Pukają do drzwi bez zapowiedzi i sprawdzają jedną rzecz. Od lutego ruszyły kontrole w całej Polsce
W wielu miastach w Polsce ruszają kontrole, o których niewielu mieszkańców zdaje sobie sprawę. Urzędnicy sprawdzają, kto naprawdę mieszka w lokalach i zestawiają te informacje z deklaracjami składanymi do gmin. Gdy dane się nie zgadzają, sprawa może zakończyć się wezwaniem do zapłaty i przykrymi konsekwencjami finansowymi.
- Urzędnicy u drzwi. Ruszają masowe kontrole
- Nie tylko deklaracja. Sprawdzają dane i pytają sąsiadów
- Jedni straszą dopłatami, inni apelują. Tak gminy sprawdzają mieszkańców
Urzędnicy u drzwi. Ruszają masowe kontrole
Coraz więcej gmin w Polsce zaostrza działania wobec procederu zaniżania liczby mieszkańców w deklaracjach podatku od śmieci. W wielu miejscach urzędnicy mają teraz szeroki katalog narzędzi weryfikacyjnych, aby sprawdzić, czy deklaracje zgadzają się z rzeczywistością. W praktyce może to oznaczać wizytę w mieszkaniu, analizę danych z instytucji, a nawet kontakt z sąsiadami.
Na przykład, od początku roku w Braniewie opłata za wywóz odpadów komunalnych wzrosła z 36 zł do 63 zł za osobę, a w Jaworznie z 41 zł do 51 zł. Wyższe stawki powodują, że gminy intensyfikują kontrole deklaracji o liczbie mieszkańców.
Eksperci wskazują, że uczciwe deklarowanie liczby osób ma kluczowy wpływ na koszty gospodarki odpadami. Każda niezgłoszona osoba to teoretycznie więcej odpadów i wyższe wydatki dla wszystkich. Wszystkie te działania mają poprawić sprawiedliwość rozliczeń w systemie gospodarowania odpadami komunalnymi.

Nie tylko deklaracja. Urzędnik sprawdzi dane i zapyta sąsiada
Nowe kontrole dotyczą głównie sprawdzania zgodności deklaracji o liczbie mieszkańców z faktycznym stanem. Gminy samodzielnie analizują oświadczenia, porównując je z informacjami dostępnymi w innych instytucjach. Te dane pochodzą m.in. z ZUS, Urząd Skarbowy oraz Straży Miejskiej.
Przy tym urzędnik nie jest ograniczony tylko do suchych danych – w procedurze mogą też pojawić się zeznań sąsiadów. W praktyce oznacza to, że urząd może poprosić mieszkańców sąsiednich lokali o informacje dotyczące faktycznej liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość.
Takie narzędzie ma pomóc w wykrywaniu przypadków, w których deklaracje były celowo zaniżone, by obniżyć wysokość opłat za wywóz śmieci. Kontrole mogą się odnosić nawet do okresu sprzed kilku lat, ponieważ zgodnie z prawem urząd ma prawo sprawdzać deklaracje wstecz nawet przez pięć lat.
W komunikacie spółdzielni „Zawiszów” ze Świdnika czytamy, że jeśli wyjdzie na jaw, iż liczba mieszkańców była zaniżona, to mieszkańcy będą musieli dopłacić brakujące kwoty wraz z odsetkami.
Jedni straszą dopłatami, inni apelują. Tak gminy sprawdzają mieszkańców
Jak pokazują przykłady z różnych części Polski, podejście do kontroli może być różne. W gminie Jaworzno władze kładą nacisk na edukację i sąsiedzką współpracę.
Przypominajmy sąsiadom zasady, podpowiadajmy jak należy się zachować i gdzie zgłosić korektę, a przede wszystkim pamiętajmy, że system gospodarki odpadami to nasze wspólne środki, a uczciwość każdego z nas wpływa na wysokość opłat wszystkich mieszkańców
-czytamy w liście podpisanym przez zastępce prezydenta Jaworzna
Taka wypowiedź pokazuje, że część samorządów próbuje łączyć kontrole z prospołecznymi apelem o uczciwe deklarowanie. W innych miejscach kontrola jest bardziej formalna, a dane z instytucji i urzędów wykorzystywane do identyfikacji różnic między deklarowaną a faktyczną liczbą mieszkańców.
Kontrole te wywołują jednak różne reakcje społeczne. Część mieszkańców obawia się nadmiernej ingerencji w życie prywatne, zwłaszcza jeśli weryfikacja opiera się na zeznaniach osób trzecich. Z drugiej strony samorządy wskazują, że bez skutecznej weryfikacji system może być narażony na nadużycia i niesprawiedliwe obciążenia tych, którzy deklarują uczciwą liczbę mieszkańców.