Dron uderzył w elektrownię jądrową w Zaporożu. Miedwiediew grozi "nowym Czarnobylem"
Wokół Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej narasta napięcie. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, że dron uderzył w budynek turbiny jednego z bloków energetycznych największej elektrowni atomowej w Europie. Rosja oskarża o atak Ukrainę, Kijów stanowczo zaprzecza i mówi o “szantażu nuklearnym” Kremla. Do sprawy odniósł się także Dmitrij Miedwiediew, który zagroził ”nowym Czarnobylem”.
Dron uderzył w budynek turbiny. MAEA alarmuje po incydencie w Zaporożu
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) poinformowała o kolejnym niebezpiecznym incydencie w rejonie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, która od 2022 roku pozostaje pod rosyjską okupacją. Według wstępnych ustaleń dron miał uderzyć w budynek turbiny jednego z bloków energetycznych. W wyniku eksplozji w ścianie obiektu powstała dziura, jednak – jak przekazano – nie doszło do uszkodzenia kluczowych systemów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo reaktora.
Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi podkreślił, że każdy atak w pobliżu obiektów nuklearnych niesie ryzyko katastrofalnych konsekwencji.
Atakowanie obiektów jądrowych to igranie z ogniem – zaznaczył szef agencji.
MAEA zwróciła się jednocześnie z prośbą o możliwość przeprowadzenia bezpośredniej inspekcji uszkodzonego budynku. Według dotychczasowych informacji nie stwierdzono wycieku substancji radioaktywnych ani zagrożenia dla pracowników elektrowni czy mieszkańców regionu.
Zaporoska Elektrownia Jądrowa to największy tego typu obiekt w Europie i jedna z największych elektrowni atomowych na świecie. Od początku rosyjskiej okupacji regularnie pojawiają się obawy dotyczące bezpieczeństwa instalacji. Reuters przypominał niedawno, że MAEA odnotowała znaczący wzrost aktywności dronów w pobliżu ukraińskich elektrowni atomowych. Tylko w połowie maja zanotowano ponad 160 przelotów bezzałogowców w okolicach elektrowni w Czarnobylu, Równem i Południowoukraińsku. Agencja podkreślała jednak wówczas, że nie stanowiły one bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa obiektów.
Rosja oskarża Ukrainę o atak. Kijów mówi o "szantażu nuklearnym”
Rosyjskie władze niemal natychmiast oskarżyły Ukrainę o przeprowadzenie ataku na elektrownię. Szef Rosatomu Aleksiej Lichaczow przekazał agencji Interfax, że miał to być "pierwszy atak celowy z eksplozją na wylot i uszkodzeniem budynku hali turbin”.
Ukraiński dron bojowy uderzył w budynek turbiny bloku 6, powodując późniejszą detonację. Eksplozja nie spowodowała uszkodzeń głównego sprzętu, ale w ścianie powstała dziura – mówił Lichaczow.
Twierdził również, że wykorzystano dron sterowany światłowodowo, co – według rosyjskiej narracji – miało wskazywać na precyzyjnie zaplanowaną operację. Kreml utrzymuje, że zastosowanie takiego rozwiązania wyklucza możliwość zakłócenia sygnału GPS i ma dowodzić, że atak był celowy. Rosjanie nie przedstawili jednak materiałów, które pozwalałyby niezależnie zweryfikować skalę zniszczeń czy przebieg incydentu.
Strona ukraińska stanowczo odrzuciła te oskarżenia.
Rozpowszechniane przez źródła okupacyjne doniesienia o rzekomym ataku Sił Obrony Ukrainy na obiekty Elektrowni Jądrowej w Zaporożu stanowią kolejną próbę zdyskredytowania Ukrainy i ukrycia własnych działań przestępczych – przekazały w odpowiedzi siły zbrojne Ukrainy.
Ukraińskie dowództwo podkreśliło, że armia nie zaatakowała bloku energetycznego nr 6, a Rosja po raz kolejny wykorzystuje temat bezpieczeństwa nuklearnego do działań propagandowych i wywierania presji psychologicznej.
Ukraina podważa rosyjską wersję. Miedwiediew straszy "nowym Czarnobylem”
Ukraińskie dowództwo przekonuje, że rosyjska wersja wydarzeń "nie wytrzymuje weryfikacji faktów”. Według Kijowa Siły Zbrojne Ukrainy nie posiadają dronów światłowodowych o zasięgu pozwalającym na przeprowadzenie ataku z terenów kontrolowanych przez Ukrainę. Podkreślono również, że do wybicia otworu opisywanego przez Rosjan potrzebna byłaby głowica kumulacyjna o masie około 5–6 kilogramów, a Ukraina nie dysponuje tego typu bezzałogowcami zdolnymi do działania na takiej odległości.
W momencie incydentu na danym odcinku frontu nie toczyły się żadne aktywne działania wojenne, nie użyto żadnych środków rażenia – przekazała strona ukraińska.
Kijów zwrócił również uwagę, że Rosjanie nie opublikowali dotąd zdjęć ani nagrań, które pozwalałyby niezależnie ocenić skalę uszkodzeń i okoliczności incydentu.
Do sprawy odniósł się także Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i premier Rosji, obecnie zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
Już przed tym ostrzegałem, ale powtórzę te ostre słowa. Oczywiste jest, że w przypadku zniszczenia sali maszynowej lub sali reaktora elektrowni jądrowej w wyniku katastrofy nastąpi nowy Czarnobyl – przekazał Miedwiediew.
Rosyjski polityk dodał również, że "nie będzie to w niczym lepsze niż użycie taktycznej broni jądrowej”.
Eksperci MAEA podkreślają jednak, że obecnie nie ma informacji wskazujących na naruszenie bezpieczeństwa reaktorów ani na zagrożenie radiacyjne. Agencja nadal monitoruje sytuację w elektrowni i apeluje o powstrzymanie wszelkich działań militarnych w pobliżu obiektów nuklearnych.