Bukiet z Lidla na Walentynki? Kobiety nie gryzły się w język. Powiedziały, co naprawdę o nim myślą
Walentynkowa gorączka sprawia, że kwiaciarnie podnoszą ceny nawet o kilkaset procent, podczas gdy dyskonty utrzymują stabilną ofertę. Zatem czy kwiaty z dyskontu na Walentynki, to przejaw „prostego rozwiązania” czy może nowoczesnego pragmatyzmu?
- Kiaty z marketów są często świeższe niż te z małych punktów sprzedaży.
- Kluczem do sukcesu jest „odmarkecenie” bukietu.
- Kobiety coraz częściej doceniają praktyczny wymiar prezentów.
Świeżość na wagę złota. Dlaczego dyskont wygrywa logistyką?
Wiele osób obawia się, że jakość kwiatów w marketach jest niższa. Nic bardziej mylnego. Obecnie, sklepy działają na ogromną skalę, co wymusza na nich rygorystyczne przestrzeganie łańcucha chłodniczego. Kwiaty trafiają z giełdy w Holandii do polskich sklepów w rekordowym tempie. Świeże tulipany, róże czy lilie w marketach mają ogromną rotację. Towar nie zalega na półkach, a to gwarantuje, że pąki rozwiną się dopiero w wazonie u obdarowanej osoby.

Anonimowe opinie. Polki przerywają milczenie
Aby zbadać temat u źródła, przeanalizowaliśmy głosy kobiet, pytając o to co mają do powiedzenia:
„Dla mnie liczy się fakt, że mąż o mnie pamiętał. Jeśli kupi mi wielkie naręcze tulipanów w Lidlu, będę zachwycona. Ważne tylko, żeby nie dawał mi ich w tej szeleszczącej, marketowej folii z kodem kreskowym, to zabija cały klimat”. Małgorzata, 32 lata
„Pracuję w korporacji i widzę, jak wszystko drożeje. Kwiaty z kwiaciarni 14 lutego to rozbój w biały dzień. Wolę, żeby partner kupił bukiet w Lidlu, a zaoszczędzone pieniądze dołożył do wspólnej kolacji lub wyjścia do kina”. Monika, 28 lat
„Szczerze? Jestem fanką roślin doniczkowych. Stoją miesiącami, a nie kilka dni. Jeśli facet wie, że to lubię, to miejsce zakupu nie ma dla mnie żadnego znaczenia”. Magdalena, 45 lat
„Mój chłopak raz przyniósł mi bukiet róż z marketu, ale nawet ich nie przyciął i zostawił cenę. To było słabe. Nie chodzi o to, że z marketu, ale o to, że wyglądało to na kupione w 30 sekund między parówkami a bułkami”. Patrycja, 22 lata
Jak zamienić „marketowy bukiet” w luksusowy prezent?
Największym wrogiem romantyzmu jest kod kreskowy. Aby bukiet z Lidla wyglądał na ekskluzywny, wystarczy kilka minut pracy. Po pierwsze: zdejmij folię. Po drugie: przytnij łodygi pod kątem 45 stopni. Po trzecie: owiń kwiaty w szary papier ozdobny lub przewiąż je lnianym sznurkiem. Taka personalizacja prezentu pokazuje, że włożyłeś w to wysiłek. Kwiaty przestają być produktem z półki, a stają się przemyślanym podarunkiem.
Uważność ważniejsza niż metka
Warto spojrzeć na kwiaty nie jako na obowiązkowy zakup, ale jako sposób na pokazanie, że naprawdę zna się osobę, której się je wręcza. Dla wielu kobiet kluczowym, nie jest sam bukiet, ale uważność, jaka za nim stoi. To właśnie ta osobista więź i zrozumienie jej świata sprawiają, że nawet zwykłe kwiaty z marketu stają się symbolem bliskości. Bez względu na to, czy to kwiaty z certyfikatem, czy wspólne wyjście, to najważniejsze jest poczucie, że druga osoba czuje się zauważona i doceniona za to, kim jest na co dzień.
źródło: ustalenia własne, UOKiK