Ledwo wydano list gończy za Ziobrą, a tu taka wpadka policji. Cała Polska to widziała
W piątek prokuratura wydała postanowienie o poszukiwaniu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry listem gończym — decyzja była konsekwencją prób ukrywania się polityka przed organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości. Dokument opublikowany przez Komendę Stołeczną Policji zawierał jednak rażący błąd.
- List gończy za Zbigniewem Ziobrą
- Policja zaliczyła wpadkę. Prawie każdy to zauważył
- Tak tłumaczą się funkcjonariusze
List gończy za Zbigniewem Ziobrą
Wydanie listu gończego wobec Zbigniewa Ziobry ma związek z trwającym śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura chce postawić mu 26 zarzutów, w tym m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i inne poważne przewinienia związane z jego działaniami jako ministra sprawiedliwości w rządzie PiS.
List gończy jest skutkiem tego, że polityk ukrywa się przed organami ścigania — co sam fakt ukazania takich poszukiwań potwierdza. W takich przypadkach prokurator ma prawo wystawić list gończy, a policja podejmuje poszukiwania, aż do zatrzymania podejrzanego. Zbigniew Ziobro otrzymał azyl polityczny na Węgrzech, gdzie obecnie przebywa, możliwe więc jest, że polskie służby będą musiały zdecydować się na współpracę z europejskimi podmiotami by doprowadzić Ziobrę przed sąd.
Policja zaliczyła wpadkę. Prawie każdy to zauważył
Poszukiwania listem gończym prowadzi Komenda Stołeczna Policji. W udostępnionym dokumencie doszło jednak do kuriozalnej pomyłki: w rubryce „miejsce zamieszkania” zamiast poprawnej nazwy miejscowości Jeruzal (woj. łódzkie) wpisano błędny zapis „Jaruzal”. Błąd szybko został zauważony przez użytkowników internetu i wywołał falę komentarzy, również satyrycznych.
Pomyłka była na tyle oczywista, że policja zdecydowała się na jej natychmiastową korektę. Oficjalny dokument z błędną nazwą widniał jednak w internecie wystarczająco długo, by zostać skopiowany i rozpowszechniony. Choć służby usunęły błąd, w sieci żarty nie cichną.
Tak tłumaczą się funkcjonariusze
Rzecznik Komendy Stołecznej Policji w rozmowie z Wirtualną Polską starał się uspokoić sytuację i wyjaśnić, jak doszło do błędu. Jak przekazano, „nie wszyscy są z województwa łódzkiego i nie wszyscy znają wszystkie miejscowości”, co miało być powodem literówki.
Policja zasugerowała także, że pomyłka mogła wynikać z nieczytelnego zapisu lub odręcznego wprowadzenia danych do systemu. Przedstawiciele służb podkreślili, że poprawka została wprowadzona „minuta, dwie po opublikowaniu”.