Emocje i łzy Igi Świątek po zakończonym meczu. "Nie wiem, czy będę w stanie rozmawiać"
Obrona tytułu na Wimbledonie rozpoczęła się dla Igi Świątek od znacznie trudniejszego meczu, niż można było się spodziewać po pierwszym secie. Polka po zaciętym, trzysetowym pojedynku pokonała Taylor Townsend i awansowała do drugiej rundy, ale zwycięstwo kosztowało ją mnóstwo sił i emocji. Tuż po zakończeniu spotkania kamery uchwyciły wyjątkowy moment – najlepsza polska tenisistka nie była w stanie powstrzymać łez.
Tak wyglądała droga Igi Świątek do awansu. Nie obyło się bez ogromnych problemów
Iga Świątek rozpoczęła Wimbledon 2026 jako obrończyni tytułu i jedna z głównych faworytek turnieju. Rozstawiona z numerem trzecim Polka w pierwszej rundzie zmierzyła się z Amerykanką Taylor Townsend, zajmującą 79. miejsce w rankingu WTA. Choć końcowy wynik wskazuje na trzysetowy pojedynek, przebieg spotkania był znacznie bardziej skomplikowany, niż mogło się wydawać po pierwszych kilkunastu minutach gry.
W swoim pierwszym gemie serwisowym musiała bronić pięciu break pointów. Jednak wynik seta wskazuje na to, że nie była to bardzo trudna gra dla Igi Świątek. Polka przejęła kontrolę nad wydarzeniami na korcie, dwukrotnie przełamała Townsend i pewnie wygrała pierwszego seta 6:1. Wszystko wskazywało na to, że awans do drugiej rundy będzie formalnością.
Druga partia przyniosła jednak całkowity zwrot wydarzeń. Townsend zaczęła grać znacznie odważniej, poprawiła skuteczność przy siatce i ograniczyła liczbę niewymuszonych błędów. Bardzo szybko objęła prowadzenie 4:0, a Świątek coraz częściej miała problemy z serwisem i utrzymaniem regularności. Ostatecznie Amerykanka zwyciężyła 6:2, doprowadzając do remisu w setach.
Decydująca odsłona rozpoczęła się od jednego z najważniejszych momentów całego spotkania. Pierwszy gem trwał około 20 minut. Świątek popełniła trzy podwójne błędy serwisowe i musiała bronić czterech break pointów, ale ostatecznie utrzymała podanie. Później żadna z zawodniczek nie potrafiła zbudować trwałej przewagi. Przy stanie 3:2 Polka przełamała rywalkę, lecz Townsend natychmiast odpowiedziała tym samym. O losach meczu przesądziła końcówka. Obrończyni tytułu wygrała dwa kolejne gemy, ponownie odebrała serwis Amerykance i zamknęła spotkanie wynikiem 6:3, zapewniając sobie awans do drugiej rundy Wimbledonu.
Kamery uchwyciły wyjątkowy moment. Iga Świątek zalała się łzami po zakończeniu meczu
Choć sam awans do drugiej rundy był dla Igi Świątek najważniejszy, jeszcze większe poruszenie wywołało to, co wydarzyło się kilka chwil po ostatniej piłce. Po wykorzystaniu piłki meczowej Polka podziękowała Taylor Townsend za spotkanie, a następnie usiadła na swoim krzesełku przy korcie.
W tym momencie zakryła twarz ręcznikiem. Gdy po chwili go odsunęła, kamery pokazały, że w jej oczach pojawiły się łzy. Były to emocje będące mieszanką ogromnej ulgi, zmęczenia i radości po wyczerpującym pojedynku.
Emocjonalną reakcję Polki zauważyły również zagraniczne media. Profil The Tennis Letter napisał: "Świątek była bardzo poruszona po swoim zwycięstwie w pierwszej rundzie nad Townsend na Wimbledonie. To zwycięstwo wiele dla niej znaczyło."
Skala emocji nie była przypadkowa. Spotkanie trwało blisko dwie godziny i obfitowało w zwroty akcji. Świątek musiała wychodzić z bardzo trudnych sytuacji zarówno na początku meczu, gdy broniła pięciu break pointów, jak i w decydującym secie, kiedy już w pierwszym gemie przez ponad 20 minut walczyła o utrzymanie własnego podania. Ostatecznie wytrzymała presję, odwróciła losy spotkania i zachowała szansę na obronę tytułu. W drugiej rundzie na Polkę czeka już kolejne wymagające wyzwanie – była liderka światowego rankingu Karolina Plíšková, finalistka Wimbledonu z 2021 roku.
Po zwycięstwie nie kryła łez. Świątek opowiedziała o trudnych tygodniach
Jeszcze na korcie centralnym, tuż po zakończeniu spotkania, Iga Świątek nie kryła ogromnych emocji. Przyznała, że ostatnie tygodnie były dla niej bardzo trudne, a wygrana w pierwszej rundzie Wimbledonu miała dla niej wyjątkowe znaczenie. To właśnie dlatego tuż po ostatniej piłce nie była w stanie powstrzymać łez.
Nie wiem, czy będę w stanie rozmawiać. To było kilka ciężkich tygodni, sezon w którym nie wszystko szło po mojej myśli. To chyba moja pierwsza wygrana w 3 setach, bardzo ważna gdy otwieram turniej jako obrończyni tytułu – mówiła Świątek, cytowana przez SuperSport
W późniejszej rozmowie z Tomaszem Lorkiem z Polsatu Sport tenisistka szerzej podsumowała przebieg spotkania. Wyjaśniła, że po bardzo udanym pierwszym secie rywalka zaczęła grać znacznie lepiej, przez co sama musiała zmierzyć się z trudnym momentem i odbudować swoją grę. Jak podkreśliła, przełomem okazał się początek decydującej partii, kiedy mimo ogromnych problemów zdołała utrzymać własny serwis. Dodała również, że w trzecim secie odzyskała pewność siebie i wróciła do solidnej gry, która pozwoliła jej przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Świątek została także zapytana o około 20-minutowy pierwszy gem trzeciego seta, w którym musiała bronić kolejnych break pointów. Przyznała, że w tym momencie najważniejsza była wiara we własne możliwości oraz wskazówki przekazywane przez sztab szkoleniowy, który zachęcał ją do zachowania cierpliwości i utrzymywania piłki w grze.
Chodziło o wiarę w to, że jestem w stanie to zrobić. To trwało długo, było wiele break pointów, to był kluczowy gem. Słuchałam porad ze sztabu, trenerzy mówili mi, by zachowywać solidność, by utrzymywać się w wymianach. To był kluczowy moment. Pora na następne wyzwanie – stwierdziła Polka, cytowana przez Przegląd Sportowy.