Nie żyje Stanisław Koczwara. Polacy na zawsze zapamiętają jego zasługi
W środę lokalna społeczność Podkarpacia pogrążyła się w żałobie. Dotarła informacja o śmierci osoby, której życiorys nierozerwalnie splatał się z najważniejszymi momentami najnowszej historii Polski. Był symbolem oporu, odwagi i późniejszej odbudowy państwa od podstaw – najpierw w cieniu represji, potem w realiach rodzącej się demokracji.
- Od inżyniera do opozycjonisty
- Internowanie, represje i nieugięta postawa
- Samorządowiec, który budował lokalną Polskę
Od inżyniera do opozycjonisty
Stanisław Koczwara był postacią wyjątkową już na długo przed 1989 rokiem. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, związał swoje życie zawodowe z Hutą Szkła Technicznego w Jaśle, gdzie doszedł do stanowiska kierowniczego. W realiach PRL nie ograniczał się jednak wyłącznie do kariery zawodowej.
Rok 1980 stał się dla niego momentem przełomowym. Koczwara aktywnie zaangażował się w powstanie struktur „Solidarności” w swoim zakładzie pracy, współtworząc Komitet Założycielski i Komisję Zakładową związku. Był jednym z tych ludzi, którzy nie bali się otwarcie sprzeciwić systemowi, mimo realnego ryzyka utraty pracy i wolności.
Jego działalność szybko znalazła się na celowniku władz. Gdy w grudniu 1981 roku wprowadzono stan wojenny, nie wycofał się ani na krok. Dołączył do strajku w hucie, wiedząc, że konsekwencje mogą być dotkliwe. Ta decyzja naznaczyła jego życie na wiele lat.
Internowanie, represje i nieugięta postawa
Po stłumieniu protestów Stanisław Koczwara został zwolniony dyscyplinarnie, a następnie internowany. Przebywał w ośrodkach odosobnienia w Uhercach i Nowym Łupkowie, gdzie – jak wielu opozycjonistów – doświadczył brutalnej rzeczywistości komunistycznych represji. Internowanie trwało kilka miesięcy, ale nie złamało jego determinacji.
Po opuszczeniu ośrodka nie zrezygnował z działalności opozycyjnej. Angażował się w pomoc osobom represjonowanym, współtworzył środowiska niezależne od władzy, w tym Duszpasterstwo Ludzi Pracy i Klub Inteligencji Katolickiej. Publikował listy otwarte w prasie podziemnej, co skutkowało kolejnymi przesłuchaniami i stałą inwigilacją przez Służbę Bezpieczeństwa.
Aż do końca lat osiemdziesiątych pozostawał aktywnym uczestnikiem oporu wobec systemu. Dla wielu był przykładem, że sprzeciw wobec niesprawiedliwości nie kończy się wraz z wyjściem z więzienia, lecz jest postawą na całe życie.
Samorządowiec, który budował lokalną Polskę
Po przełomie 1989 roku Stanisław Koczwara wkroczył w nową rolę – budowniczego lokalnej demokracji. W 1990 roku, jako lider Komitetu Obywatelskiego, został wybrany pierwszym demokratycznym wójtem Gminy Kołaczyce. Dla mieszkańców był to symboliczny moment zerwania z przeszłością i początek realnego samostanowienia.
Jako wójt dał się poznać jako gospodarz zaangażowany, konsekwentny i bliski ludziom. Zaufanie społeczne potwierdziły kolejne wybory, w których ponownie powierzono mu funkcję. Jego aktywność wykraczała poza granice gminy – przez lata działał także na szczeblu powiatowym, współtworząc struktury samorządowe w Jaśle.
Za swoją działalność opozycyjną został po latach uhonorowany Krzyżem Wolności i Solidarności. Odznaczenie to było formalnym potwierdzeniem tego, co dla wielu było oczywiste od dawna – że jego postawa miała realny wpływ na odzyskanie i umacnianie niepodległości.
Śmierć Stanisława Koczwary to koniec pewnej epoki. Odszedł człowiek, który najpierw walczył z systemem, a później współtworzył wolną Polskę na poziomie lokalnym. Dla Kołaczyc, regionu i środowisk niepodległościowych pozostanie symbolem odpowiedzialności, odwagi i służby publicznej.