Nowy proces Harveya Weinsteina rozpocznie się w kwietniu. Ujawniono szczegóły przygotowań i środki bezpieczeństwa
Dawny król Hollywood, Harvey Weinstein, w połowie kwietnia ponownie stanie przed sądem w Nowym Jorku. 73-letniproducent, odsiadujący już wyrok 16 lat więzienia, zmierzy się z drastycznymi zarzutami aktorki Jessiki Mann. Zrujnowane zdrowie oskarżonego i pamięć o niewyjaśnionej śmierci Jeffreya Epsteina sprawiają, że nadchodzący proces to wyścig z czasem. Zobacz, dlaczego poprzednia ława przysięgłych nie potrafiła wydać wyroku i co dokładnie czeka oskarżonego na sali sądowej.
- W połowie kwietnia rusza nowy proces Harveya Weinsteina przed sądem w Nowym Jorku
- 73-letni producent odpowie za napaść na aktorkę Jessicę Mann w 2013 roku
- Zły stan zdrowia oskarżonego rodzi uzasadnione obawy, czy dożyje on ogłoszenia wyroku
Mroczne tajemnice Hollywood: Dlaczego sprawa Weinsteina przypomina aferę Epsteina
Historia człowieka, który jesienią 2017 roku całkowicie wstrząsnął światem filmu, budzi dziś bardzo silne skojarzenia z inną głośną aferą z wyższych sfer. Chodzi o postać finansisty Jeffreya Epsteina. Dziennikarka Julie Brown z „Miami Herald” doprowadziła w 2019 roku do aresztowania człowieka, który latami utrzymywał zażyłe kontakty z najważniejszymi elitami polityki i biznesu.
Epstein nigdy nie stanął przed sądem, ponieważ zaledwie kilka tygodni po aresztowaniu znaleziono go martwego w nowojorskiej celi. Służby uznały to za odebranie sobie życia, ale do dziś krążą wokół tej sprawy liczne teorie spiskowe. Opinia publiczna nie doczekała się konkretnego wyroku. Pytania pozostały bez odpowiedzi.
Zbliżająca się rozprawa filmowego potentata nabiera przez to wymiaru symbolicznego. Zrujnowany wizerunkowo producent ma jeszcze szansę stanąć twarzą w twarz ze swoimi czynami.
Kluczowym warunkiem jest to, aby oskarżony w ogóle dożył werdyktu. Jego kondycja fizyczna staje się coraz słabsza. 73-letni mężczyzna porusza się na wózku inwalidzkim, zmaga się z ciężką cukrzycą oraz poważnymi chorobami serca.
Kto i o co oskarża producenta: Koszmar w luksusowym hotelu na Manhattanie
Głównym przedmiotem nowojorskiego procesu są drastyczne wydarzenia, o których od lat mówi Jessica Mann. Amerykańska aktorka poznała potentata na wczesnym etapie swojej kariery. Wydawał się jej troskliwym mentorem. Relacja uległa jednak brutalnej zmianie.
Do najgorszego epizodu doszło wieczorem 18 marca 2013 roku w hotelu DoubleTree by Hilton Metropolitan na Manhattanie. Pod pretekstem rozmowy o rolach filmowych oprawca miał dokonać w pokoju napaści. Przerażona kobieta bezskutecznie szukała drogi ucieczki.
Podczas poprzedniego postępowania, na żądanie prokuratury, aktorka ze szczegółami opowiedziała o intymnych i drastycznych detalach, w tym o deformacjach i rozległych bliznach na ciele oskarżonego. Widok ten wprawił ją w potężny szok.
Prawnicy dawnego giganta nie mieli dla niej litości. Przedstawiali w sądzie wiadomości tekstowe, które aktorka wysyłała do niego po napaści. Kobieta tłumaczyła to skrajną bezradnością wobec jego absolutnej władzy w branży. Ostatecznie załamała się i dostała ataku paniki na sali rozpraw, czytając list do swojego życiowego partnera. Weinstein w tym samym czasie obojętnie drzemał na ławie oskarżonych.
Paraliż na sali sądowej: Ile lat więzienia już grozi 73-letniemu producentowi
Poprzedni proces nie przyniósł rozstrzygnięcia. Grupa dwunastu przysięgłych spędziła na obradach zbyt wiele godzin, całkowicie tkwiąc w martwym punkcie. Przewodniczący grupy skarżył się na intensywną presję wywieraną przez resztę zespołu. Zastraszony mężczyzna odmówił powrotu na salę narad, co wymusiło unieważnienie postępowania.
Prokuratorzy nie złożyli jednak broni. Zbudowali całkiem nową ławę przysięgłych. Prawnicy oskarżonego próbują grać kartą litości, przedkładając pełną historię jego przewlekłych chorób. Nowojorska prokuratura pozostaje niewzruszona: wiek i choroby nie zwalniają z odpowiedzialności za lata brutalnych nadużyć.
Warto przypomnieć, że pozytywny dla niego wynik nowojorskich sporów nie uchroni go przed więzieniem. Aktualnie odbywa on już w pełni prawomocny wyrok 16 lat pozbawienia wolności w Kalifornii za przestępstwa wobec innych ofiar.
Nowa ława przysięgłych i wyścig z czasem. Co dokładnie wydarzy się w kwietniu
W połowie kwietnia machina sprawiedliwości na Manhattanie ruszy od nowa. Poprzednie postępowanie zakończyło się całkowitym fiaskiem, ponieważ ława przysięgłych utknęła w martwym punkcie. Przewodniczący grupy jurorów zgłaszał wprost, że czuje się zastraszany przez pozostałych członków składu, co wymusiło na sądzie unieważnienie całego procesu.
Teraz prokuratura i obrońcy stają do ponownej walki. Co dokładnie czeka oskarżonego i ofiarę w najbliższych tygodniach?
Start 14 kwietnia: Proces rozpocznie się z udziałem zupełnie nowej ławy przysięgłych, która od zera przeanalizuje wydarzenia z 2013 roku.
Ponowne zeznania: Jessica Mann będzie zmuszona raz jeszcze wrócić do traumatycznych wspomnień i opowiedzieć nowym jurorom o koszmarze z hotelu DoubleTree by Hilton.
Linia obrony: Prawnicy 73-letniego producenta z pewnością ponownie uderzą w wiarygodność aktorki, wykorzystując jej dawne wiadomości tekstowe. Skupią się też na dramatycznym stanie zdrowia oskarżonego – cukrzycy, przebytych operacjach serca i fakcie, że do sądu wjeżdża na wózku inwalidzkim.
Możliwa ugoda: W kuluarach pojawiają się doniesienia o możliwym porozumieniu z prokuraturą i częściowym przyznaniu się do winy, jednak żadne ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.
Warto pamiętać o jednym kluczowym fakcie. Nawet jeśli nowojorski sąd wyda korzystny dla Weinsteina wyrok, dawny gigant kina nie wyjdzie na wolność. W Kalifornii odsiaduje już prawomocny wyrok 16 lat pozbawienia wolności za inne przestępstwa.
Skąd w ogóle porównanie Weinsteina do Epsteina?
Zestawienie tych dwóch nazwisk w debacie publicznej absolutnie nie jest przypadkowe. Obaj mężczyźni przez lata wykorzystywali swoje gigantyczne wpływy, pieniądze i pozycję, by bezkarnie krzywdzić kobiety. Kiedy dziennikarka Julie Brown ujawniła kulisy imperium Jeffreya Epsteina, amerykańskie społeczeństwo liczyło na spektakularny proces i ostateczne rozliczenie zła.
Tak się jednak nie stało. W 2019 roku finansista został znaleziony martwy w nowojorskiej celi. Choć oficjalnie uznano to za odebranie sobie życia, sprawa do dziś budzi potężne kontrowersje. W historii Epsteina zabrakło najważniejszego: oficjalnego rozliczenia, odpowiedzi na kluczowe pytania i prawomocnego wyroku.
Właśnie dlatego dzisiejszy proces Harveya Weinsteina ma tak potężne znaczenie symboliczne. To realna szansa na to, by inna głośna sprawa potężnego oprawcy zakończyła się twardym i jednoznacznym finałem na sali sądowej, zamykając rozdział, którego w przypadku Epsteina zamknąć się nie udało. Głównym warunkiem pozostaje jednak to, czy fatalny stan zdrowia 73-letniego producenta pozwoli mu w ogóle dożyć ostatecznego werdyktu.
Źródło: Goniec