Nawrocki wkroczył na scenę i rzucił żartem. Przez chwilę nikt nie ruszał się z miejsca
Wizyta Karola Nawrockiego w jednej z najważniejszych instytucji sportowych w Polsce miała symbolizować jedność i dialog. Zamiast tego ujawniła rosnące napięcia w środowisku olimpijskim, które od miesięcy są wyraźne. Prezydent spróbował złagodzić sytuację, posługując się żartem o politykach.
- Puste miejsca i wymowna absencja
- Słowa prezydenta i ich odbiór
- PKOL między sportem a polityką
Puste miejsca i wymowna absencja
Spotkanie w Centrum Olimpijskim w Warszawie od samego początku zwracało uwagę frekwencją. Choć zaproszenia trafiły do wszystkich członków władz Polskiego Komitetu Olimpijskiego, na sali pojawiła się jedynie niewielka część z nich. Z osiemnastu osób zasiadających w prezydium obecnych było zaledwie kilka, co natychmiast stało się przedmiotem komentarzy w środowisku sportowym.
Jeszcze bardziej znacząca okazała się lista tych, którzy zdecydowali się nie przyjść. Wśród nieobecnych znaleźli się byli mistrzowie olimpijscy, prezesi największych związków sportowych oraz postacie uznawane za autorytety w swoich dyscyplinach. Ich brak został powszechnie odebrany jako świadomy gest sprzeciwu wobec obecnego kierownictwa PKOL, a nie przypadkowa kolizja terminów.
Czytaj więcej: Szokujące, jak potraktowano Nawrockiego w PKOI. Takiego ciosu kompletnie się nie spodziewał
Tak wyraźna absencja pokazała, że środowisko olimpijskie jest dziś mocno spolaryzowane. Dla wielu obserwatorów było to potwierdzenie, że konflikt wokół prezesa Radosława Piesiewicza nie tylko nie wygasa, ale wchodzi w kolejną, coraz bardziej otwartą fazę.
Słowa prezydenta i ich odbiór
Mimo widocznej niejednolitości wśród zaproszonych gości prezydent Karol Nawrocki zdecydował się na wystąpienie, w którym podkreślał swoje przywiązanie do sportu i emocji towarzyszących międzynarodowym sukcesom polskich zawodników. W jego przemówieniu nie zabrakło akcentów osobistych, odwołań do dumy narodowej oraz symboliki olimpijskiej.
Szczególne zainteresowanie wzbudził fragment, w którym prezydent zestawił świat sportu z rzeczywistością polityczną. Zwrócił uwagę na różnice w podejściu do pracy, konsekwencji i odpowiedzialności, sugerując, że sportowcy częściej przemawiają czynami niż słowami. Wypowiedź miała żartobliwy ton, ale została odebrana również jako próba zdystansowania się od bieżących sporów i podkreślenia własnej roli jako kibica, a nie uczestnika wewnętrznych konfliktów.
Pod wieloma względami światy sportu i polityki są zupełnie inne. W sporcie najważniejsza jest konsekwentna praca. Sportowcy dużo robią, a znacznie mniej mówią. Politycy więcej mówią, ale niestety często też dużo mniej robią - zażartował prezydent RP.
Znam analizy specjalistów i komentatorów, którzy mówią, że medali nie będzie dużo, ale chcę powiedzieć jedno: gdyby ktoś rok temu powiedział, że będę prezydentem, to wielu powiedziałoby, że tak nie będzie. To nie komentatorzy, bukmacherzy, decydują o tym, kto zdobędzie w Mediolanie medale na igrzyskach olimpijskich, tylko decydują sportowcy, którym - jak wierzę i jak życzę - nie zabraknie siły, determinacji i umiejętności, aby dać radość wszystkim obywatelom naszej wspaniałej, ukochanej Rzeczypospolitej Polskiej - skwitował Nawrocki.
Prezydent odniósł się także do nadchodzących igrzysk olimpijskich, wyrażając wiarę w polskich zawodników mimo sceptycznych prognoz ekspertów. Ten element wystąpienia miał charakter motywacyjny, choć w kontekście pustych miejsc na sali jego przekaz nie dla wszystkich zabrzmiał przekonująco.
Znam analizy specjalistów i komentatorów, którzy mówią, że medali nie będzie dużo, ale chcę powiedzieć jedno: gdyby ktoś rok temu powiedział, że będę prezydentem, to wielu powiedziałoby, że tak nie będzie. To nie komentatorzy, bukmacherzy, decydują o tym, kto zdobędzie w Mediolanie medale na igrzyskach olimpijskich, tylko decydują sportowcy, którym - jak wierzę i jak życzę - nie zabraknie siły, determinacji i umiejętności, aby dać radość wszystkim obywatelom naszej wspaniałej, ukochanej Rzeczypospolitej Polskiej - skwitował Nawrocki.
PKOL między sportem a polityką
Całe wydarzenie trudno analizować w oderwaniu od szerszego tła. Od miesięcy w Polskim Komitecie Olimpijskim narasta napięcie związane z kierunkiem zarządzania organizacją, relacjami z rządem oraz stopniem upolitycznienia instytucji, która z definicji powinna pozostawać ponad partyjnymi podziałami.
Wsparcie udzielone prezesowi PKOL przez głowę państwa może być odczytywane jako próba wzmocnienia jego pozycji przed zbliżającymi się wyborami władz komitetu. Z drugiej strony masowa nieobecność wielu kluczowych postaci pokazuje, że duża część środowiska sportowego nie akceptuje takiego kierunku i nie chce uczestniczyć w wydarzeniach, które odbiera jako element politycznej gry.
Dla obserwatorów życia sportowego to sygnał, że w najbliższych miesiącach napięcie w PKOL będzie narastać. Coraz częściej mówi się o potrzebie zmiany przywództwa i powrotu do modelu zarządzania opartego na współpracy ze związkami sportowymi oraz autorytetami wywodzącymi się bezpośrednio ze świata sportu.
