Dr Pietrzyk-Zieniewicz: "Ziobro broni się jak lew". Zacznie wydawać kolegów?
Coraz więcej wydarzeń z ostatnich tygodni wskazuje, że polski wymiar sprawiedliwości znalazł się w stanie paraliżu decyzyjnego, a polityczne zaplecze dawnej władzy przechodzi głęboki kryzys przywództwa. Odroczenie decyzji w sprawie aresztu Zbigniewa Ziobry, kontrowersyjne uzasadnienia sądowe oraz narastające tarcia wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości tworzą obraz państwa, które nie potrafi domknąć kluczowych spraw. Jak podkreśla w rozmowie z Gońcem dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolożka i konstytucjonalistka, problem nie leży wyłącznie po jednej stronie sporu.
Ofensywa Ziobry
Decyzja sądu o odroczeniu posiedzenia aresztowego wobec Zbigniewa Ziobry do 15 stycznia stała się symbolem słabości instytucji, które miały rozliczać nadużycia poprzedniej władzy. Zdaniem dr Pietrzyk-Zieniewicz, prokuratura popełniła elementarny błąd, nie przedstawiając sądowi kompletnego materiału dowodowego. W tej sytuacji sędzia nie tylko mógł, ale wręcz musiał wstrzymać się z rozstrzygnięciem.
– To nawet nie była głupota. To był błąd. A błąd jest czymś gorszym niż głupota – ocenia ekspertka.
Brak profesjonalizmu organów ścigania zderza się z agresywną i konsekwentną strategią samego Ziobry. Były minister sprawiedliwości nie przyjmuje pozycji defensywnej – przeciwnie, nieustannie atakuje rządzących, w szczególności prokuratora generalnego, budując narrację o „wymiarze niesprawiedliwości”.
– Pan Ziobro broni się jak lew. Cały czas atakuje i poniewiera tamten rząd, ze szczególnym uwzględnieniem prokuratora generalnego – mówi Gońcowi dr Pietrzyk-Zieniewicz.
Ekspertka nie ma też złudzeń co do dalszego biegu sprawy. Jej zdaniem wyznaczony styczniowy termin wcale nie musi przynieść przełomu.
– Założę dolary przeciw orzechom, że 15 stycznia też do rozstrzygnięć nie dojdzie. Zawsze będzie bardzo prosto wytłumaczyć, że sąd był niegotowy albo ktoś inny był niegotowy. Na jedno wychodzi – przewiduje.
Niemoc sądów
Drugim źródłem niepokoju są uzasadnienia niektórych decyzji sądowych, zwłaszcza w sprawie Marcina Romanowskiego i uchylenia wobec niego europejskiego nakazu aresztowania. Dr Pietrzyk-Zieniewicz zwraca uwagę, że język tych orzeczeń coraz częściej przypomina publicystykę polityczną, a nie chłodną analizę prawną.
– To jest naprawdę rodzaj publicystyki. A w sądzie powinno być: czarne jest czarne, białe jest białe. Nie odwrotnie – podkreśla.
Szczególne kontrowersje budzą fragmenty uzasadnień sugerujące, że Polska jest „krypto-dyktaturą”, a wzorem demokracji pozostają Węgry Viktora Orbána. W opinii ekspertki taka narracja nie tylko podważa autorytet polskiego państwa, ale wpisuje się w wieloletnie fascynacje części prawicy modelem węgierskim.
– Zbigniew Ziobro już dawno stoi ponad prawem. Tylko nikt nie chce tego widzieć – dodaje dr Pietrzyk-Zieniewicz.
Paradoks polega na tym, że politycy, którzy przez lata mówili o suwerenności i niechęci wobec zagranicznych wpływów, dziś w sytuacjach kryzysowych szukają legitymizacji właśnie poza Polską – czy to w Budapeszcie, czy w wyobrażonej przychylności Donalda Trumpa.
PiS bez wodza. Wojna frakcji i powrót Kurskiego
Równolegle coraz wyraźniej pęka obóz Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński, przez lata bezdyskusyjny lider, traci zdolność kontrolowania partyjnych frakcji. Konflikty między grupami skupionymi wokół Przemysława Czarnka, Mateusza Morawieckiego czy Jacka Kurskiego przestają być zakulisowe.
– Prezes już nie trzyma tych wodzy tak twardą ręką jak kiedyś – zauważa w rozmowie z Gońcem dr Pietrzyk-Zieniewicz.
Symbolicznym momentem była decyzja Jarosława Kaczyńskiego o wskazaniu nowego lidera prawicy. Wbrew intencjom prezesa, ruch ten osłabił jego pozycję.
– Jak Jarosław Kaczyński wskazał nowego wodza prawicy, okazało się, że sam nim przestaje być. Pan Nawrocki wyśliznął się z rąk prezesa i gra już własną grę – ocenia ekspertka.
Na tym tle wyróżnia się Jacek Kurski, który – mimo wcześniejszego politycznego niebytu – znów próbuje wrócić do pierwszej ligi.
– Jacek Kurski idzie od błysku do błysku. Wie, co robi. Na marketingu politycznym zna się jak mało kto – mówi dr Pietrzyk-Zieniewicz. – A czy go wyleją z PiS? Sądzę, że nie. A jeśli to zrobią, to dopiero będzie koryfeusz. Wtedy dopiero nam opowie, jak to wszystko wyglądało od środka.
Frustracja władzy i paraliż decyzji
Zdaniem dr Pietrzyk-Zieniewicz obecny impas ma także wymiar psychologiczny. Rządzący ugrzęźli w analizach, debatach i teoretyzowaniu, które zastępują realne działanie.
– To jest rodzaj operetki: chór śpiewa o pościgu, ale nikt nie rusza się z miejsca – mówi.
Taki brak zdecydowania sprzyja politykom, którzy oferują prostą, siłową narrację. W tej przestrzeni rośnie popularność postaci budujących wizerunek „twardych szeryfów” – od Grzegorza Brauna po prezydenta Karola Nawrockiego.
– Chciał być szeryfem Zbigniew Ziobro. Okazało się, że strzelać potrafi wyłącznie z kapiszonów – podsumowuje ekspertka z gorzką ironią.
Jej zdaniem Polska wciąż ma bogate tradycje kultury politycznej i piękne karty w historii demokracji. Problem polega na tym, że ostatnie lata zapisują się raczej po tej ciemniejszej stronie.
– Mamy wspaniałe tradycje obok tych plugawych i szmatławych, które niestety ostatnio dopisujemy – mówi Gońcowi dr Pietrzyk-Zieniewicz.
Bez realnych rozstrzygnięć, bez wyraźnych decyzji i bez domknięcia spraw z przeszłości, państwo ryzykuje utrwalenie poczucia bezkarności. A to – jak przestrzega ekspertka – jest najkrótszą drogą do dalszej demoralizacji życia publicznego.
Źródło: Goniec