Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Polska odmówiła USA ws. systemu Patriot. Prof. Pawłuszko wyjaśnia skutki
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 01.04.2026 15:57

Polska odmówiła USA ws. systemu Patriot. Prof. Pawłuszko wyjaśnia skutki

Polska odmówiła USA ws. systemu Patriot. Prof. Pawłuszko wyjaśnia skutki
Fot. Pawel Wodzynski/East News Fot. Pawel Wodzynski/East News

Nieformalne zapytanie ze strony Stanów Zjednoczonych o możliwość przerzucenia polskiej baterii systemu Patriot na Bliski Wschód spotkało się z odmową Warszawy. Decyzja ta rodzi pytania o przyszłość relacji polsko-amerykańskich w obliczu wojny z Iranem. Skomentował to dla nas politolog i analityk spraw międzynarodowych, profesor Tomasz Pawłuszko.

  • Polska odmowa udostępnienia systemu obrony powietrznej wpłynie negatywnie na relacje z Waszyngtonem?
  • Zdolności ekspedycyjne mniejszych państw NATO są niewystarczające do prowadzenia wielowymiarowych działań na oddalonym o tysiące kilometrów Bliskim Wschodzie
  • Główne napięcia na linii Waszyngton-Europa dotyczą państw dysponujących flotą oceaniczną i lotniskowcami – Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii oraz Włoch, które stanowczo odmówiły udziału w inwazji

Ochrona własnego terytorium priorytetem Warszawy

Amerykańskie próby włączenia sprzętu wojskowego ze wschodniej flanki NATO do działań operacyjnych w regionie Zatoki Perskiej nie mogły zakończyć się sukcesem. Posiadane przez Siły Zbrojne RP nowoczesne zasoby przeciwlotnicze są krytycznym elementem architektury bezpieczeństwa w Europie Środkowej. Jak podkreśla profesor Tomasz Pawłuszko, waga tego amerykańskiego zapytania nie powinna być wyolbrzymiana:

- Prośba USA pod adresem Polski miała raczej charakter sondowania i była nieistotna w kontekście całego konfliktu.

Bieżący poziom nasycenia polskiego wojska zaawansowanymi systemami obrony przeciwlotniczej wciąż znajduje się w fazie budowy. Konieczność zabezpieczenia własnej przestrzeni powietrznej determinuje ramy, w jakich operuje Ministerstwo Obrony Narodowej.

- Polska ma niewiele baterii typu Patriot i prędzej mogłaby je wypożyczyć jednemu z państw arabskich, bombardowanych przez Iran – zauważa profesor Tomasz Pawłuszko.

Bezkompromisowe stanowisko Warszawy w sprawie dysponowania systemami rakietowymi wynika bezpośrednio z trwającej wojny za wschodnią granicą. Według eksperta ewentualny transfer uzbrojenia do stref innych konfliktów zbrojnych jest praktycznie niemożliwy:

- Taki scenariusz jest jednak bardzo mało prawdopodobny, gdyż nasze baterie mają chronić newralgiczne punkty Polski przed realną możliwością ataków rakietowych z Rosji. Nie wypożyczyliśmy ich nawet Ukraińcom. Myślę, że Amerykanie to rozumieją.

Dysproporcja między amerykańskimi potrzebami operacyjnymi a realnymi możliwościami Polski na Bliskim Wschodzie jest potęgowana przez profil wojsk lądowych, tworzonych z myślą o zadaniach terytorialnych w Europie. Profesor Tomasz Pawłuszko jednoznacznie ocenia zdolności polskiej armii w kontekście bliskowschodnim:

- Polska posiada głównie nieprzydatne w Iranie siły lądowe, a nasze nowe typy broni (samoloty, śmigłowce, obrona przeciwlotnicza) zostały niedawno zakupione i są dopiero do nas dostarczane.

Brak potencjału mniejszych państw NATO

Złożona logistyka i długa projekcja siły wymagają zdolności operacyjnych, którymi w strukturach Paktu Północnoatlantyckiego dysponuje zaledwie kilka stolic. Prowadzenie asymetrycznych działań zbrojnych tysiące kilometrów od własnych baz opiera się o niszczycielską dominację w domenach morskiej i powietrznej.

Wkład państw mniejszych i średnich w tak skomplikowane teatry działań z reguły sprowadza się do ról czysto pomocniczych. W obliczu pełnoskalowej operacji wymierzonej w Iran, taki udział nie odgrywa istotnej roli taktycznej, co otwarcie punktuje profesor Tomasz Pawłuszko:

- Z kolei pozostałe kraje NATO nie mają zbyt wiele do zaoferowania na tak dalekim froncie. Trałowce? Zespoły medyczne? Amunicję?

Rozczarowanie amerykańskiego dowództwa nie może zatem wynikać z zachowawczej postawy państw flanki wschodniej, a z czysto matematycznej kalkulacji potencjału bojowego.

- Stany Zjednoczone mają tego świadomość, że główni sojusznicy odmówili, a mniejsi nie mają potencjału aby brać udział w operacjach, które wymagają posiadania lotnictwa i floty oceanicznej – precyzuje badacz.

Izolacja Waszyngtonu i odmowa potęg morskich

Ciężar politycznej odpowiedzialności za trudności Pentagonu w formowaniu szerokiej koalicji militarnej spoczywa na decyzjach państw Europy Zachodniej. Prawdziwe tarcia na linii Waszyngton-Sojusznicy dotyczą wyłącznie potęg dysponujących rozwiniętymi zdolnościami ekspedycyjnymi. Profesor Tomasz Pawłuszko wprost wskazuje docelowych adresatów amerykańskich pretensji:

- Główne ostrze krytyki USA jest skierowane przeciwko takim krajom jak Wielka Brytania, Francja, Hiszpania i Włochy.

Fundamentem ewentualnych sukcesów USA na wodach Zatoki Perskiej jest wsparcie potężnych grup uderzeniowych, zdolnych do prowadzenia intensywnych operacji uderzeniowych. Wojskowy udział europejskich potęg był w kalkulacjach Departamentu Obrony USA kluczowy, lecz spotkał się z chłodną odmową dyplomatyczną.

- Te cztery kraje mają lotniskowce i realną możliwość operowania w regionie Bliskiego Wschodu. Wszystkie te kraje odmówiły udziału w inwazji – przypomina naukowiec.

Sytuacja, w której dyplomacja Stanów Zjednoczonych jest zmuszona do prowadzenia nieformalnego lobbingu u państw takich jak Polska o pojedyncze sztuki defensywnego sprzętu, uwypukla strategiczny impas. Podsumowując pozycję USA w obliczu wojny z Iranem, profesor Tomasz Pawłuszko wskazuje na genezę problemów wizerunkowych Waszyngtonu:

- Faktem jest, że z powodu aroganckiej polityki USA znalazły się dziś trochę w izolacji. Inaczej dyplomaci amerykańscy nie szukaliby choćby symbolicznego wsparcia sprzętowego.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji