"Hamowanie agresji, stres i antypatia". Ekspert od mowy ciała przeanalizował wystąpienie Hołowni
To sejsmiczny wstrząs na polskiej scenie politycznej. Polska 2050, formacja budowana jako "nowa jakość", oficjalnie pękła na pół. Szymon Hołownia, wiceprzewodniczący partii i jej założyciel, stanął przed dziennikarzami w Sejmie, nie kryjąc ogromnych emocji. Co zdradziło jego ciało? Sprawdził to Maurycy Seweryn, autor książki „Mowa ciała mówcy”.
- Główny powód rozłamu według Hołowni to nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, a nie różnice programowe
- Odchodzący parlamentarzyści utworzyli klub "Centrum" z 15 posłami i 3 senatorami, deklarując lojalność wobec koalicji rządzącej
- Hołownia czuje się oszukany, szczególnie przez Paulinę Hennig-Kloskę, i uważa, że na zdradzie nie buduje się polityki
Przyczyny rozłamu w Polsce 2050
Rozłam w Polsce 2050 nastąpił po wyborach wewnętrznych, w których Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została wybrana na przewodniczącą partii. Odchodzący parlamentarzyści, w tym Paulina Hennig-Kloska i Ryszard Petru, ogłosili swoją decyzję na konferencji prasowej 18 lutego 2026 roku. Twierdzili, że nie zgadzają się ze stylem zarządzania nową przewodniczącą, wskazując na brak podmiotowości klubu parlamentarnego i jednoosobowe podejmowanie decyzji.
Według Szymona Hołowni, prawdziwym motywem odejścia nie były jednak kwestie programowe czy wizja polityki, lecz osobista nienawiść do Pełczyńskiej-Nałęcz. Hołownia podkreślił, że wierzył słowom odchodzących, iż zaakceptują wyniki demokratycznych wyborów i będą kontynuować współpracę. Zaznaczył, że na nienawiści nikt nigdy niczego trwałego nie zbudował.
Paulina Hennig-Kloska, jako wiceprzewodnicząca i minister, była jedną z kluczowych postaci w grupie rozłamowców. Hołownia przyznał, że bronił jej wielokrotnie w roli ministra, co czyni jego obecne rozczarowanie jeszcze głębszym.
Grupa odchodzących liczy około 18 parlamentarzystów, w tym 15 posłów i 3 senatorów. Mimo rozłamu, deklarują oni dalszą lojalność jako partnerzy w koalicji 15 października, co ma zapobiec destabilizacji rządu.

Reakcja Szymona Hołowni na wydarzenia
Szymon Hołownia, jako założyciel Polski 2050, zareagował na rozłam w Sejmie, gdzie udzielił komentarza dziennikarzom. Stwierdził, że to, co się wydarzyło, "rozdziera mu serce" i jest "bardzo smutną i złą rzeczą". Podkreślił, że szedł z odchodzącymi przez sześć lat, osobiście zapraszając ich do współpracy i akceptując na listach wyborczych.
W odpowiedzi na pytania mediów Hołownia przyznał, że nikt z grupy rozłamowców nie rozmawiał z nim o swojej decyzji, mimo jego roli na początku drogi partii. Powiedział wprost:
- Czuję się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę, to jest moje największe rozczarowanie.
Hołownia skrytykował również oddanie przywództwa w partii, nazywając to błędem:
- Za moich czasów Polska 2050 jaka była taka była, ale była jednością – stwierdził.
Szymon Hołownia musiał się uspokajać. Ekspert zdradza kulisy
Co zakomunikował Szymon Hołownia między słowami? Profesjonalną analizę wykonał dla nas Maurycy Seweryn – autor książki „Mowa ciała mówcy”.
- Wypełniacze. Parajęzyk, czyli inaczej mówiąc operowanie głosem. Lata pracy spowodowały, że Pan Szymon Hołownia operuje bardzo sprawie głosem, ale jego emocje nadal zdradzają wypełniacze. W jego przypadku są to trwające od 1 do 3 sekund przerwy, podczas których wydaje dźwięk „yyyyy”. Pierwszy pojawił się w 2 sekundzie i oznaczał stres; wielu dziennikarzy i zainteresowanie, od którego odwykł - to spowodowało lekki stres.
- Był on połączony z podniesieniem ciśnienia i skokiem adrenaliny, które spowodowały bezdech przejawiający się w kilku bardzo głębokich wdechach. Kolejne wypełniacze pojawiły się w okolicach 56 sekundy i były obecne co kilkanaście sekund do pierwszej minuty i 16 sekundy. To wtedy Pana Marszałek odbiegł od zaplanowanej wypowiedzi i koloryzował swoje słowa. „Dzwonili do mnie, a właściwie to nie dzwonili… ”. Wypełniacz (bardzo krótki) oznaczający negatywne emocje pojawił się również po wypowiedzeniu nazwiska Pani Poseł Leo.
- „Ugniatanie kapusty”. Podczas wypowiadania nazwiska posłanki Leo – swojej najbliżej współpracowniczki - pojawił się dodatkowo szczątkowy sygnał bardzo silnej kinezyki, zdradzającej w 99% przypadków potrzebę uspokojenia się. W badaniach nazywa się ten sygnał przekładaniem ciężaru ciała z nogi na nogę. W moim Systemie Skutecznego Treningu Prezentera nazywam ten ruch „ugniataniem kapusty” (wygląda identycznie). Jest to zachowanie atawistyczne wynikające z tego, że jako ludzie bardzo często byliśmy uspokajani przez rodziców w postaci kołysania. W pierwszych 4 minutach swojej konferencji Pana Marszałek Hołownia zastosował „ugniatanie kapusty” 2 razy. Uspokajając się na myśl o posłance Aleksandrze Leo (50 sekunda) i wcześniej w 9 sekundzie, kiedy wspomniał, że secesjoniści byli z nim związani przez 6 lat.
"Hamowanie agresji i złości"
I dalej:
- I wreszcie oczy. Ruchy gałek ocznych są trudne do kontrolowania. Z drugiej strony aż 43% czasu koncentrujemy jako obserwatorzy na patrzenie w sferę oczu. Pan Marszałek wykorzystuje oczy do podkreślenia swojej prawdomówności i nadania swoim słowom znaczenia. Wówczas bez mrugania wpatruje się w odbiorcę, w tym przypadku w dziennikarzy. Pan Marszałek ma też swoje zachowania nawykowe.
- Jednym z nich jest „przewracanie oczami” - w ciągu pierwszych 4 minut zdarzyło się to dwukrotnie (np. w 4 sekundzie). W jego systemie oznacza, że wypowiada truizm, że to co mówi, jest „przecież dla wszystkich rzeczą zrozumiałą”. Kolejnym elementem zdradzającym w przestrzeni oczu jego emocje, choć wyrażanym w sposób niemal niezauważalny, jest milisekundowe spuszczanie wzroku. Wygląda u niego trochę jak mruganie, ale nim nie jest.
- Wyjaśnię w tym miejscu - spokojny mężczyzna mruga średnio 8 razy, kobieta 9 razy, choć jest to proces bardzo indywidualny. Oko naturalnie potrzebuje nawilżenia maksymalnie po 25 sekundach. Oddzielając naturalne mruganie Pana Marszałka jako proces naturalny nawilżania oczu od jego zachowań niekontrolowanych, ale oddających emocje, widać, że najczęściej zamykał oczy na czas od milisekudny do sekundy oczy, kiedy wypowiadał słowa takie jak Polska 2050, nazwiska członków, np. posłanki Hennig-Kloski, posłanki Ewy Szymanowskiej.
- Wówczas to dłuższe spojrzenie oznaczało albo hamowanie agresji i złości, albo antypatię. Analizując przestrzeń oczu Pana Marszałka można też zauważyć silne, kilkukrotne mruganie oznaczające w tym przypadku (w połączeniu z mimiką i głosem) żal i zakłopotanie. Było to widoczne w 1 minucie i 8 sekundzie konferencji, kiedy wypowiadał się na temat tego, że wspólnie zaczynali „przygodę w Polsce 2050” i - nie parafrazując - nie otrzymali jego przyzwolenia na wyjście z ugrupowania.
Źródło: Goniec.pl