Polska nie przejmie amerykańskich żołnierzy? Ekspert: "Nie jesteśmy na to przygotowani"
Prezydent Karol Nawrocki zadeklarował podczas wizyty na Litwie, że Polska jest gotowa przyjąć amerykańskich żołnierzy wycofywanych z terytorium Niemiec. Według zapowiedzi administracji w Waszyngtonie, relokacja ma objąć około 5 tysięcy wojskowych, a polska głowa państwa zamierza osobiście przekonywać prezydenta Donalda Trumpa do pozostawienia tych sił na wschodniej flance NATO. Realizacja tego scenariusza napotyka jednak na obiektywne wymogi logistyczne oraz zależy od ostatecznego profilu wycofywanych jednostek. Skomentował to dla nas Łukasz Jureńczyk, profesor i kierownik Katedry Polityki Bezpieczeństwa Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.
- Wycofanie brygady z Niemiec to efekt obrania przez USA kursu na region Azji i Pacyfiku oraz tarć dyplomatycznych z administracją kanclerza Friedricha Merza
- Skierowanie wojsk amerykańskich do Polski warunkuje to, czy za Odrą likwidowany będzie stały pułk kawalerii, czy wyłącznie brygada rotacyjna
- Polska posiada zmodernizowane bazy m.in. w Powidzu i Łasku dla sił rotacyjnych, jednak wciąż brakuje wielkoskalowego zaplecza socjalnego dla żołnierzy przenoszonych z rodzinami na stałe
Napięcia w NATO i deklaracja prezydenta
Decyzja o wycofaniu amerykańskiego kontyngentu z terytorium Niemiec została oficjalnie potwierdzona przez sekretarza obrony USA, Pete'a Hegsetha. Operacja, która według założeń ma potrwać od pół roku do dwunastu miesięcy, obejmuje relokację jednostki wielkości brygady, liczącej około 5 tysięcy żołnierzy. Krok ten wpisuje się w szerszą strategię Departamentu Obrony, zakładającą rewizję rozmieszczenia sił zbrojnych na świecie.
Reagując na doniesienia z Waszyngtonu, prezydent Karol Nawrocki podczas litewskich spotkań dyplomatycznych zaakcentował bezwzględną gotowość Rzeczypospolitej do przejęcia opuszczających Niemcy sił. Zapowiedział też uruchomienie bezpośrednich działań dyplomatycznych, których głównym celem będzie nakłonienie prezydenta Donalda Trumpa do utrzymania tych wojsk w Europie, co zagwarantowałoby wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Możliwość faktycznej realizacji tej deklaracji weryfikuje Łukasz Jureńczyk. Politolog osadza przegrupowanie wojsk amerykańskich w szerszych realiach globalnej rywalizacji mocarstw.
- Długookresowo Stany Zjednoczone będą się skupiały na zwiększaniu obecności wojskowej w regionie Azji i Pacyfiku, który jest kluczowy w kontekście strategicznej rywalizacji USA z Chinami. Ogłoszone wycofanie z Niemiec jednostki wielkości brygady jest konsekwencją przeprowadzonego przeglądu obecności sił amerykańskich na świecie, a decyzja ta zbiegła się w czasie z oburzeniem administracji amerykańskiej brakiem wsparcia i krytyką ze strony kanclerza Friedricha Merza działań zbrojnych USA wobec Iranu. Deklaracja prezydenta Karola Nawrockiego jest dobrym krokiem, gdyż wskazuje na ogólną gotowość Polski do przyjęcia większej liczebności Sił Zbrojnych USA na terytorium Rzeczypospolitej.

Zagadka wycofywanej jednostki
Zasadniczą niewiadomą w zaplanowanym procesie relokacji pozostaje dokładna identyfikacja wojsk, które docelowo opuszczą niemieckie bazy. Proces ten, zadeklarowany do wdrożenia w krótkim horyzoncie czasowym, potęguje presję na planistach wojskowych i państwach zabiegających o przejęcie amerykańskiego personelu.
To właśnie rodzaj dyslokowanej jednostki determinuje jej przyszłe kierunki docelowe oraz zakres potrzeb inwestycyjnych po stronie państwa przyjmującego. Całkowicie innych zasobów wymaga utrzymywanie infrastruktury dla oddziałów stacjonujących na stałe, a odrębnych rozwiązań potrzebują wojska przebywające na terytorium Europy w trybie regularnych rotacji.
Rozbieżności komunikacyjne wokół charakteru wycofywanych żołnierzy diagnozuje Łukasz Jureńczyk. Ekspert zwraca uwagę na sprzeczne komunikaty płynące ze strony europejskich środków masowego przekazu oraz szczytów amerykańskiego Departamentu Obrony.
- Nie wiemy jednak, jaka jednostka ma być wycofana z Niemiec, czy chodzi o stacjonujący w charakterze stałym w Vilseck 2. Pułk Kawalerii, czy o siły, które od 2022 roku stacjonują w Niemczech w charakterze rotacyjnym. Bawarskie media donoszą, że chodzi o jednostkę z Vilseck, jednak stwierdzenie przez sekretarza obrony USA Pete'a Hegsetha, że wycofanie miałoby nastąpić już w ciągu 6-12 miesięcy, poddaje to w wątpliwość.
Stan polskiej infrastruktury wojskowej
Szanse na trwałe ulokowanie dodatkowych tysięcy wojskowych nad Wisłą uzależnione są od pojemności zaplecza logistycznego państwa. Prezydent Karol Nawrocki gwarantował przed mediami dostępność odpowiedniej infrastruktury, jednak operacyjna użyteczność polskich obiektów ściśle zależy od wojskowego profilu przejmowanych żołnierzy.
Sprawna asymilacja sił zbrojnych w takiej skali nakłada na kraj gospodarza restrykcyjne kryteria przygotowawcze:
- dla obecności rotacyjnej warunkiem jest udostępnienie wielkopowierzchniowych poligonów, lotnisk wojskowych oraz certyfikowanych magazynów uzbrojenia,
- dla obecności stałej pojawia się bezwzględny wymóg skonstruowania zaplecza cywilnego, obejmującego dedykowane osiedla i anglojęzyczne placówki edukacyjne.
Oceniając zdolności polskich baz, Łukasz Jureńczyk wprost precyzuje, które scenariusze przyjęcia sił zbrojnych USA są realne na gruncie obecnych możliwości terenowych. Ekspert wymienia konkretne garnizony o strategicznym znaczeniu dla potencjalnych operacji o charakterze rotacyjnym.
- Jeśli faktycznie chodziłoby o stałą jednostkę w liczebności prawie 5 tys. żołnierzy, to Polska nie jest przygotowana na to pod względem infrastrukturalnym, gdyż wymagałoby to nie tylko odpowiednio dużych koszar, miejsc magazynowych i poligonu, ale, co jest największym wyzwaniem, przygotowania zaplecza mieszkaniowego i socjalnego, w tym anglojęzycznej szkoły dla rodzin tych żołnierzy. Inaczej wyglądałaby ta kwestia w przypadku brygady rotacyjnie stacjonującej w Niemczech, gdyż inwestycje poczynione w Polsce w ostatnich latach w infrastrukturę wojskową w licznych lokalizacjach, między innymi w Powidzu, Łasku i Drawsku Pomorskim, oraz podpisane porozumienia dwustronne ze Stanami Zjednoczonymi stwarzają takie możliwości. Wymagałoby to jednak dużej determinacji polskich władz.
Źródło: Goniec.pl