Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Zdrowie > Niesłychane, co odkryli w herbacie z Lidla i Biedronki. Eksperci aż złapali się za głowy
Jakub Sumera
Jakub Sumera 18.02.2026 17:03

Niesłychane, co odkryli w herbacie z Lidla i Biedronki. Eksperci aż złapali się za głowy

Niesłychane, co odkryli w herbacie z Lidla i Biedronki. Eksperci aż złapali się za głowy
Canva

Zimowe herbaty owocowe i ziołowe wielu konsumentom kojarzą się ze zdrowiem, ciepłem i chwilą relaksu. Tymczasem badanie przeprowadzone przez Fundację Pro-Test ujawniły, że w popularnych naparach obecne są szkodliwe pestycydy. W niektórych analizowanych produktach wykryto nawet kilkanaście różnych substancji chemicznych, w tym jedną zakazaną w Unii Europejskiej, co podkreśla potrzebę większej kontroli jakości i ostrożności przy wyborze herbat dostępnych na rynku.

  • Analizy laboratoryjne na zlecenie Fundacji Pro-Test
  • Produkty znanych marek przebadane
  • Wyniki mogą zaskoczyć

Analizy laboratoryjne na zlecenie Fundacji Pro-Test

Na zlecenie Fundacji Pro-Test analizy laboratoryjne przeprowadził Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności działający w strukturach Instytut Ogrodnictwa — Państwowy Instytut Badawczy w Skierniewice. Badaniem objęto dziewięć popularnych herbatek zimowych dostępnych w sprzedaży detalicznej.

Wyniki testów wykazały znaczące różnice między produktami poszczególnych marek. W jednej z analizowanych herbat laboratorium zidentyfikowało aż 15 różnych pozostałości pestycydów. W czterech kolejnych próbkach liczba wykrytych substancji mieściła się w przedziale od 10 do 14. Jedynie dwa produkty zawierały po jednym wykrytym środku ochrony roślin, co wyraźnie odróżniało je od pozostałych.

Najwięcej zastrzeżeń wzbudziła herbata Herbaciany Ogród Zimowy Sekret marki Herbapol, w której stwierdzono obecność 15 różnych substancji. Wysoką liczbę pozostałości odnotowano również w produkcie Bifix – Herbata Zimowa ekspresowa (14 substancji), w herbacie Mokate marki Loyd – Rozgrzewająca Malina z cynamonem i czarnym pieprzem (11 substancji) oraz w produkcie Irving – Grzaniec z jabłkiem i cynamonem (10 substancji).

Organizatorzy badania podkreślają, że sama liczba wykrytych pestycydów nie musi automatycznie oznaczać przekroczenia dopuszczalnych norm, jednak pokazuje skalę zróżnicowania między markami oraz kumulację środków ochrony roślin w surowcach roślinnych wykorzystywanych do produkcji herbat aromatyzowanych. Wyniki mogą stać się punktem wyjścia do dalszej dyskusji na temat jakości surowców, kontroli dostawców oraz standardów bezpieczeństwa żywności w segmencie popularnych produktów sezonowych.

Niesłychane, co odkryli w herbacie z Lidla i Biedronki. Eksperci aż złapali się za głowy
Pestycydy w herbatkach, fot. Canva 

Produkty znanych marek przebadane

W badaniu znalazła się między innymi herbata marki własnej sieci Lidl - „Lord Nelson Rozgrzewające Smaki cytryna i miód”. Analiza laboratoryjna wykazała obecność 13 różnych pestycydów w próbce, co znacząco przekracza deklarowany przez sieć limit czterech substancji czynnych w produktach własnych. Wynik ten może budzić poważne wątpliwości co do kontroli jakości i zgodności z wewnętrznymi standardami sieci.

Nieco lepiej wypadły herbatki marek własnych Biedronka – „Remsey Rozgrzej się!” oraz „Zielnik DOZ”, w których stwierdzono obecność po trzech pestycydów. Choć również zawartość ta nie jest zerowa, mieści się w granicach znacznie niższych niż w przypadku produktów Lord Nelson, co sugeruje większą staranność w doborze surowców lub kontrolę procesów produkcji.

Najniższy poziom pozostałości pestycydów - po jednej substancji - odnotowano w herbatach marek „Lipton” oraz „Teekanne”. Wyniki te wskazują, że jakość produktów może znacząco różnić się nie tylko między markami sieciowymi a producentami prywatnymi, ale także między poszczególnymi producentami herbatek aromatyzowanych.

Eksperci podkreślają, że obecność licznych pestycydów w herbacie aromatyzowanej, nawet przy zachowaniu dopuszczalnych norm, może budzić obawy konsumentów i wskazywać na potrzebę wzmocnienia kontroli jakości surowców oraz większej transparentności producentów wobec klientów. Badanie pokazuje również, jak istotne jest świadome wybieranie produktów i zwracanie uwagi na pochodzenie surowców w kontekście zdrowia i bezpieczeństwa żywności.

Wyniki mogą zaskoczyć

Eksperci zwracają uwagę na zjawisko określane jako tzw. „koktajl pestycydów”. Obowiązujące normy prawne dotyczą jedynie pojedynczych substancji chemicznych, nie uwzględniając ich jednoczesnej obecności w jednym produkcie spożywczym.

- Nikt nie pije pestycydów osobno, tylko razem, w jednym kubku. Do tego dochodzą pestycydy znajdujące się w wielu innych produktach, które spożywamy każdego dnia. (…) Taki koktajl pestycydów może wpływać na organizm w sposób trudny do przewidzenia - mówi Piotr Koluch, prezes Fundacji Pro-Test.

W części badanych herbat laboratoryjnie wykryto również chloropiryfos – substancję zakazaną w Unii Europejskiej od 2020 roku. Znaleziono ją m.in. w produktach marki Lord Nelson, Mokate (Loyd Rozgrzewająca Malina z cynamonem i czarnym pieprzem), Bifix (Herbata Zimowa ekspresowa), Irving (Grzaniec z jabłkiem i cynamonem) oraz w największej ilości w herbacie Herbapol (Herbaciany Ogród Zimowy Sekret).

Badania naukowe wskazują, że nawet niewielkie dawki chloropiryfosu mogą negatywnie oddziaływać na rozwijający się układ nerwowy dzieci, co dodatkowo podkreśla wagę problemu i potrzebę wprowadzenia skuteczniejszych kontroli jakości surowców roślinnych stosowanych w produkcji herbat aromatyzowanych.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji