Termometry pokazały rekordową wartość. Tak gorąco w czerwcu jeszcze nie było, IMGW alarmuje
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej objął niemal cały kraj najwyższym stopniem ostrzeżeń przed upałami. Fala gorąca przyniosła już historyczny rekord temperatury, a synoptycy ostrzegają, że najtrudniejszy dzień dopiero przed nami. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa apeluje o ostrożność.
Czerwcowy rekord w Słubicach i co dalej
W sobotę w Słubicach w województwie lubuskim termometry pokazały 38,9°C. To najwyższa temperatura, jaką kiedykolwiek zmierzono w Polsce w czerwcu. Jak podkreśla IMGW, tegoroczna fala upałów już zapisuje się w historii polskiej meteorologii. Absolutny rekord wszech czasów wciąż jednak należy do Prószkowa na Opolszczyźnie, gdzie 29 lipca 1921 roku odnotowano 40,2°C.
Ta granica może zostać zagrożona już w niedzielę. Według prognoz IMGW na zachodzie kraju słupki rtęci dotrą lokalnie nawet do 42°C, czyli do wartości w czerwcu zupełnie niespotykanych. Gorąca masa powietrza utrzyma się nad Polską przez kolejne dni, a synoptycy nie wykluczają kolejnych rekordów.

Najwyższe alerty i apel RCB
Najwyższym, III stopniem ostrzeżeń objęto niemal cały kraj. Wyjątkiem jest jedynie województwo warmińsko-mazurskie, gdzie obowiązuje alert II stopnia. Wszystkie aktualne ostrzeżenia mają pozostać w mocy co najmniej do poniedziałkowego wieczora, a w kolejnych dniach nad Polską utrzyma się bardzo gorąca masa powietrza.
Już w piątek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do mieszkańców komunikat ostrzegawczy z najważniejszymi zasadami bezpieczeństwa. Służby apelują, by ograniczyć przebywanie na słońcu i zrezygnować z intensywnego wysiłku fizycznego, zwłaszcza w godzinach największego upału. Równie ważne jest regularne nawadnianie organizmu, noszenie nakrycia głowy oraz wybieranie lekkiej, przewiewnej odzieży. To podstawowe środki, które pomagają uniknąć przegrzania i udaru cieplnego w czasie tak ekstremalnych temperatur.
Gwałtowne burze z gradem na północnym zachodzie
Nad północno-zachodnią Polskę nasuwa się płytki niż z wilgotnym, zwrotnikowym powietrzem. Burze pojawią się z opóźnieniem, bo niska wilgotność przy ziemi przesunie je na późne popołudnie, wieczór, a nawet noc. Synoptycy ostrzegają, że choć komórki burzowe będą izolowane, mogą być bardzo gwałtowne.
Ponieważ chmury przemieszczają się wolno, opady będą sięgać do 25 milimetrów, a miejscami w kumulacjach nawet 35–40 milimetrów. Towarzyszyć temu będzie grad i porywy wiatru dochodzące punktowo do 100 kilometrów na godzinę. Zagrożenie obejmuje północno-zachodnią część kraju.
Poniedziałek: Polska podzielona na pół
W poniedziałek pogoda wyraźnie podzieli kraj. Front przyniesie ochłodzenie na zachodzie i północnym zachodzie, gdzie temperatura maksymalna spadnie do 28–32°C, a na wybrzeżu do około 22°C. Wschód i centrum kraju wciąż pozostaną jednak w gorącej masie powietrza z temperaturą sięgającą 39°C. Miejscami pojawią się przelotne opady deszczu i burze, lokalnie z gradem, którym towarzyszyć będą porywy wiatru dochodzące punktowo do 95 kilometrów na godzinę.
Najtrudniej zapowiada się noc. Zachmurzenie będzie umiarkowane i duże, a miejscami przejdą przelotne opady i burze, które zwłaszcza w pierwszej połowie nocy mogą mieć gwałtowny przebieg. Najwięcej deszczu spadnie na południowym zachodzie, gdzie ulewy mogą lokalnie przynieść do 50 milimetrów wody. W nocy będzie najchłodniej na zachodzie, od 15°C do 18°C, a najcieplej na wschodzie, od 20°C do 23°C.