Donald Tusk zabrał głos ws. rozłamu w PiS. Padły zaskakujące słowa: "Ponury żart"
Prawo i Sprawiedliwość przeżywa największy kryzys wewnętrzny od lat. Po odejściu Mateusza Morawieckiego i polityków związanych ze stowarzyszeniem Rozwój Plus głos w sprawie zabrał premier Donald Tusk. Szef rządu ocenił, że choć nie będzie "płakał po PiS”, to sytuacja największej partii opozycyjnej nie jest powodem do radości.
Rozłam w PiS stał się faktem. Spór wokół Mateusza Morawieckiego doprowadził do odejścia polityków
W piątek doszło do formalnego rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości. Prezes partii Jarosław Kaczyński poinformował, że Mateusz Morawiecki oraz grupa jego współpracowników związanych ze stowarzyszeniem Rozwój Plus zrezygnowali z członkostwa w ugrupowaniu. Jak przekazał lider PiS, było to konsekwencją niepodpisania oświadczenia o braku przynależności do stowarzzeń prowadzących działalność polityczną. Formalne potwierdzenie decyzji ma nastąpić podczas wtorkowego posiedzenia władz partii.
Genezą konfliktu było ultimatum postawione członkom Rozwoju Plus. Termin na podpisanie wymaganych dokumentów upłynął w nocy z czwartku na piątek. Osoby, które odmówiły złożenia oświadczenia, zostały uznane przez kierownictwo PiS za rezygnujące z członkostwa w partii. Według informacji przekazanych przez Jarosława Kaczyńskiego sprawa dotyczy około 40 polityków związanych z byłym premierem.
Odmienne stanowisko przedstawiają jednak Mateusz Morawiecki i jego zwolennicy. Podkreślają oni, że nie składali rezygnacji z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, a samo oświadczenie nie dotyczyło przynależności do partii. Ich zdaniem za całą sytuacją stoją "intryganci”, którzy próbują wypchnąć ich z PiS. Rozłam wywołał także ostrą wymianę komentarzy wewnątrz obozu prawicy.
Donald Tusk skomentował rozpad Prawa i Sprawiedliwości
Do wydarzeń w największej partii opozycyjnej odniósł się premier Donald Tusk. Zaznaczył, że nie zamierza traktować problemów PiS jako powodu do satysfakcji.
Nie będę płakał po PiS. Z całą pewnością nie ma się z czego cieszyć, jak widzimy, co się dzieje z największą partią opozycyjną – mówił Tusk.
Premier przypomniał również, że nie jest to pierwszy przypadek poważnych napięć wewnątrz polskich ugrupowań politycznych. W jego ocenie obecna sytuacja pokazuje jednak skalę konfliktu, który od dłuższego czasu narastał w szeregach Prawa i Sprawiedliwości.
Nie pierwszy raz jesteśmy świadkami takiego wielkiego politycznego zamieszania i bałaganu. Ja uważam, że w polityce ludzie, którzy doprowadzają do nieustannych konfliktów i takiej szamotaniny są po prostu niebezpieczni – mówił premier.
Słowa premiera padły już po ogłoszeniu przez Jarosława Kaczyńskiego informacji o odejściu Mateusza Morawieckiego oraz polityków związanych z Rozwojem Plus. Tusk zaznaczył, że choć polityczna rywalizacja jest naturalnym elementem demokracji, to permanentne konflikty i wewnętrzne spory nie służą stabilności sceny politycznej.
Donald Tusk zareagował na oskarżenia wobec Mateusza Morawieckiego
Donald Tusk odniósł się także do komentarzy części polityków PiS, którzy po rozłamie zaczęli oskarżać Mateusza Morawieckiego o działanie na korzyść obecnego szefa rządu. Premier zareagował na te zarzuty z wyraźną ironią.
Ja w ostatnich kilkunastu godzinach dowiedziałem się od niektórych polityków PiS, że pan Morawiecki jest moim agentem i agentem niemieckim. Tego się naprawdę nie spodziewałem, że aż tak daleko sprawy zajdą – mówił premier.
Donald Tusk ocenił, że komentarze pojawiające się po rozłamie w PiS mogłyby stać się przedmiotem "ponurego żartu”, jednak w jego ocenie cała sytuacja jest przede wszystkim kolejnym przykładem poważnego politycznego zamieszania i wewnętrznego chaosu.
Zobacz także: Ważny ruch prokuratury ws. Zbigniewa Ziobry. Wysłano wniosek do USA