Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Nowe fakty ws. Iwony Wieczorek. Policjant: "To nie był przypadek"
Natalia Ziółkowska
Natalia Ziółkowska 21.01.2026 12:27

Nowe fakty ws. Iwony Wieczorek. Policjant: "To nie był przypadek"

Nowe fakty ws. Iwony Wieczorek. Policjant: "To nie był przypadek"
Fot. Policja

Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek wraca falami. Co kilka lat pojawia się nowy trop, nowe nazwisko, nowy przedmiot, który ma być brakującym elementem układanki. Tym razem jest nim biały Fiat Cinquecento, widziany nad ranem 17 lipca 2010 roku w rejonie Parku Reagana w Gdańsku.

Dla Marka Dyjasza, byłego dyrektora Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, to nie przełom, lecz kolejna cegiełka – ważna, ale nie rozstrzygająca.

– Nie utożsamiałbym tego kierowcy jako sprawcę tego zabójstwa, absolutnie nie. To jest następna cegiełka, następny element, który trzeba wyjaśnić.

Dyjasz przez lata analizował akta sprawy. Dziś mówi wprost: jego zdaniem Iwona Wieczorek nie żyje od samego początku, a śledztwo zbyt długo tkwiło w fazie poszukiwań osoby zaginionej.

Biały Fiat: świadek, nie morderca

Publikacja wizerunku samochodu po 15 latach ma – według Dyjasza – sens wyłącznie jako próba dotarcia do świadka. Kierowca mógł widzieć moment zniknięcia dziewczyny z monitoringu albo osoby, które pojawiły się w jej otoczeniu.

– Myślę, że ta osoba nawet nie wie, że jest poszukiwana. Może to być obcokrajowiec, który pracował sezonowo i po prostu wyjechał. Informacje mogły do niego nie dotrzeć.

Były inspektor podkreśla, że policja bardzo rzadko sięga po taki ruch bez dodatkowych informacji, których opinia publiczna nie zna.

– Być może funkcjonariusze mają dane, które pozwalają ukierunkować poszukiwania właśnie na tego kierującego.

Hipoteza, która wraca: ciąża

Najmocniejszym wątkiem rozmowy jest hipoteza dotycząca motywu zbrodni. Dyjasz nie wierzy w przypadkowego sprawcę.

– To była osoba znana Iwonie. Ktoś, komu ufała – mówi Gońcowi.

Kluczowa ma być informacja, którą dziewczyna chciała przekazać swojej babci. Relacja z nią była wyjątkowa – to jej powierzała sprawy, o których nie mówiła matce.

– Jedną z moich hipotez jest to, że Iwona Wieczorek była w ciąży.

Dyjasz rozwija tę wersję ostrożnie, ale konsekwentnie:

– Sugerowałem, że mogła to być ciąża, że szantażowała ojca dziecka – może finansowo, może emocjonalnie. Doszło do sprzeczki, niekontrolowanego zachowania. Ta osoba być może nie chciała jej zabić. Jedno uderzenie, niefortunny splot okoliczności – i stało się to, co się stało.

W tej wersji śmierć nie była zaplanowana, ale ukrycie ciała już tak – podyktowane strachem, paniką i chęcią „czystego konta”.

– Chciał się jej pozbyć, żeby nie szargała jego imienia, żeby nie było konsekwencji – dodaje.

Dlaczego nie znaleziono ciała Wieczorek?

Co jakiś czas media donoszą, że policja „wie, gdzie szukać”. Dyjasz studzi te emocje.

– Gdyby policja wiedziała, gdzie są zwłoki, działania byłyby natychmiastowe. Nie byłoby czekania.

Jego zdaniem pierwsze 48 godzin po zaginięciu zostały bezpowrotnie stracone.

Te pierwsze 48 godzin są kluczowe. Ślady znikają, sprawca ma czas na wpływanie na świadków, budowanie alibi. A koszty i skala postępowania rosną niebotycznie.

Dyjasz nie wierzy w scenariusz dobrowolnego zniknięcia.

– Nie przypominam sobie sprawy zabójstwa, w której ofiara po latach odnajduje się żywa. To są literackie fikcje.

Sprawca może być w aktach

Były dyrektor Biura Kryminalnego nie wyklucza, że sprawca już dawno pojawił się w śledztwie – tylko bez brakującego elementu motywu.

– Informacja z 20. czy 30. tomu może pozwolić wrócić do pierwszego tomu. Do ludzi, którzy tam są. Wtedy nie było tego elementu wiążącego.

To klasyczny mechanizm pracy Archiwum X: nowy kontekst dla starych zeznań.

Rozmowa schodzi też na cenę, jaką płaci się za lata pracy w wydziale zabójstw. Dyjasz mówi o niej bez patosu.

– Ja w samochodzie woziłem jednorazowe rękawiczki. Sto sztuk znikało w dwa, trzy miesiące. Jadąc na miejsce, już z daleka czułem zapach zwłok.

Ten zapach – jak mówi – został z nim na lata.

– Zastanawiam się czasem, czy to jakieś psychiczne skażenie. Przechodziłem Marszałkowską i czułem ten zapach. Okazywało się, że zwłoki rzeczywiście tam były.

Nie bał się zmarłych.

– To żywi są niebezpieczni.

Źródło: Goniec

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Komisja Europejska, Karol Nawrocki
Bruksela pozywa Polskę do TSUE i wnosi o kary. To pokłosie decyzji Nawrockiego
Iwona Wieczorek
Zniknęła o świcie i przepadła bez śladu. Nowe dowody w sprawie Iwony Wieczorek
"W żywe oczy kłamie". Ziobro atakuje Ministra Sprawiedliwości. Nie przebierał w słowach
"W żywe oczy kłamie". Ziobro atakuje Ministra Sprawiedliwości. Nie przebierał w słowach
Przełom w sprawie Iwony Wieczorek: Nowe ustalenia prokuratury
Przełom w sprawie Iwony Wieczorek: Nowe ustalenia prokuratury
policja, Iwona Wieczorek
Nieoficjalnie: To może być przełom w sprawie Iwony Wieczorek. Policjanci mają mieć informacje o ciele
płyta indukcyjna
[QUIZ] Ile naprawdę wiesz o swoich rachunkach za prąd? Możesz się zdziwić