Czerwone flagi w związku. Kiedy uciekać? Zapytaliśmy o to ekspertki
Zaczyna się od komplementów, czułych wiadomości i deklaracji: „chcę się tobą zaopiekować”. Kończy – na izolacji, ekonomicznej zależności i zniszczonym poczuciu własnej wartości. Przemoc psychiczna rzadko przychodzi z hukiem. Częściej wsuwa się w relację po cichu, pod przykrywką troski.
Według badań kobiety potrzebują średnio od siedmiu do dziewięciu prób, by ostatecznie odejść od przemocowego partnera. Dlaczego tak trudno przerwać coś, co z zewnątrz często wygląda jak „normalny związek”?
Czułość, która odbiera sprawczość
– Pierwsze sygnały pojawiają się bardzo wcześnie, ale są zamaskowane. Łatwo pomylić je z troską i chęcią zaopiekowania się – mówi w rozmowie z Gońcem. Dorota Minta, psycholożka i psychoterapeutka.
Słowa, które na początku brzmią jak obietnica bezpieczeństwa, z czasem stają się komunikatem o braku kompetencji. „Nie, nie kochanie, ty tego nie rób, ja to zrobię. Nie poradzisz sobie”. Wyręczanie w codziennych sprawach stopniowo przechodzi w kontrolę: nad pieniędzmi, kontaktami, sposobem ubierania się, a w końcu – nad tym, jak ofiara myśli o samej sobie.
Przemoc psychiczna nie polega na jednym wybuchu. To proces. Systematyczne podważanie decyzji, umniejszanie, zawstydzanie.
– Z osoby energicznej, twórczej i odważnej dzień po dniu robi się osobę wycofaną, która przestaje wierzyć we własne odczucia – tłumaczy Minta.
„Złota klatka”
Ofiary często opisują swoje życie jako „złotą klatkę”. Z zewnątrz wszystko się zgadza: stabilność finansowa, wspólne mieszkanie, wakacje. W środku – samotność i lęk.
– Pojawia się komunikat: „Po co będziesz pracować? Ja zarobię na nas. Zostań w domu” – wyjaśnia Dorota Minta.
Ekonomiczne uzależnienie bywa jednym z kluczowych narzędzi kontroli. Odebranie niezależności finansowej oznacza ograniczenie możliwości odejścia.
W programie „MissJa” występuje anonimowa bohaterka, która w toksyczny związek weszła jako nastolatka. Granice zaczęły się zacierać niemal od pierwszych miesięcy. Presja – także seksualna – pojawiła się szybko.
– Zgodziłam się na coś „w prezencie na walentynki”. Czułam, że muszę – opowiada. – To nie była moja decyzja, to nie były moje chęci.
W relacjach przemocowych seks bywa walutą: sposobem na uniknięcie odrzucenia, próbą „naprawienia” napięcia. Mechanizm winy i wstydu skutecznie zamyka drogę do sprzeciwu.
Gaslighting: podważanie rzeczywistości
Jednym z najbardziej destrukcyjnych narzędzi przemocy psychicznej jest gaslighting – systematyczne podważanie faktów i emocji ofiary. „Przesadzasz”, „to się nie wydarzyło”, „znowu histeryzujesz” – takie komunikaty z czasem niszczą zaufanie do własnych zmysłów.
– To forma prania mózgu. Manipulacyjne strategie sprawiają, że kobieta przestaje ufać sobie, a zaczyna wierzyć sprawcy – mówi Gońcowi Jolanta Gawęda z Fundacji Feminoteka.
Statystyki są jednoznaczne: w przypadku przestępstwa znęcania się zdecydowaną większość osób pokrzywdzonych stanowią kobiety. Skutki psychiczne przemocy mają często charakter długofalowy. Psychologowie mówią o tzw. złożonym zespole stresu pourazowego (C-PTSD) – efekcie wieloletniego życia w stanie napięcia i zagrożenia.
To nie pojedynczy incydent, lecz suma drobnych, raniących zdarzeń: ironicznych komentarzy, wybuchów złości, milczących kar, kontroli telefonu. Trauma nie powstaje jednorazowo – ona się odkłada.
Dlaczego odchodzą dopiero za którymś razem?
– Kobiety odchodzą od przemocowych partnerów dopiero za którymś razem. Mówimy o siedmiu, dziewięciu próbach – podkreśla Dorota Minta.
Powodów jest wiele: uzależnienie emocjonalne, ekonomiczne, lęk przed eskalacją przemocy, wstyd. Istotny jest także kontekst kulturowy. Wciąż silne jest przekonanie, że „o związek trzeba walczyć”, a kobieta powinna być cierpliwa i wyrozumiała.
Ofiara nierzadko słyszy od otoczenia, że „wyolbrzymia” albo „prowokuje”. Przemoc psychiczna bywa trudna do udowodnienia, a system – jak zauważa Jolanta Gawęda – wciąż wymaga lepszego przeszkolenia służb w zakresie jej rozpoznawania.
„Wierzę tobie”
Co może zrobić bliska osoba, która widzi, że ktoś znika w takiej relacji? Najgorsze są oceny i ultimata. „Rzuć go natychmiast” rzadko pomaga – częściej izoluje.
– Najważniejsze jest jedno zdanie: „Wierzę tobie. Wierzę, że to się wydarzyło. Jestem z tobą” – mówi Jolanta Gawęda.
Wsparcie powinno być konkretne i bezpieczne: rozmowa poza domem, bez presji, bez umniejszania. Informacja o dostępnej pomocy – prawnej i psychologicznej – może stać się pierwszym krokiem do zmiany.
Pomoc oferują m.in. Niebieska Linia i Fundacja Feminoteka, również telefonicznie dla osób z mniejszych miejscowości. – Nie jesteś sama. Są ludzie, którzy ci uwierzą – podkreśla Gawęda.
Przemoc psychiczna nie zostawia siniaków. Zostawia coś trudniejszego do zobaczenia: pęknięte poczucie własnej wartości. I ciszę, w której latami wybrzmiewa jedno zdanie: „Nie poradzisz sobie”.
Źródło: Goniec