Maja Chwalińska szczerze o relacji z Igą Świątek. Padły wyjątkowe słowa
Tegoroczny Roland Garros znów połączył na korcie Maję Chwalińską i Igę Świątek, których znajomość sięga dzieciństwa. Przy tej okazji Chwalińska otwarcie opowiedziała o łączącej je relacji, wspólnych początkach w tenisie i ogromnym szacunku, jaki żywi wobec dawnej partnerki deblowej. Ich historia, która zaczęła się od juniorskich turniejów, zyskała teraz w Paryżu zupełnie nowy wymiar.
Wielki turniej Chwalińskiej. Polka zameldowała się w finale
Podczas tegorocznego Roland Garros Chwalińska osiągnęła najlepszy wynik w karierze singlowej, awansując z kwalifikacji aż do finału. Po drodze pokonała znacznie wyżej notowane rywalki, w tym mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, a w czwartkowym półfinale ograła Dianę Sznajder. Jej droga wzbudziła ogromne zainteresowanie światowych mediów, a sam awans do finału oznacza dla niej skok ze 114 na okolice 21 miejsca w rankingu WTA.
Grę rodaczki publicznie doceniła Iga Świątek.
„Od dawna wiedziałam i w sumie każdy to wiedział, że Maja ma talent oraz czucie i może spokojnie zagrozić dobrym zawodniczkom. I zachodzić daleko w turniejach" – mówiła liderka rankingu.
Świątek nie kryła przy tym podziwu dla wyjątkowego, nieoczywistego stylu gry rodaczki, który wyróżnia ją na tle rywalek.
„Mam nadzieję, że dalej będzie z tego korzystała, bo nikt nie gra takich skrótów ani lobów. Nikt tak nie potrafi zamieszać przeciwniczkom" – dodała liderka rankingu.
Wspólne początki i finał w Melbourne
Znajomość obu Polek sięga dzieciństwa, gdy jako 10-latki wspólnie reprezentowały kraj w młodzieżowych rozgrywkach. Najważniejszym punktem ich wczesnej współpracy był awans do finału debla dziewcząt podczas Australian Open w 2017 roku, o którym niedawno przypomniał oficjalny profil turnieju w mediach społecznościowych, publikując archiwalne nagranie z kortów w Melbourne.
Już jako nastolatki miały zresztą gotowy plan na przyszłość. Chwalińska wspominała przed laty z humorem:
„Mamy plan. Ja wygram Australian Open, a ona French Open, potem ja Wimbledon, ona US Open. Ale następnego roku".
Przerwa w karierze i wielki powrót Mai Chwalińskiej
Po przejściu do seniorskiego tenisa drogi obu zawodniczek potoczyły się zupełnie inaczej. Świątek szybko awansowała na pierwsze miejsce w rankingu WTA, a Chwalińska zmagała się z kontuzjami, a także z trudnościami poza kortem, przez które w pewnym momencie zawiesiła starty.
Świątek z dużą empatią odniosła się do trudnego okresu w życiu przyjaciółki.
„Cieszę się z jej powodu. Wiem, przez co przeszła, to było dla niej trudne, ale najważniejsze, że udało się to przezwyciężyć" – mówiła.
Liderka rankingu podkreśliła przy tym, jak wiele dla obu znaczy ich wieloletnia znajomość.
„Jesteśmy przyjaciółkami. Mogę o niej dużo opowiadać. Znamy się, odkąd miałyśmy po 10 lat. Poszłyśmy różnymi drogami, ale naprawdę cieszę się, że tutaj jest" – dodała.
Maja Chwalińska wprost o relacji z Igą Świątek
Mimo że z czasem spędzały ze sobą coraz mniej czasu, obie deklarują, że łącząca je więź pozostała bliska. Chwalińska opisała tę relację w Paryżu obszerniej.
„Z Igą łączy nas kawał historii. Znamy się od dziesiątego roku życia. Grałyśmy razem drużynowe mistrzostwa świata i Europy, jeździłyśmy na turnieje. Bardzo dużo razem przeszłyśmy i to nas połączyło" – mówiła.
Odniosła się też wprost do sportowego sukcesu dawnej partnerki deblowej.
„Później nasze kariery potoczyły się inaczej. Iga wystrzeliła, zaczęłyśmy mieć mniej czasu i naturalnie trochę się oddaliłyśmy. Ale ogromnie ją szanuję. Jest niesamowitym sportowcem, a to, co osiągnęła, jest naprawdę wielkie" – podsumowała.
Ich wspólny trening w Paryżu tylko potwierdził, że ta przyjaźń wciąż jest żywa.
