Nietypowe sceny w Biedronce w Tłusty Czwartek. Ludzie patrzyli tylko na koszyk
W internecie zawrzało tuż po publikacji zdjęcia z jednego z marketów sieci Biedronka w jednym z polskich miast. To, co klient zapakował do swojego wózka, wywołało lawinę komentarzy i skrajnych emocji wśród obserwatorów. Sprawdziliśmy, co tak naprawdę poruszyło internautów w mediach społecznościowych i jakie są źródła tego zamieszania.
- Viralowe zdjęcie ze Słupska podbija sieć
- Internauci stają w obronie klienta
- Zakupy dla firmy najbardziej prawdopodobnym powodem
- Dyskusja o tradycji i jakości wypieków
Viralowe zdjęcie ze Słupska podbija sieć
Zdjęcie, które stało się zarzewiem internetowej dyskusji, zostało opublikowane przez popularny profil „Aktualny Spotted Słupsk” na Facebooku. Na fotografii uwieczniono klienta sieci Biedronka, który w swoim wózku transportował ogromną liczbę kartonów wypełnionych pączkami.
Autor wpisu, wyraźnie zniesmaczony widokiem, opatrzył migawkę krytycznym komentarzem dotyczącym składu produktów oraz ilości rzekomo spożywanego cukru. Stwierdził on, że niektórych cena pączków poniosła i szczerze współczuje osobie, która będzie musiała zjeść taką ilość „chemii”. Post błyskawicznie zyskał setki polubień oraz wywołał niezwykle gorącą dyskusję pod opublikowanym materiałem.
„Niektórych cena pączków poniosła. Wyjeżdżają z wypchanymi po brzegi wózkami tą chemią, współczuję tyle tego jeść.”
Internauci stają w obronie klienta
Zamiast spodziewanej fali hejtu, pod zdjęciem pojawiło się mnóstwo komentarzy broniących klienta. Internauci zwracali uwagę, że każdy ma prawo kupować to, na co ma ochotę, i nikomu nic do tego. Wielu z nich podkreślało, że fotografowanie kogoś bez jego zgody tylko po to, by go publicznie ocenić, jest po prostu słabe.
Ludzie stanęli murem za mężczyzną, przypominając, że prywatność w sklepie to rzecz święta. Tak zdecydowana reakcja pokazuje, że polscy użytkownicy sieci coraz częściej potępiają publiczne wyśmiewanie innych osób bez poznania pełnego kontekstu danej sytuacji.
“Strach teraz chodzić na zakupy, bo zostaniesz sfotografowany. […] A nawet jak zje sam to smacznego, i nic nikomu do tego”
Zakupy dla firmy najbardziej prawdopodobnym powodem
Większość komentujących szybko znalazła logiczne wyjaśnienie dla tak ogromnych zakupów. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna robił zaopatrzenie dla dużej firmy lub zakładu pracy. W Tłusty Czwartek polscy pracodawcy często fundują pączki swoim zespołom, a jeden karton mieści zazwyczaj 12 sztuk. Przy dużej skali zatrudnienia pełny wózek to po prostu standardowa logistyka, a nie objaw osobistego łakomstwa.
“Może kupuje do jakiegoś zakładu pracy żeby poczęstować pracowników. Niech każdy kupuje co uważa i nic nikomu do tego. Ja bym doceniła gest nawet jeśli to pączek z biedry. Nikt nikogo do jedzenia nie zmusza jeśli komuś nie odpowiada”
Zamiast krytyki, klientowi należy się uznanie za trud dostarczenia słodkiego poczęstunku dla kilkudziesięciu osób. Taki gest w biurach czy na halach produkcyjnych to sprawdzony sposób na poprawę atmosfery wśród całej załogi.
Dyskusja o tradycji i jakości wypieków
Warto obalić popularny mit, że tanie pączki z marketu są zawsze bardziej szkodliwe od tych „premium”. Dane pokazują, że standardowy pączek z dyskontu ma około 300-350 kcal, podczas gdy modne wypieki rzemieślnicze z ciężkimi kremami mogą mieć ich nawet 600. Co więcej, badania składu często wykazują, że obie wersje smażone są na podobnych tłuszczach.
Tanie pączki mają często prostszy skład i mniej cukru (ok. 15g na sztukę) niż wersje z bogatym lukrem i posypkami. Wybór tańszej opcji nie oznacza więc automatycznie gorszego wpływu na zdrowie, o ile zachowamy tradycyjny, jednodniowy umiar.
Niezależnie od tego, czy wybieramy pączki rzemieślnicze, czy te z Biedronki, najważniejszy pozostaje gest. Cała historia pokazuje, że choć pączki budzą emocje, to jeszcze większe poruszenie wywołuje nasza kultura osobista w sieci. Ostatecznie większość z nas życzyła po prostu nieznajomemu mężczyźnie udanego świętowania.