Ceny pączków 2026 pod lupą. Gdzie najtaniej, a gdzie zapłacisz fortunę?
Dzisiejszy poranek w całej Polsce wygląda identycznie – setki osób w w marketach, walczący i robiący wszystko, by zdobyć choć jeden karton słodkich wypieków. Tłusty Czwartek 12 lutego 2026 roku przejdzie do historii jako dzień, w którym giganci handlowi rzucili wszystkie karty na stół, wywołując emocje, jakich dawno nie widzieliśmy. Z tego artykułu dowiesz się dokładnie jakie oferty przygotowały w tym roku sklepy.
- Sklepy, w których są największe okazje, które mogą umknąć Twojej uwadze
- Na co zwrócić uwagęw najpopularniejszych gazetkach promocyjnych
- Które sieci handlowe zagrały va banque, oferując ceny niemal niemożliwe?
Emocje sięgają zenitu: Polacy ruszyli do boju o słodkości
Wstaje świt, a pod popularnymi dyskontami już pojawiają się pierwsi klienci. Jednak powód jest konkretny – to coroczne szaleństwo, które w 2026 roku przybrało na sile bardziej niż kiedykolwiek. Atmosfera w kolejkach jest gęsta, jedni nerwowo przeliczają monety w portfelach, inni z telefonami w ręku śledzą najnowsze doniesienia o tym, gdzie pączek kosztuje mniej.
Czy to jeszcze radość z tradycji, czy może już tylko pogoń za cyferkami na paragonie? Markety doskonale wiedzą, jak grać na naszych uczuciach. Oferta pączków to dziś nie tylko kwestia jedzenia, to symbol statusu łowcy okazji. Każdy chce wyjść ze sklepu z triumfalnym uśmiechem, niosąc pudło pełne lukrowanych pyszności, za które zapłacił ułamek ceny rynkowej. Ale czy każda "okazja" faktycznie nią jest? Za chwilę przyjrzymy się konkretom, które mogą zmienić Twoje spojrzenie na dzisiejsze zakupy.

Wojna gigantów na dnie cenowym – kto dał mniej?
Kiedy myślimy o Tłustym Czwartku, przed oczami stają nam najwięksi gracze. Do bitwy, którą zwykle kojarzyliśmy tylko z Biedronką i Lidlem, w tym roku z ogromną siłą dołączyły Carrefour oraz Kaufland. Te sieci w 2026 roku postawiły na skrajnie różne strategie, by przyciągnąć naszą uwagę. Specjaliści od marketingu dawkują informacje, zmieniając ceny z godziny na godzinę, byle tylko przebić ofertę konkurencji o jeden marny grosz lub zaproponować "gratis", któremu trudno się oprzeć.
Wielu z nas zastanawia się: jak to możliwe, że taki produkt może mieć tak niskie ceny. To czysty marketing i mechanizm tzw. "price matchingu", gdzie pączek staje się wabikiem. Sklep jest gotów stracić na słodkim wypieku, byle tylko przyciągnąć Cię do środka. W tym roku Carrefour postawił na potężną różnorodność, oferując aż 27 rodzajów pączków, podczas gdy Kaufland uderzył mechanizmem "1+1 gratis", który ma sprawić, że Twój koszyk wypełni się po brzegi.
Wielkie zestawienie: Kto w 2026 roku oferuje najwięcej za najmniej?
Zamiast suchych danych, przyjrzyjmy się brutalnym faktom z dzisiejszego poranka. Oto jak prezentują się stawki w najpopularniejszych sieciach – od niemal darmowych kąsków po luksusowe rarytasy:
Biedronka: Jeśli masz w planach nakarmić całą armię, pączek z nadzieniem (65 g) kosztuje tu zaledwie 0,05 zł. Warunek jest jeden i dla wielu zaporowy: musisz kupić aż 24 sztuki. Jeden fałszywy ruch przy kasie i cena drastycznie wzrośnie.
Lidl: Sieć z żółto-niebieskim logo oferuje pączka z nadzieniem wieloowocowym za 0,09 zł. Tu próg jest niższy, bo wystarczy zakup 12 sztuk, co czyni tę ofertę najbardziej pożądaną przez przeciętną polską rodzinę.
Carrefour: W tej sieci za klasycznego pączka zapłacisz 0,29 zł, pod warunkiem zakupu 12-paku. To stabilna oferta dla tych, którzy nie chcą walczyć o każdą setną grosza w innych dyskontach.
Kaufland: Tu cena za sztukę w wielopaku również wynosi 0,29 zł. Jednak sieć kusi czymś innym – pączkiem premium z powidłami śliwkowymi w systemie 1+1 gratis, co daje kwotę 1,74 zł za sztukę (przy cenie regularnej 3,49 zł).
Netto: Dla tych, którzy omijają największe tłumy, Netto przygotowało ofertę 0,49 zł za pączka przy zakupie 12 sztuk. Drożej niż u liderów, ale wciąż niemal za darmo w porównaniu do cen z osiedlowych sklepików.
Carrefour Premium: Jeśli szukasz egzotyki, jak Yuzu czy słony karmel, musisz przygotować się na wydatek rzędu 5,99 zł za jedną sztukę. To już nie jest tania przekąska, to inwestycja w doznania.
Wielopaki i ogromny wybór smaków
Spoglądając na tabelę, można odnieść wrażenie, że pączki są niemal darmowe. Ale uwaga! To tutaj zaczynają się prawdziwe schody i emocjonalny rollercoaster. Aby cieszyć się ceną na poziomie 5 groszy w Biedronce czy 9 groszy w Lidlu, musisz być przygotowany na hurtowy zakup. Jeśli Twoja rodzina jest mała, a Ty skusisz się na tylko 2-3 sztuki, cena nagle szybuje w górę do kwot regularnych, często przekraczających złotówkę.
Kaufland w 2026 roku zagrał kartą "jakości w dobrej cenie" – ich pączek z nadzieniem śliwkowym w promocji 1+1 gratis kosztuje 1,74 zł, co przy cenie regularnej 3,49 zł wydaje się uczciwym układem bez konieczności kupowania całego kartonu. Z kolei Carrefour to w tym roku "król wyboru". Możesz tam kupić pączka za 29 groszy (w 12-paku), ale tuż obok kuszą wersje premium z yuzu czy słonym karmelem za blisko 6 złotych. To psychologiczna pułapka: idziesz po taniego pączka, a wychodzisz z "fikuśnym" wypiekiem, który kosztuje 20 razy tyle.
Dla tych, którzy szukają absolutnego szczytu luksusu, rzemieślnicze cukiernie i restauracje takie jak "U Fukiera" Magdy Gessler przygotowały ofertę dla osób o naprawdę zasobnych portfelach. Tam jeden pączek z nadzieniem różanym to wydatek rzędu 21-26 złotych. Różnica między dyskontem a ekskluzywną cukiernią w 2026 roku wynosi więc ponad 40 000%! Czy ten sam smak wart jest takiej dopłaty? To pytanie, na które każdy Polak musi sobie odpowiedzieć dziś sam, stojąc przed sklepową półką.
Źródło: Goniec