Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Ruch Obrony Granic w Berlinie. Robert Bąkiewicz skuty kajdankami przez policję
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 16.06.2026 20:52

Ruch Obrony Granic w Berlinie. Robert Bąkiewicz skuty kajdankami przez policję

Ruch Obrony Granic w Berlinie. Robert Bąkiewicz skuty kajdankami przez policję
fot. @RepublikaTV/X

Niemiecka policja interweniowała w Berlinie wobec członków Ruchu Obrony Granic. Robert Bąkiewicz został powalony na ziemię i skuty kajdankami. Polski konsul ustala okoliczności działań służb.

Ruch Obrony Granic w Berlinie. Manifestanci chcieli przejść z krzyżem

Robert Bąkiewicz oraz przedstawiciele Ruchu Obrony Granic pojawili się we wtorek 16 czerwca w Berlinie. Jak wynika z przekazanych informacji, grupa chciała przeprowadzić manifestację i przejść z krzyżem, który miał upamiętniać polskie ofiary niemieckich zbrodni z okresu II wojny światowej.

Po południu Bąkiewicz informował w mediach społecznościowych, że niemieckie władze nie zgodziły się na planowany przemarsz. Przekaz ten pojawił się jeszcze przed interwencją funkcjonariuszy. 

– Niemcy blokują naszą manifestację – napisał Robert Bąkiewicz.

Sytuacja od początku miała napięty przebieg. Uczestnicy wydarzenia twierdzili, że ich celem było symboliczne upamiętnienie ofiar wojny, jednak na miejscu pojawiły się niemieckie służby. W sieci zaczęły później krążyć nagrania pokazujące działania policji wobec przedstawicieli Ruchu Obrony Granic. To właśnie te materiały wywołały największe emocje, ponieważ widać na nich moment użycia siły wobec uczestników zgromadzenia.

Według relacji przekazanych po zdarzeniu funkcjonariusze mieli nie dopuścić do dalszego przemarszu. Manifestanci po odśpiewaniu „Roty” ruszyli z krzyżem przed siebie. Wtedy sytuacja szybko się zaostrzyła, a niemieccy policjanci przystąpili do działań wobec osób biorących udział w wydarzeniu.

Robert Bąkiewicz skuty kajdankami. W sieci są nagrania z interwencji

Do policyjnej interwencji doszło około godziny 17. Uczestnicy manifestacji najpierw odśpiewali „Rotę”, a następnie zaczęli iść z krzyżem. Wtedy w ich kierunku ruszyli funkcjonariusze. Jak wynika z relacji i nagrań, policjanci zaczęli powalać członków Ruchu Obrony Granic na ziemię i próbowali ich unieruchomić.

Na materiałach, które pojawiły się w sieci, widać również moment skuwania części uczestników kajdankami. Wśród nich był Robert Bąkiewicz. W pewnej chwili nad leżącym na ziemi aktywistą stało pięciu niemieckich funkcjonariuszy. Bąkiewicz stawiał opór i krzyczał, a policjanci próbowali go obezwładnić.

Osoba nagrywająca interwencję była proszona przez funkcjonariuszy o odsunięcie się od miejsca działań. Z relacji wynika, że została także lekko odpychana. Niemieccy policjanci również wyjęli kamery, co wskazuje, że dokumentowali przebieg interwencji z własnej strony.

Część osób została zakuta w kajdanki. Wydarzenie miało gwałtowny przebieg, a nagrania szybko zaczęły być komentowane w internecie.

Po interwencji Robert Bąkiewicz przekazał, że podczas działań policji był przyduszany i bity. Twierdził też, że funkcjonariusze wsadzali mu palce w oczy i nos. Są to jego relacje po zdarzeniu, a pełne okoliczności interwencji mają być dopiero ustalane.

Polski konsul interweniuje po zatrzymaniu Bąkiewicza

W sprawę zaangażowało się polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Rzecznik resortu Maciej Wewiór przekazał „Faktowi”, że działania w Berlinie podjął polski konsul. Jego zadaniem jest ustalenie, co dokładnie wydarzyło się podczas interwencji i dlaczego doszło do zatrzymania.

– Nasz konsul na miejscu, konsul z Berlina, działa i w tej chwili ustala okoliczności oraz powody zatrzymania – przekazał „Faktowi” rzecznik MSZ Maciej Wewiór.

Przedstawiciel resortu zapewnił również, że jeśli pojawią się nowe informacje w tej sprawie, zostaną one przekazane opinii publicznej. Na ten moment kluczowe pozostaje ustalenie oficjalnej wersji niemieckich służb oraz powodów, dla których manifestacja została zatrzymana przez policję.

Z informacji przekazanych przez Ruch Obrony Granic wynika także, że jeden z członków grupy, Jacek Pawłowicz, został zabrany przez karetkę pogotowia. Nie podano jednak szczegółów dotyczących jego stanu zdrowia ani tego, jakich obrażeń miał doznać.

„Fakt” skontaktował się z niemiecką policją, aby uzyskać jej stanowisko w tej sprawie. Przedstawiciel zespołu prasowego w Berlinie poprosił redakcję o przesłanie pytań drogą mailową. Odpowiedź służb nie została jeszcze przekazana. Do tego czasu sprawa opiera się przede wszystkim na relacjach uczestników, nagraniach opublikowanych w sieci oraz komunikacie polskiego MSZ o działaniach konsula w Berlinie.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji