Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Awantura czy żart? To działo się podczas przemówienia Bronisława Foltyna
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 13.05.2026 10:08

Awantura czy żart? To działo się podczas przemówienia Bronisława Foltyna

Awantura czy żart? To działo się podczas przemówienia Bronisława Foltyna
Fot. Sejm RP/YouTube

Poseł Konfederacji Bronisław Edward Foltyn wystąpił w Sejmie z nietypowym rekwizytem wymierzonym w premiera Donalda Tuska. Jak wynika z nagrań z obrad oraz doniesień medialnych, parlamentarzysta przyniósł na mównicę pudełko imitujące opakowanie prezerwatyw, a następnie wypuścił w sali plenarnej balon z wizerunkiem szefa rządu.

Przebieg happeningu na sali plenarnej

Podczas swojego wystąpienia Foltyn zaprezentował duże niebieskie pudełko z napisem „DuraLex”, na którym widniał wizerunek premiera Donalda Tuska

"Maksymalna kara to jest 46 milionów złotych i do pięciu lat więzienia grozi. Kim jest ten człowiek i co on takiego zrobił? Co to za bandyta?" – pytał z mównicy poseł. 

Następnie otworzył opakowanie, z którego wydostał się wypełniony helem niebieski balon z twarzą szefa rządu, natychmiast unosząc się pod sufit. 

"Ja to robię po to, żeby to puścić w świat, żeby to poszło. Nie może państwo tak wyglądać jak wygląda" – argumentował Foltyn. 

Według parlamentarzysty happening miał na celu nagłośnienie sprawy Tomasza Sidorczuka, który miał stać się obiektem zainteresowania organów skarbowych po publikacji satyrycznego filmu w internecie.

Awantura czy żart? To działo się podczas przemówienia Bronisława Foltyna
Sejm RP/YouTube

Reakcja władz Sejmu i Straży Marszałkowskiej

Prowadząca obrady wicemarszałek Monika Wielichowska natychmiast upomniała posła. 

"Panie pośle, będzie pan odpowiedzialny, żeby to ściągnąć. Nie wiem, jak pan tam wyjdzie, ale rozumiem, że chce pan, żeby poszło w świat. Nie musi pan z Sejmu robić cyrku, naprawdę" – oświadczyła wicemarszałek. 

Poinformowała również, że incydent zostanie zgłoszony Straży Marszałkowskiej, gdyż niekontrolowany przedmiot pod sufitem jest "niebezpieczny"

"Zmusza pan teraz pracowników Kancelarii Sejmu, żeby się tym zajęli, będą narażać swoje bezpieczeństwo dla pana happeningów. […] Pan pójdzie sobie spać i będzie się pan cieszył, że pan viral zrobił. Na tym polega polityka? Chyba nie" – pytała Wielichowska, 

Wielichowska zaznaczyła, że poseł poniesie konsekwencje regulaminowe za swoje zachowanie.

Kontekst sprawy Tomasza Sidorczuka

Bezpośrednim powodem wystąpienia posła była sytuacja prawna Tomasza Sidorczuka ze Skarżyska-Kamiennej

"Człowiek nazywa się Tomasz Sidorczuk, jest z mojego miasta […] i kupił prezerwatywę na Donalda Tuska. Bandyta numer jeden" – ironizował poseł. 

Zgodnie z relacją Foltyna, po publikacji filmu z apteki "cała Krajowa Administracja Skarbowa właściwie w Katowicach się na niego rzuciła". Poseł zarzucił obecnej władzy hipokryzję w rozliczaniu afer. 

"Powstaje pytanie: gdzie my żyjemy, w jakim świecie my żyjemy, skoro połowa tej 'skarbówki' u nas zajmuje się tym człowiekiem i to jest takie przestępstwo numer jeden, a te wszystkie afery, które mieliście rozliczać, a ich nie rozliczacie?" – pytał parlamentarzysta. 

Poseł zakończył wystąpienie słowami: 

"Państwo nie może być słabe wobec silnych i silne wobec słabych".

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji