Od lutego 2026 r. wielkie zmiany w bankomatach. Polakom odechce się wypłacać gotówkę
Nadchodzący rok przyniesie istotne zmiany w sposobie rozliczania transakcji bankomatowych. Choć dla klientów wszystko będzie wyglądało tak samo jak dotąd, mechanizmy działające w tle ulegną poważnej korekcie. Banki już analizują nowe realia kosztowe, a eksperci nie mają wątpliwości, że konsekwencje tych decyzji prędzej czy później odczują użytkownicy kart.
- System bankomatowy wchodzi w nowy etap
- Ile naprawdę kosztuje wypłata gotówki po zmianach?
- Jak banki mogą zmienić ofertę i co to oznacza dla klientów?
System bankomatowy wchodzi w nowy etap?
Przez wiele lat opłaty związane z wypłatą gotówki w bankomatach w Polsce pozostawały niemal niezmienne. Był to wyjątek na tle rosnących kosztów funkcjonowania całej infrastruktury finansowej. Operatorzy bankomatów ponosili coraz wyższe wydatki związane z serwisem urządzeń, transportem gotówki, zabezpieczeniami oraz spełnianiem nowych standardów technologicznych i regulacyjnych.
Przełom nastąpi w 2026 roku, kiedy zmienią się zasady rozliczeń pomiędzy bankami a operatorami bankomatów w ramach systemów płatniczych Visa i Mastercard. Choć formalnie dotyczy to relacji instytucji finansowych, skala podwyżek sprawia, że banki będą musiały na nowo przeliczyć opłacalność darmowych wypłat.
Szczególnie istotna jest struktura polskiego rynku. Zdecydowana większość bankomatów nie należy do banków, lecz do niezależnych operatorów. Oznacza to, że każda wypłata w takim urządzeniu generuje koszt po stronie banku klienta. Wraz ze wzrostem stawek rozliczeniowych ten koszt rośnie lawinowo.

Ile naprawdę kosztuje wypłata gotówki po zmianach?
Nowy model opłat wprowadza mechanizm mieszany: stałą kwotę oraz procent od wartości wypłacanej sumy. To zasadnicza różnica w porównaniu z dotychczasowym systemem, który w przypadku niektórych kart opierał się niemal wyłącznie na opłacie ryczałtowej.
W praktyce oznacza to, że im wyższa kwota wypłaty, tym droższa staje się sama transakcja z punktu widzenia banku. Przy standardowej wypłacie rzędu tysiąca złotych koszt obsługi jednej operacji niemal się podwaja, a w niektórych przypadkach nawet potraja w porównaniu do poprzednich lat.
Dla pojedynczego klienta różnica jest niewidoczna, ale w skali całego sektora mówimy o setkach milionów złotych rocznie. Banki obsługujące miliony wypłat miesięcznie muszą uwzględnić te zmiany w swoich budżetach, co automatycznie rodzi pytanie o dalsze utrzymywanie nieograniczonych darmowych wypłat.
Najbardziej narażone na wzrost kosztów są instytucje, które nie posiadają własnej sieci bankomatów. Każda wypłata ich klienta w urządzeniu zewnętrznego operatora generuje dodatkowy wydatek, który wcześniej był relatywnie niski, a teraz staje się realnym obciążeniem.
Jak banki mogą zmienić ofertę i co to oznacza dla klientów?
Eksperci są zgodni, że masowy powrót do stałych opłat za każdą wypłatę jest mało prawdopodobny. Konkurencja na rynku bankowym sprawia, że darmowy dostęp do gotówki wciąż pozostaje jednym z kluczowych elementów ofert. Zmienić się może jednak sposób jego realizacji.
Jednym z możliwych kierunków jest promowanie rzadszych, ale wyższych wypłat. Banki mogą zachęcać klientów do jednorazowego pobierania większych kwot zamiast kilku mniejszych transakcji. Innym rozwiązaniem może być ograniczenie liczby bezpłatnych wypłat w miesiącu lub uzależnienie ich od spełnienia określonych warunków, takich jak wpływy na konto czy aktywne korzystanie z karty.
Nie można też wykluczyć, że część instytucji wprowadzi progi kwotowe, od których wypłata będzie darmowa, lub odwrotnie – zacznie pobierać opłaty za niskie kwoty, aby zniechęcić do częstych wizyt przy bankomacie.
W najlepszej sytuacji pozostaną banki posiadające rozbudowaną własną sieć urządzeń. Będą one mogły kierować klientów do „swoich” bankomatów, gdzie koszt obsługi transakcji jest znacznie niższy. Dla klientów oznacza to potencjalnie większe znaczenie lokalizacji i wyboru banku w zależności od miejsca zamieszkania.
