To jedna z najbardziej tragicznych kart w historii rodziny Musków.
Po latach Justine opisywała jednak nie tylko samą stratę, ale również sposób, w jaki oboje przeżywali żałobę. Według jej relacji Elon Musk nie chciał długo rozmawiać o śmierci syna. Traktował żałobę jako coś, co należało zamknąć i zostawić za sobą. Justine wspominała później, że mniej niż dwa miesiące po śmierci Nevady rozpoczęli procedurę in vitro. W kolejnych latach na świat przyszły bliźnięta: Griffin i Xavier, który dziś funkcjonuje jako Vivian Jenna Wilson. Później urodziły się również trojaczki: Kai, Saxon i Damian.
Ale historia tego małżeństwa nie kończy się na rodzicielstwie. Po rozwodzie Justine opublikowała w magazynie „Marie Claire” głośny autobiograficzny esej, który na lata wpłynął na sposób, w jaki opinia publiczna zaczęła postrzegać prywatne relacje Muska. Opisywała w nim małżeństwo, w którym stopniowo traciła poczucie sprawczości. Według jej relacji podczas wesela Musk miał powiedzieć do niej:
– To ja jestem alfą w tym związku.
Justine twierdziła, że odpowiedziała wtedy:
– Jestem twoją żoną, nie pracownicą.
Według jej relacji Musk miał odparować:
– Gdybyś była moją pracownicą, zwolniłbym cię.
Nie sposób zweryfikować przebiegu tej rozmowy po latach. Cytat jednak regularnie wraca w publikacjach poświęconych życiu prywatnemu miliardera. Dla części komentatorów stał się symbolem modelu relacji, który później miał pojawiać się również w innych historiach związanych z Muskiem. Chodzi o hierarchię, silną potrzebę kontroli i przekonanie, że nawet relacje osobiste można traktować jak system, którym należy zarządzać.
Jednocześnie warto zaznaczyć, że nie wszystkie byłe partnerki Muska przedstawiały go w równie krytyczny sposób. Po rozwodzie z Justine w jego życiu pojawiła się Talulah Riley – brytyjska aktorka, z którą Musk ożenił się dwukrotnie.
Ich relacja miała niemal filmowy przebieg. Najpierw ślub. Potem rozwód. Następnie ponowny ślub. I kolejny rozwód. Talulah Riley nie ma z Muskiem dzieci, ale w późniejszych wypowiedziach mówiła o nim znacznie cieplej niż część innych kobiet związanych z miliarderem.
Prawdziwy przełom w sposobie, w jaki świat zaczął postrzegać jego życie rodzinne, nastąpił jednak dopiero kilka lat później. Wraz z pojawieniem się Grimes. To właśnie wtedy prywatne życie Elona Muska zaczęło przypominać połączenie Doliny Krzemowej, science fiction i eksperymentu społecznego prowadzonego na oczach całego świata.
Grimes, Shivon Zilis i dzieci rodzące się niemal równocześnie
Grimes, czyli Claire Boucher, pojawia się w życiu Elona Muska w 2018 roku. Od początku tworzą parę, która wydaje się idealnie dopasowana do internetowej epoki. On jest miliarderem budującym rakiety, rozwijającym sztuczną inteligencję i snującym wizje kolonizacji Marsa. Ona – artystką funkcjonującą na styku popu, elektroniki, cyberpunku i kultury internetowej. Ich związek wygląda jak połączenie Doliny Krzemowej, science fiction i świadomie pielęgnowanej ekscentryczności.
W maju 2020 roku rodzi się ich pierwsze dziecko. X Æ A-Xii. Samo imię wywołuje globalną sensację. Dla wielu osób bardziej przypomina nazwę prototypu niż imię dziecka. Grimes tłumaczy później, że każdy element ma własne znaczenie. „X” oznacza niewiadomą zmienną. „Æ” jest odniesieniem do sztucznej inteligencji i miłości. „A-12” nawiązuje do samolotu zwiadowczego Archangel-12, poprzednika legendarnego SR-71. Już wtedy było jasne, że życie rodzinne tej pary będzie dalekie od standardowego.
W grudniu 2021 roku przez surogatkę rodzi się ich córka Exa Dark Sideræl, nazywana Y. Także tym razem imię jest pełne odniesień do technologii, kosmosu i futurystycznej symboliki. Informacja o narodzinach dziewczynki wychodzi na jaw przypadkiem podczas wywiadu Grimes dla „Vanity Fair”, gdy dziennikarka słyszy w domu płacz dziecka. Początkowo artystka nie chce ujawniać tej informacji publicznie. Ostatecznie jednak potwierdza, że ma z Muskiem drugie dziecko.
I właśnie tutaj historia zaczyna robić się naprawdę skomplikowana. Kilka tygodni przed narodzinami Exy, w listopadzie 2021 roku, na świat przychodzą bliźnięta Elona Muska i Shivon Zilis. Strider i Azure. Shivon Zilis nie jest przypadkową osobą poznaną poza światem biznesu. To menedżerka związana między innymi z Neuralinkiem – firmą rozwijającą implanty mózgowe mające w przyszłości umożliwiać bezpośrednią komunikację między ludzkim mózgiem a komputerem. Funkcjonuje w samym centrum technologicznego ekosystemu budowanego przez Muska.
Informacja o narodzinach bliźniąt nie trafia od razu do opinii publicznej. Media dowiadują się o nich dopiero wtedy, gdy ujawnione zostają dokumenty dotyczące zmiany nazwisk dzieci. Musk i Zilis złożyli wniosek, by dzieci nosiły nazwisko ojca, a nazwisko matki było częścią ich drugiego imienia.
Pod koniec 2021 roku Musk zostaje ojcem dzieci z dwiema różnymi kobietami w odstępie zaledwie kilku tygodni. Na tym jednak historia się nie kończy. W połowie 2022 roku świat dowiaduje się o kolejnym dziecku Muska i Grimes. To Techno Mechanicus, nazywany Tau.
W przypadku Shivon Zilis od początku pojawiają się również pytania wykraczające poza samą prywatność. Reuters zwracał uwagę, że sytuacja testuje granice ładu korporacyjnego. Nie chodziło wyłącznie o rodzicielstwo. Mówimy bowiem o jednym z najpotężniejszych przedsiębiorców świata oraz menedżerce funkcjonującej w jego firmach i projektach. Nawet jeśli nie ma żadnych dowodów na przymus, a sama Zilis przedstawiała tę sytuację jako zgodną ze swoją wolą, układ pozostaje obiektywnie asymetryczny.
Późniejsze informacje jeszcze bardziej komplikują obraz sytuacji. Początkowo media przedstawiały historię głównie jako decyzję dotyczącą wspólnego rodzicielstwa. Z czasem pojawiają się jednak doniesienia sugerujące, że relacja mogła mieć również wymiar romantyczny.
W 2024 roku Shivon Zilis rodzi córkę Arcadię. Rok później ogłasza narodziny kolejnego syna – Seldona Lycurgusa. Tym samym liczba dzieci Muska i Zilis rośnie do czwórki. Równolegle coraz bardziej zaostrza się konflikt między Muskiem a Grimes. Od 2023 roku byli partnerzy prowadzą spory dotyczące opieki nad trójką wspólnych dzieci. Musk składa w Teksasie wniosek o ustalenie relacji rodzic–dziecko. Grimes odpowiada własnym postępowaniem w Kalifornii, domagając się głównej opieki fizycznej nad dziećmi. Ostatecznie sprawa zostaje rozwiązana i zapieczętowana, dlatego opinia publiczna zna jedynie fragmenty całej historii. Według medialnych doniesień rodzice mieli dojść do porozumienia dotyczącego naprzemiennej opieki. Szczegóły pozostają jednak tajne.
W tym samym czasie Grimes coraz częściej zaczyna publicznie sygnalizować napięcia związane z rodzicielstwem. Gdy ich syn X pojawia się wraz z Muskiem podczas wydarzeń politycznych i biznesowych, artystka reaguje publicznie. Pisze, że dziecko nie powinno być w ten sposób eksponowane przed opinią publiczną.
Kilka miesięcy później sytuacja staje się znacznie poważniejsza. W lutym 2025 roku Grimes publikuje dramatyczny wpis skierowany bezpośrednio do Muska. Twierdzi, że jedno z ich dzieci przechodzi kryzys zdrowotny i błaga go o kontakt. Publicznie. Na platformie należącej do samego Muska. Pisze, że brak reakcji może doprowadzić do trwałych konsekwencji zdrowotnych i że potrzebuje natychmiastowej odpowiedzi. Musk nie odpowiada wtedy publicznie.
I właśnie wtedy na scenę wchodzi kolejna kobieta. Ashley St. Clair. Historia, która zaczęła ten artykuł, okazuje się dopiero początkiem kolejnego konfliktu.
Córka, która odcięła się od nazwiska ojca
Kolejną kobietą, o której zrobiło się głośno w ostatnich latach, jest Ashley St. Clair – konserwatywna influencerka i autorka książek dla dzieci. W lutym 2025 roku publicznie ogłasza, że kilka miesięcy wcześniej urodziła dziecko Elona Muska. Syn otrzymuje imię Romulus. Według późniejszych relacji medialnych test DNA wykazuje 99,9999 proc. prawdopodobieństwa ojcostwa. Zanim jednak wyniki trafiają do mediów, sprawa zamienia się w publiczny konflikt.
Ashley St. Clair składa pozew o ustalenie ojcostwa i wyłączną opiekę nad dzieckiem. Twierdzi, że praktycznie sama zajmuje się synem, że Musk nie był obecny przy porodzie, a przez pierwsze miesiące życia widział dziecko zaledwie kilka razy. Jej przedstawiciele zaczynają otwarcie krytykować miliardera w mediach. Padają zarzuty, że więcej czasu poświęca dyskusjom w mediach społecznościowych niż budowaniu relacji z matkami swoich dzieci. Musk odpowiada na platformie X.
Pisze, że nie ma pewności, czy dziecko rzeczywiście jest jego, ale jednocześnie deklaruje gotowość wykonania testu DNA. Podkreśla również, że mimo braku formalnego potwierdzenia przekazał Ashley St. Clair 2,5 miliona dolarów oraz zapewnił jej wsparcie finansowe wynoszące pół miliona dolarów rocznie. Później pojawiają się kolejne doniesienia.
Według „Wall Street Journal” Musk miał proponować Ashley około 15 milionów dolarów w zamian za zachowanie milczenia i niewychodzenie z historią do mediów. Ona miała tę propozycję odrzucić. Spór szybko przestaje dotyczyć wyłącznie rodzicielstwa.
W 2026 roku Ashley St. Clair zaczyna publicznie dystansować się od środowiska MAGA. Nazywa je sektą. Twierdzi, że kiedy znalazła się w orbicie tego świata, była młoda i podatna na wpływy. Opowiada o rozmowach z Muskiem dotyczących filozofii, technologii, Schopenhauera i przyszłości ludzkości. Jednocześnie coraz mocniej krytykuje konserwatywne środowisko, z którym wcześniej była kojarzona. Przeprasza również za część swoich dawnych wypowiedzi dotyczących osób transpłciowych. Wtedy konflikt ponownie zaostrza się.
Musk zapowiada, że będzie ubiegał się o pełną opiekę nad synem, sugerując, że Ashley mogłaby wpływać na dziecko ideologicznie. Ona odpowiada, że takie zarzuty są absurdalne. To jednak nie Ashley St. Clair staje się najbardziej publicznym krytykiem Muska we własnej rodzinie. Tą osobą jest Vivian Jenna Wilson.
Vivian urodziła się w 2004 roku jako Xavier Alexander Musk – jedno z bliźniąt Elona Muska i Justine Wilson. W 2022 roku, niedługo po osiągnięciu pełnoletności, składa w Kalifornii wniosek o zmianę imienia, oznaczenia płci i nazwiska. Nie chce jedynie funkcjonować jako kobieta. Chce również formalnie odciąć się od nazwiska ojca. W dokumentach sądowych pisze, że nie chce być związana ze swoim biologicznym ojcem „w żaden sposób, w żadnej formie”.
Później coraz częściej zabiera głos publicznie. W rozmowach z mediami opisuje Muska jako ojca nieobecnego, chłodnego i szybko wpadającego w gniew. Twierdzi, że był obecny jedynie przez niewielką część jej dzieciństwa. Mówi również, że krytykował jej sposób mówienia, zachowanie i ekspresję jeszcze zanim dokonała tranzycji. Musk odpowiada na te zarzuty po swojemu.
W 2024 roku publicznie stwierdza, że został „oszukany” przy wyrażaniu zgody na terapię związaną z tranzycją Vivian. Później mówi, że jego „syn jest martwy”, obwiniając za wszystko to, co określa mianem „wirusa woke”. Vivian reaguje bardzo ostro. Twierdzi, że ojciec doskonale wiedział, na co wyraża zgodę, a dziś próbuje przepisać historię pod własną narrację polityczną. Z czasem zaczyna krytykować go już nie tylko jako ojca, ale również jako postać publiczną. W jednym z wywiadów określa go mianem „pathetic man-child”, czyli mniej więcej „żałosnego niedojrzałego faceta”. Podkreśla przy tym, że nie boi się ani jego pieniędzy, ani wpływów.
Upadek cywilizacji vs konflikty życia rodzinnego
Nie dalej niż w lipcu 2022 roku, dzień po ujawnieniu informacji o bliźniętach z Shivon Zilis, napisał, że robi wszystko, co może, by pomóc w walce z kryzysem niedoludnienia. Wielokrotnie powtarzał później, że spadająca liczba urodzeń jest jednym z największych zagrożeń dla współczesnej cywilizacji. W rozmowach medialnych twierdził nawet, że długoterminowo jest to problem większy niż zmiany klimatyczne.
W Arabii Saudyjskiej zachęcał ludzi do posiadania większej liczby dzieci. Sam przedstawiał własną rodzinę jako dowód konsekwencji. Jednocześnie według prognoz ONZ światowa populacja nadal będzie rosła przez kolejne dekady i osiągnie szczyt dopiero w drugiej połowie XXI wieku.
To nie oznacza, że problem starzenia się społeczeństw nie istnieje. Oznacza jednak, że dyskusja jest znacznie bardziej złożona, niż często przedstawiają ją polityczne hasła i internetowe wpisy. Nie trzeba twierdzić, że Elon Musk jest eugenikiem. To byłoby zbyt daleko idące uproszczenie. Trudno jednak nie zauważyć, że jego wizja przyszłości prowadzi do niewygodnego pytania. Czy chodzi po prostu o większą liczbę narodzin? Czy może o to, by częściej rozmnażali się ludzie, których technologiczne elity uznają za szczególnie wartościowych dla przyszłości cywilizacji?