Kolejny dotkliwy wypadek na ZIO. Lądował helikopter, zawodniczka w szpitalu
To miały być zawody, które zapiszą się w historii igrzysk ze względu na sportowe emocje i walkę o medale. Już po pierwszych minutach okazało się jednak, że uwaga świata skupi się na czymś zupełnie innym. Niedzielna rywalizacja w narciarstwie alpejskim kobiet przyniosła obrazy, które na długo pozostaną w pamięci kibiców.
- Lindsey Vonn w centrum uwagi przed olimpijskim startem
- Dramatyczny upadek Lindsey Vonn. Zawody przerwane, helikopter na trasie
- Kolejny wypadek na stoku. Cande Moreno również trafiła do szpitala
Lindsey Vonn w centrum uwagi przed olimpijskim startem
Lindsey Vonn przystępowała do olimpijskiej rywalizacji jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych i utytułowanych postaci całych igrzysk. Amerykanka, mistrzyni olimpijska i wielokrotna zwyciężczyni zawodów Pucharu Świata, przez lata była symbolem najwyższego poziomu w narciarstwie alpejskim. Jej nazwisko od dawna funkcjonowało nie tylko w świecie sportu, ale także w masowej świadomości kibiców, którzy śledzili jej karierę niemal od początku.
Sama obecność Vonn na liście startowej była wydarzeniem, które przyciągało uwagę jeszcze przed rozpoczęciem zmagań. Kamery telewizyjne regularnie pokazywały Amerykankę, komentatorzy przypominali jej wcześniejsze sukcesy, a eksperci analizowali, czy mimo upływu lat i trudnych doświadczeń zdrowotnych jest w stanie ponownie włączyć się do walki o najwyższe lokaty. Przed startem dominowały rozmowy o formie zawodniczek, ustawieniu trasy i potencjalnych różnicach czasowych między faworytkami.
Nic nie wskazywało na to, że rywalizacja może zakończyć się dla Vonn w dramatycznych okolicznościach. Organizatorzy podkreślali rangę jej występu, a kibice liczyli na emocjonujący przejazd jednej z ikon tej dyscypliny. Igrzyska w Mediolanie oraz Cortinie d’Ampezzo zapowiadały się na wielkie sportowe święto, w którym nazwisko Amerykanki miało odegrać istotną rolę.

Dramatyczny upadek Lindsey Vonn. Zawody przerwane, helikopter na trasie
Dramatyczne sceny rozegrały się niemal natychmiast po rozpoczęciu przejazdu. Lindsey Vonn nie zdążyła nawet w pełni rozpędzić się na trasie, gdy straciła równowagę i z dużą siłą upadła na stok. Jak relacjonuje Przegląd Sportowy Onet, już pierwsze chwile po wypadku wyglądały niezwykle niepokojąco i jasno sugerowały, że nie jest to zwykłe potknięcie.
Szczególną uwagę zwróciła reakcja samej zawodniczki. Amerykanka zaczęła głośno krzyczeć, co natychmiast spowodowało przerwanie rywalizacji i uruchomienie procedur bezpieczeństwa. Na trasę szybko wbiegli medycy, a kamery telewizyjne uchwyciły moment, w którym Vonn leżała na śniegu, nie podejmując próby wstania. Widzowie na trybunach oraz przed telewizorami obserwowali te sceny w ciszy i z wyraźnym napięciem.
Zawody zostały wstrzymane, a organizatorzy skupili się wyłącznie na bezpieczeństwie zawodniczki. Lindsey Vonn przez dłuższy czas pozostawała na trasie pod opieką służb medycznych, co tylko potęgowało wrażenie, że sytuacja jest bardzo poważna. Ostatecznie stało się jasne, że Amerykanka nie będzie w stanie kontynuować startu. Jej przejazd zakończył się definitywnie, a zrealizowanie olimpijnych ambicji w tej konkurencji okazało się niemożliwe.
Po udzieleniu pierwszej pomocy Vonn została przetransportowana helikopterem do szpitala. Dla wielu obserwatorów był to moment szczególnie trudny, bo w tle pojawiły się przypuszczenia, że może to oznaczać nie tylko koniec jej udziału w igrzyskach, ale również zamknięcie całej, niezwykle bogatej kariery sportowej.
Kolejny wypadek na stoku. Cande Moreno również trafiła do szpitala
Na tym jednak dramatyczne wydarzenia się nie skończyły. Niedzielny zjazd kobiet w ramach igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo okazał się wyjątkowo pechowy dla kilku zawodniczek. Chwilę po wypadku Lindsey Vonn doszło do dwóch kolejnych groźnych sytuacji, które jeszcze bardziej wzmocniły napięcie wokół rywalizacji.
Najpierw upadek zanotowała Nina Ortlieb. Zawodniczka przewróciła się i zsunęła po stoku, jednak w jej przypadku skończyło się bez poważnych konsekwencji zdrowotnych. Inaczej było chwilę później, gdy na trasie znalazła się Cande Moreno. 25-letnia reprezentantka Andory straciła równowagę podczas skoku, a przy lądowaniu jej lewa noga wygięła się w nienaturalny sposób, co od razu wzbudziło ogromny niepokój.
Moreno przez kilka sekund bezwładnie staczała się po stoku, zanim udało jej się wyhamować. Podobnie jak wcześniej Vonn, nie była w stanie samodzielnie się podnieść. Na trasie ponownie pojawili się medycy, a organizatorzy zdecydowali o wezwaniu helikoptera. 25-letnia Andorka została przetransportowana do szpitala, a widok kolejnej zawodniczki opuszczającej stok w takich okolicznościach wyraźnie wpłynął na atmosferę całych zawodów.
Po kilkunastu minutach rywalizacja została wznowiona, choć trudno było mówić o powrocie do sportowej beztroski. Ostatecznie złoty medal zdobyła Breezy Johnson, a kolejne miejsca na podium zajęły Emma Aicher oraz Sofia Goggia. Wyniki sportowe zeszły jednak na dalszy plan, bo niedzielny zjazd kobiet zapisze się w historii igrzysk przede wszystkim jako dzień pełen dramatycznych obrazów i poważnych kontuzji, które na nowo postawiły pytania o bezpieczeństwo w narciarstwie alpejskim na najwyższym poziomie.