Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Polityka > Sejm reaguje na zatrzymanie Bąkiewicza. Po wystąpieniu Czarnka doszło do ostrej wymiany zdań
Krzysztof Idziak
Krzysztof Idziak 17.06.2026 11:21

Sejm reaguje na zatrzymanie Bąkiewicza. Po wystąpieniu Czarnka doszło do ostrej wymiany zdań

Sejm reaguje na zatrzymanie Bąkiewicza. Po wystąpieniu Czarnka doszło do ostrej wymiany zdań
Fot. Andrzej Kulpita / East news, Sejm RP / YouTube

Środowe obrady Sejmu przerodziły się w ostre starcie. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz PSL-Trzeciej Drogi pokłócili się o interwencję niemieckiej policji wobec Polaków w Berlinie i o kulisy dyplomatycznych spotkań. Przebieg 60. posiedzenia izby pokazał, jak bardzo politycy różnią się w ocenie spraw zagranicznych.

Wniosek o potępienie działań niemieckich służb

Debatę otworzył poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek, który zażądał uzupełnienia porządku obrad o sprawę zajść w Berlinie. Powołał się na doniesienia o brutalnym potraktowaniu Polaków przez tamtejsze służby i opisał te wydarzenia wprost z mównicy:

„Wczoraj popołudniu zdarzyła się rzecz z precedensem, ale precedensem sprzed kilkudziesięciu lat. Oto niemieckie bojówki w mundurach brutalnie spacyfikowały i pobiły polskich patriotów, którzy z krzyżem, którzy z krzyżem chcieli uczcić pamięć zamordowanych bestialsko milionów Polaków w rocznicę tego, co zrobili Niemcy, czyli postawienia kamienia w Berlinie".

Czarnek przedstawił w imieniu klubu projekt uchwały Sejmu. Domagał się, by rząd natychmiast podjął kroki dyplomatyczne, ukarał „sprawców bandyckiego napadu na polskich patriotów" i zaczął od wezwania niemieckiego ambasadora

Jeszcze w trakcie przemówienia posła na sali rozległy się krzyki. Temat zatrzymania Roberta Bąkiewicza przez niemiecką policję zdominował dalszą część sejmowej debaty i doprowadził do bardzo ostrej wymiany zdań między politykami. Emocje na sali rosły z każdą kolejną wypowiedzią, a dyskusja wielokrotnie była przerywana okrzykami i wzajemnymi oskarżeniami.

Zarzuty o instrumentalne traktowanie patriotyzmu

Czarnkowi odpowiedział poseł Krzysztof Paszyk z klubu PSL-Trzecia Droga, który nie krył oburzenia tonem przedmówcy. Zarzucił Czarnkowi szerzenie ksenofobii i wykorzystywanie pamięci o ofiarach wojny do bieżącej, partyjnej gry. Zachowanie posłów PiS skomentował bez ogródek:

„Najwyraźniej panu posłowi i członkom posłom pomieszało się to, co jest patriotyzmem i kim są patrioci".

Paszyk zwrócił uwagę na niekonsekwencję opozycji. Przekonywał, że jeszcze niedawno liderzy PiS budowali partnerskie relacje z Niemcami i to oni kładli podwaliny pod polsko-niemieckie pojednanie.

Pytania o obecność w ambasadzie Federacji Rosyjskiej

Najmocniejszym momentem debaty był osobisty atak Paszyka na zaplecze PiS. Poseł zażądał wyjaśnień w sprawie niedawnych spotkań dyplomatycznych i zwrócił się wprost do Czarnka:

„Niech pan przyjdzie i wytłumaczy się, co robił dyrektor waszego klubu, waszego klubu parlamentarnego w ambasadzie rosyjskiej w zeszłym tygodniu na świętowaniu Dnia Rosji".

Następnie przypomniał dawną politykę Jarosława Kaczyńskiego:

„A panie pośle Czarnek, pan chce porozmawiać z prezesem Kaczyńskim, który był autorem budowania pojednania polsko-niemieckiego, którego podwaliny dały możliwość stworzenia dobrych relacji sąsiedzkich? Wielu dzisiaj polskich patriotów, tych prawdziwych, w grobie się przewraca, jak pana słucha".

Na koniec wezwał opozycję do większej przejrzystości i zapytał retorycznie, czy PiS nie ma już innych sojuszników niż „ksenofobów, ksenofobów, a nie patriotów".

Słowa te wywołały żywiołową reakcję Czarnka. Poseł PiS wstał z ław poselskich i krzyknął w stronę mównicy: 

„Niech pan się wstydzi!". 

Sejm reaguje na zatrzymanie Bąkiewicza. Po wystąpieniu Czarnka doszło do ostrej wymiany zdań
Fot. Sejm RP / YouTube

Tło sporu wokół incydentu w Berlinie

Cały spór rozegrał się wokół zajść z 16 czerwca 2026 roku w Berlinie. Tego dnia członkowie Ruchu Obrony Granic chcieli postawić drewniany krzyż przy tymczasowym Głazie Pamięci, który upamiętnia ponad pięć milionów polskich ofiar II wojny światowej i niemieckiej okupacji. Berlińska policja nie zgodziła się na przemarsz pod sam pomnik. Zaproponowała w zamian zgromadzenie w pobliskim parku albo dojście do monumentu pojedynczo. Gdy grupa mimo to ruszyła wspólnie z krzyżem i transparentami, funkcjonariusze powalili część uczestników na ziemię i zatrzymali sześć osób. Według doniesień wśród nich był lider ROG Robert Bąkiewicz.

PiS uznaje te działania za brutalny i bezprawny atak na pokojową manifestację patriotyczną. Strona niemiecka wskazuje natomiast, że doszło do złamania zakazu przemarszu. Sprawą zajęło się polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, którego konsul ustala na miejscu okoliczności zdarzenia.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji